GARNIER FRUCTIS BANANA HAIR FOOD - MASKA ODŻYWCZA

Hej, hej! :)

Przed Wami recenzja kolejnego "foodziaka" - BANANA HAIR FOOD!

Wersja z bananem jest moją drugą maską z serii HAIR FOOD. Poprzedniczką była PAPAYA, o której przeczytacie w poście: GARNIER FRUCTIS HAIR FOOD PAPAYA. Czy banan okazał się lepszy? Zaraz rozwieję Wasze wątpliwości. :)

GARNIER FRUCTIS BANANA HAIR FOOD 

Skład:

AQUA (WATER)CETEARYL ALCOHOLGLYCERINISPORPOYL MYRISTATESTEARAMIDOPROPYL DIMETHYLAMINE (emulgator)BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER/SHEA BUTTEROLEA EUROPEA OIL/OLIVE FRUIT OILMUSA PARADISIACA FRUIT EXTRACT/BANANA FRUIT JUICEGLYCINE SOJA OIL/SOYBEAN OILSODIUM HYDROXIDE (regulator pH)HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL/SUNFLOWER OILROSMARINUS OFFICINALIS LEAF EXTRACT/ROSEMARY LEAF EXTRACTCOCO-CAPRYLATE/CAPRATECOCOS NUCIFERA OIL/COCONUT OILHYDROXYPROPYL GUAR HYDROXYPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE (antystatyk)CAPRYLYL GLYCOLCITRIC ACID (regulator pH)PERSEA GRATISSIMA OIL/AVOCADO OILLACTIC ACID (nawilża i stabilizuje pH)TATARIC ACID (regulator pH)CETYL ESTERSTOCOPHEROL (przeciwutleniacz)POTASSIUM SORBATE (konserwant)SODIUM BENZOATE (konserwant)SALICYLIC ACID (regulator pH)CARAMELLINALOOLEUGENOLCOUMARINBENZYL ALCOHOLPARFUM/FRAGRANCE;

ZAPACH: delikatny, bananowy.
KOLOR: delikatnie żółty.
KONSYSTENCJA: gęsta, produkt łatwy do rozprowadzenia.
CENA: 25 PLN (w promocji ok. 17 PLN).
POJEMNOŚĆ: 390 ml.
OPAKOWANIE: solidny, plastikowy słoik.
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie stacjonarne, internetowe, markety.
WYDAJNOŚĆ: bardzo wydajny.
ZGODNY Z METODĄ CG: tak.
O składzie:

Mocno emolientowy, dzięki glicerynie na drugim miejscu, możemy zaliczyć maskę do emolientowo-humektantowych. Bogaty w oleje, kolejno: masło shea, oliwa z oliwek, olej sojowy, olej słonecznikowy, olej kokosowy, olej z awokado. Zawiera wyciąg z banana i rozmarynu oraz kompozycję zapachową

Działanie i efekty: 

Jak już wspomniałam, jest to moja druga maska z serii HAIR FOOD. BANANA również zawiera kokos, którego moje włosy nie cierpią, aczkolwiek w maskach nie przeszkadza im on w ogóle. Tak jakby zupełnie na niego nie reagowały. Maska BANANA spisała się podobnie jak swoja siostra - ZNAKOMICIE

Doskonale nadaje się na deszczowe i wietrzne dni. Chroni przed powstaniem puchu. Po zmyciu maski, na sucho jak i na mokro, loki są gładkie, lśniące, miękkie i odżywione. W odpowiedniej ilości nie obciąża oraz nie przetłuszcza. Po wystylizowaniu włosy są mięsiste i sypkie. 

Tym razem nie użyłam "foodziaka" na 3 sposoby, do czego zachęca etykietka. Nie czułam takiej potrzeby, ponieważ BANANA sprawdza się świetnie jako maska pod czepek. Warto też wspomnieć, że wszystkie maski GARNIER FRUCTIS HAIR FOOD są zgodne z metodą CURLY GIRL. Drogeryjne maski warte polecenia, naprawdę! 
W kolejce czekają na mnie jeszcze dwie maski tej serii! Nie wiem jednak kiedy się w nie zaopatrzę, ponieważ mam już dość spory włosowy asortyment. :P 

Wiem, że Wasze zdania na temat BANANA są podzielone... Dajcie znać w komentarzu co o niej sądzicie i jak się sprawdza na Waszych lokach! :) 

Buziaki! 

GARNIER FRUCTIS PAPAYA HAIR FOOD - MASKA REGENERUJĄCA

Hej, hej!

Piszę tę recenzję z nadzieją, że uda mi się ją dodać przed sobotą! Wszystko dlatego, że na weekend planuję post o pielęgnacji kręconych włosów jesienią! :) Do sedna.

Od jakiegoś czasu w sieci huczy nowej serii masek HAIR FOOD od GARNIER FRUCTIS. Z początku były one dostępne jedynie za granicą, ale w szybkim tempie trafiły do Polski. Nowa seria od Garniera cieszy się już dużą popularnością, zwłaszcza wśród kręconowłosych! Moim pierwszym "foodziakiem" jest GARNIER FRUCTIS, PAPAYA HAIR FOOD i to o niej dzisiaj!

Gdy tylko zobaczyłam jedną z tych masek na instagramach zagranicznych blogerek, od razu wiedziałam, że MUSZĘ JĄ MIEĆ. Jako pierwsza urzekła mnie ich szata graficzna, prosta i kolorowa. Następnie to, że naprawdę bardzo dużo zagranicznych loczków ich używało. Długo nie musiałam czekać, ponieważ kilka tygodni później "foodziaki" ukazały się w Polsce!

Maski możecie dostać w drogeriach tj. Hebe, Superpharm, Rossmann lub w sklepach internetowych. Regularna cena to ok. 25 PLN/390ml, w promocji możecie dorwać je już za ok. 17 PLN.

Skład:
AQUA/WATER, CETEARYL ALCOHOL, GLYCERIN, ISOPROPYL MYRISTATE, STEARAMIDOPROPYL DIMETHYLAMINE (antystatyk), CARICA PAPAYA FRUIT EXTRACT/PAPAYA FRUIT EXTRACT (ekstrakt z papai), PHYLLANTHUS EMBLICA FRUIT EXTRACT (ekstrakt owocu amlaki, amla), GLYCINE SOIA OIL.SOYBEAN OIL (olej sojowy), SODIUM HYDROXIDE (regulator pH), HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL/SUNFLOWER SEED OIL (olej słonecznikowy), COCO-CAPRYLATE/CAPRATE, COCOS NUCIFERA OIL/COCONUT OIL (olej kokosowy), HYDROXYPROPYL GUAR HYDROXYPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE (antystatyk), CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE (tworzy warstwę okluzyjną), CAPRYLYL GLYCOL (składnik filmotwórczy), CITRIC ACID (regulator pH), TARTARIC ACID (kwas winowy, regulator pH/przeciwutleniacz), CETYL ESTERS (składnik filmotwórczy), POTASSIUM SORBATE (konserwant), SALICYLIC ACID (kwas salicylowy), CARAMEL (barwnik), LINALOOL, GERANIOL, LIMONENE, PARFUM/FRAGRANCE;

Skład maski jest mocno emolientowy. Towarzyszy im jeden humektant, 2 antystatyki, naturalne składniki "ulepszające" oraz kompozycja zapachowa.

Maska zawiera 98% składników pochodzenia naturalnego. Pozostałe 2% to ulepszacze korzystnie wpływające na użytkowanie i trwałość.

Skład maski jest bardzo fajnie przedstawiony na opakowaniu! Wszystko czytelnie rozpisane. Tego brakuje mi w większości kosmetyków.
Konsystencja HAIR FOOD jest kremowa i gęsta. Maska nie spływa z włosów. Mimo, że nie zawiera silikonów, może znacznie obciążać (ze względu na emolienty), dlatego polecam nakładać ją "od ucha". Na początku stosowania, nałożyłam ją u nasady i pojawił się przyklap. Przy metodzie "od ucha" już nie borykam się z tym problemem.

Zapach maski mocno owocowy! Nie wiem jak w rzeczywistości pachnie papaja, ale sądzę że zapach PAPAYA HAIR FOOD doskonale go oddaje. Pachnie pięknie! Po zmyciu i wysuszeniu delikatnie czuć go na włosach.
Nie bez powodu z tyłu opakowania widnieje ostrzeżenie "NIE POŁYKAĆ". Kolor, zapach, opakowanie i konsystencja doskonale się ze sobą zgrywają, ma się wrażenie że to nie maska, a pyszny jogurt!

GARNIER FRUCTIS, PAPYA HAIR FOOD ma 3 sposoby zastosowania. Oczywiście sprawdziłam wszystkie. :)

1. ODŻYWKA - nałożona na kilka minut zmiękcza włosy i ułatwia ich rozczesywanie.

2. MASKA - pod czepkiem i ręcznikiem, przez 30 minut potrafi zdziałać cuda! Włosy już podczas spłukiwania są bardzo miękkie i gładkie. Zero kołtunów i splątań. Odżywienie widać już na mokrych włosach! Po wysuszeniu efekt jest jeszcze bardziej widoczny. Loki są miękkie, mięsiste, lśniące i gładkie.

3. ODŻYWKA BEZ SPŁUKIWANIA - używałam jako bazę pod stylizator. Z racji gęstej konsystencji nałożyłam jej niewiele (2 kuleczki wielkości ziarna grochu). Efekt bez obciążenia, lepsza definicja i trwałość loków.

I UWAGA!

4 sposób (mój), maska rozcieńczona z wodą idealnie sprawdza się jako REANIMATOR! Kuleczka wielkości ziarna grochu + ok. 80 ml wody (taki miałam atomizer). Loki spryskałam tą mieszanką i wysuszyłam suszarką z dyfuzorem. Włosy nadawały się "do wyjścia" bez widocznego obciążenia i sklejenia. Radzę zachować dużą ostrożność, ponieważ jak już wspomniałam, maska potrafi obciążyć. Nie przesadzajcie z ilością. ;)
Poniżej efekty na moich włosach. Kilka godzin spędzona na wietrze, przy jeziorze, a loki wyglądają jak... LOKI!  W dodatku użyłam tutaj pierwszy raz AS I AM CURLING JELLY, który ma w składzie humektanty. Jak widać po puchu prawie nie ma śladu. :)


Z powyższego produktu jestem bardzo, bardzo zadowolona! Moje loki pokochały tę maskę. Stosuję ją regularnie co 2-3 mycia od ok. 2,5 miesiąca i ani razu mnie nie zawiodła! Mimo, że zawiera w składzie kokos, z którym moje kręcioły nie bardzo się lubią, PAPAYA stała się moim emolientowym pewniakiem!

Cieszę się, że na polskim rynku pojawia się co raz więcej naturalnych produktów. Kto wie, być może niedługo i ja skuszę się na metodę CG? :)

Kolejnym "foodziakiem" na mojej liście jest BANANA HAIR FOOD!

Jak Wasze wrażenia po zastosowaniu masek HAIR FOOD? Macie już swoją ulubioną? :)

Buziaki!

GARNIER FRUCTIS, ALOE AIR-DRY CREAM - HUMEKTANTOWY krem bez spłukiwania

Hej, hej!

Chwilowo posty będą pojawiały się raz w tygodniu, w weekend. Wszystko ze względu na nową pracę. Gdy tylko załapię nowy rytm, będę pisała również w tygodniu. :) Jestem też co raz bliżej działania na YouTube! Trzymajcie kciuki, żebym pojawiła się tam jak najszybciej! <3

Gwiazdę dzisiejszego wpisu mam przyjemność stosować od ok. 3 miesięcy. Wiem, że wiele zagranicznych, kręconowłosych blogerek chwali sobie ten produkt, dlatego postanowiłam się w niego zaopatrzyć. Jak wrażenia? Przeczytacie już za chwilę! :)
Garnier Fructis, Aloe Air-Dry Cream dostałam od mamy. Przyjechał do mnie z Niemiec, ponieważ w Polsce nie mogłam dostać go stacjonarnie. Wiem, że wtedy pojawił się nawet w Biedronkach, ale nie miałam szczęścia go dorwać. Koszt kremu to ok. 20-25 PLN/400ml. Jest w ofercie Rossmanna, dostaniecie go z pewnością w większości drogerii stacjonarnych i internetowych.

Skład:
AQUA/WATERPROPYLENE GLYCOLGLYCERINCAMELLIA SINENSIS LEAF EXTRACT (wyciąg z zielonej herbaty)PPG-1 TRIDECETH-6PEG-150/DECYL ALCOHOL/SMDI COPOLYMER (tworzy warstwę filmotwórczą)NIACINAMIDE (witamina B3)SACCHARUM OFFICINARUM EXTRACT/SUGAR CANE EXTRACT (wyciąg z trzciny cukrowej)LEUCONOSTOC/RADISH ROOT FERMENT FILTRATE (naturalny konserwant)GLUCOSEALOE BARBADENSIS LEAF JUICE (wyciąg z aloesu)CEREUS GRANDIFLORUS FLOWER EXTRAC/CACTUS FLOWER EXTRACT (wyciąg z kaktusa)PYRIDOXINE HCl (witamina B6 - substancja kondycjonująca)PROPYLENE GLYCOL DICAPRYLATE/DICAPRATEHYDROXYPROPYLTRIMONIUM LEMON PROTEINCAPRYLYL GLYCOLCITRIC ACID (regulator pH)CITRUS LIMON PEEL EXTRACT/LEMON PEEL EXTRACT (wyciąg ze skórki cytryny)LACTIC ACID (humektant oraz regulator pH)PYRUS MALUS FRUIT EXTRACT/APLLE FRUIT EXTRACT (ekstrakt z jabłka)POLYQUATERNIUM-37 (antystatyk)POTASSIUM SORBATE (konserwant)SODIUM BENZOATE (konserwant)PHENOXYETHANOL (konserwant)CI 19140/YELLOW 5CI 42090/BLUE 1LINALOOLCITRONELLOLBENZYL ALCOHOLPARFUM/FRAGRANCE;

W składzie: mnóstwo humektantów, emulgator, 2 emolienty, antystatyk, kompozycja zapachowa, kilka ulepszaczy i WIELE wyciągów/ekstraktów, które w tym wypadku działają nie tylko nawilżająco, ale także odżywczo i kondycjonująco.

Konsystencja jest mega dziwna i ciekawa! Gdy nałożę krem na dłoń, początkowo jest kremowy, ale lejący się. Po kilku sekundach zaczyna się... rozwadniać! Tak, jakby na moich dłoniach znajdowała się czysta woda. Fajna sprawa, ponieważ krem w ogóle NIE OBCIĄŻA! Zapach delikatny, troszkę owocowy, ale też troszkę kwiatowy.

Jeżeli chodzi o działanie, sprawdza się naprawdę dobrze! Idealnie nadaje się jako baza pod stylizator. Nie obciąża włosów, więc będzie równie dobry przy reanimacji loczków. Muszę zauważyć, że powyższy krem jest kosmetykiem mocno humektantowym (nawilżającym). Należy uważać z jego stosowaniem, ponieważ w nadmiarze może puszyć włosy.

Powyższy krem jest naprawdę świetnym rozwiązaniem, jeżeli chodzi o nawilżający dodatek do maski (choć osobiście wolę "czyste" humektanty), bądź H w równowadze PEH, zaraz po umyciu włosów. Na moich loczkach sprawdza się bardzo dobrze. Jest wydajny, więc starczy na długo. Jak już wspomniałam - NIE OBCIĄŻA włosów, więc za to ogromny plus!

Garnier Fructis, Aloe Air-Dry Cream
używałam zaraz po umyciu włosów, przed nałożeniem stylizatora. Sprawdza się mega jako baza pod główny kosmetyk stylizujący. Kilka razy zdarzyło mi się nałożyć krem na SUCHE włosy, w celu lekkiej reanimacji. Efekt zadowalający. :) Loczki były odświeżone, ale NIE POSKLEJANE.
Raz reanimowałam nim włosy, ale po wcześniejszym ich zmoczeniu wodą... tego NIE polecam. W tym przypadku włosy totalnie oklapły i loki były bez życia. Nie mam pojęcia dlaczego tak się stało, ale od tamtej pory już tak nie robię.

Osobiście uważam, że jak na kosmetyk DROGERYJNY jest super! Skład da się znieść, a działanie na piątkę! Nie chcę się więcej rozpisywać na jego temat, sztucznie i przesadnie go zachwalać... Po prostu - POLECAM! Myślę, że każdemu innemu loczkowi posłuży równie dobrze. Dodam jeszcze, że krem Garniera może w pewien sposób zastąpić nam słynny balsam do loczków od Nivea, którego już nigdy nie kupimy. :( Tamtego również używałam jako bazę pod stylizator i efekt był bardzo podobny.

Koniecznie dajcie znać, czy kojarzycie krem Garnier Fructis, Aloe Air-Dry! Jak Wam służy? :) 

Buziaki!