WŁOSOWA AKTUALIZACJA LIPIEC 2018r.

Hej, hej!

Czas na kolejną aktualizację! Ostatnio zastanawiałam się, czy jest sens dodawać aktualizacje co miesiąc... często gęsto w mojej pielęgnacji niewiele się zmienia. Włosy wolno rosną, więc też nie ma się czym chwalić. Muszę dobrze przemyśleć tę kwestię, a co Wy sądzicie? Co miesiąc, co dwa, czy rzadziej? Dajcie znać! 

W lipcu towarzyszyło mi wiele upałów, ale co ciekawe - loczki dobrze je zniosły. Gdzieniegdzie pojawił się lekki puszek, ale był na tyle uroczy, że w ogóle mi nie przeszkadzał. 

Wciąż czekam z podcięciem włosów... Chcę zapuścić je jak najdłuższe i nie chcę przesadzić z nożyczkami. Aktualnie kończę opakowanie wit. B12 i zaczynam dwumiesięczną kurację z CALCIUM PANTOTHENICUM. Ostatnio mam ogromną motywację do zapuszczenia włosów. Mam nadzieję, że w jakiś sposób mi się to uda i będę mogła pochwalić się efektami na blogu! :) 

Kosmetyki, których używałam w lipcu: 

Odżywki do mycia na długości: BasicLab Capillus do włosów kręconych, Kallos Color;

Szampony oczyszczające: Vis Plantis Basil Element;

Szampony łagodne: BasicLab Capillus do włosów kręconych;

Maski i odżywki: Biovax Keratyna i Jedwab, Planeta Organica Marokańska, Garnier Fructis Hair Food Papaya, Garnier Botanic Theraphy Miód i Propolis;

Odżywki b/s: Ziaja Odżywka Intensywna Regeneracja (żółta), Garnier Fructis Hydra Aloe-Air Dry Cream;

Stylizatory: Renee Blanche Bheyse Curly Time, Inebrya Roll Up, Inebrya Duo Style, Kemon Hair Manya Hi Density, Tigi Curlesque;

Olejki zabezpieczające: Balea Oil Repair, Alterra pestki moreli;

Peelingi: Vis Plantis Basil Element, Pharmaceris H-STIMUPELL;

Witaminy i suplementy: Swanson wit. B12, Calcium Pantothenicum;
Mimo ostatnich upałów, loki nie ucierpiały. Ba, są w DOBRYM stanie i naprawdę rzadko towarzyszy im PUCH! Udało mi się go ograniczyć o jakieś 60%! A wszystko za sprawą czterech magicznych trików, o których możecie przeczytać w poście: Puszenie się kręconych włosów - skąd się bierze i jak je ograniczyć? 

Jak sprawują się Wasze kręciołki na wakacjach? :) Macie sprawdzone sposoby, żeby je okiełznać? Koniecznie dajcie znać! 

Buziaki! 

BOOTS ESSENTIALS, CURL CREME

Hej, hej!

Pisanie recenzji sprawia mi dużą przyjemność, bo wiem że chętnie czytacie o kosmetykach, które mogą sprawdzić się u Was. Dlatego... dzisiaj kilka słów o STYLIZATORZE! 

Większość z Was kojarzy produkt ze zdjęcia. Popularny, brytyjski stylizator do kręconych włosów. Jak sprawdził się u mnie? Co o nim sądzę? Wszystkiego dowiecie się już za chwilę! 
Pierwsze opakowanie Boots Curl Creme nabyłam od jednej z Was, długo szukałam okazji aby go dostać i w końcu się udało! Kremu Boots używam co jakiś czas od października 2017r. lecz dopiero teraz zdecydowałam się o nim napisać. 

Skład: 
AQUACETYL ALCOHOLSTEARYL ALCOHOLCETRIMONIUM CHLORIDE (tutaj emulgator i antystatyk)PVP/VA COPOLYMER (polimer)PHENOXYETHANOL (konserwant)POLYQUATERNIUM-10 (polimer/antystatyk)PARFUMBENZOPHENONE-3 (filtr UV)CITRIC ACID (regulator pH)SODIUM HYDROXIDE (regulator pH)LINALOOLBUTYLPHENYL METHYLPROPIONALHYDROXYCITRONELLALSODIUM ACETATE (konserwant)SODIUM CHLORIDE (substancja konsystencjotwórcza)CITRONELLOLISOPROPYL ALCOHOL (regulator lepkości)CI 14700 (barwnik);

Krem stylizujący zawiera: 2 emolienty, filtr UV, 2 antystatyki i polimery, kompozycję zapachową oraz kilka konserwantów. Co ciekawe, w moim przypadku, często puszy włosy mimo, że nie zawiera humektantów.

Boots Curl Creme zamknięty jest w słoiczku o pojemności 250ml. Kosz to 2 funty, czyli ok. 10 PLN. Tyle zapłacicie jeżeli kupicie go w UK. Na allegro można dostać go za 30 PLN.

Krem ma piękny, różowy kolor! Spodobał mi się od razu. Zapach ciężko mi określić. Jest dość intensywny, przypomina mi zapach mydeł w kostce. Po wysuszeniu czuję go na włosach. Konsystencja kremowa, gęęęęsta, jakby nieco spulchniona. Po wgnieceniu kremu we włosy wytwarza się charakterystyczne "mleczko".

Co do ilości, ciężko wyczuć ile kremu można jeszcze nałożyć. Na moich włosach czułam, jakby pojedyncze pasma napuchły mi pod jego wpływem. Nie wiem, czy będzie wiedzieli o co mi chodzi... Tak jakby pasma napęczniały dość porządnie Bootsem. :) Tak czy inaczej należy uważać, ponieważ łatwo loczki obciążyć.

W moim przypadku, gdzie włosów nie mam za wiele, często pojawiał się przyklap. Skręt piękny, zwłaszcza na końcach, ale objętość pozostawiała wiele do życzenia.

Stylizatora użyłam chyba podczas każdej pogody! Słońce, upał, wilgoć, deszcz... Zauważyłam pewną zależność. Włosy od nasady się rozprostowywały. Kosmyki przy twarzy były nietknięte. Pięknie skręcone i równe, ale gdy tylko zerkałam na włosy z tyłu nie było już tak kolorowo. Tak, jakby krem dodatkowo obciążał moje loki.

Z ilością kombinowałam na wszelkie sposoby i za każdym razem tak samo. Być może jest dla mnie po prostu za tłusty. To wielce prawdopodobne, ponieważ pozostawia na włosach klejącą się taflę. Przy poprawianiu włosów zaraz czułam, że mam klejącą się rękę...

Tak czy inaczej bardzo go lubię! Podbija skręt, sprawia że loki są mięsiste i takie wyraźne. Dobrze sprawdza się przy reanimacji kręconych włosów. Nie odrzucam go! Może przyjdzie czas, że zadziała perfekcyjnie! Na razie ma u mnie mocną 4! :)

Na poniższych zdjęciach możecie zobaczyć efekty po Boots Curls Creme. Od góry: październik 2017r. oraz czerwiec 2018r.
 

Jestem bardzo ciekawa, jak powyższy krem sprawdza się u Was! Wiem, że wiele moich czytelniczek go używa. To jak? Jesteście zadowolone, czy mogłoby być lepiej?

Buziaki! 

PUSZENIE SIĘ KRĘCONYCH WŁOSÓW - SKĄD SIĘ BIERZE I JAK JE OGRANICZYĆ?

Cześć Kochani!

Przyszła pora na posty z serii "pielęgnacja"! Dzisiaj kilka słów o najczęstszym problemie kręconowłosych - o puszeniu się włosów. Przyjemnej lektury! :)

W przypadku kręconych włosów o PUCH nietrudno. Podczas deszczowych dni będzie nam towarzyszył ze względu na dużą wilgotność powietrza. Podczas upałów - przez jego suchość. Nie dogodzisz! Dlaczego właściwie tak się dzieje?

Podczas deszczu (dużej wilgotności) włosy chłoną wodę z powietrza, za czym idzie PUCH. Podobnie jest w przypadku upalnych dni, z tym że wtedy włosy tę wodę oddają, co też owocuje PUCHEM. Jak więc temu zapobiec? Podzielę się z Wami swoimi patentami, które pomagają mi ograniczyć puch. W 100% nie da się go zniwelować, ale ograniczyć zawsze można! :)

1. EMOLIENTY.

Emolienty, emolienty i jeszcze raz emolienty! Podobnie jak podczas pielęgnacji loków zimą i latem. Emolienty, czyli natłuszczenie, to coś co kręcone włosy wręcz kochają! Najlepszą opcją doemolientowania włosów będzie REGULARNE OLEJOWANIE, ALE! Dobrze dobranym olejem. Spis olejów znajdziecie w postach: Olejowanie włosów - podstawowe informacje + spis olejów dla włosów wysokoporowatych. ORAZ Spis olejów dla włosów nisko- i średniooporowatych. 

Loki dobrze doemolientowane są odżywione i dociążone. Pamiętajcie o tym. :) Warto mieć w swojej kosmetycznej kolekcji przynajmniej jedną, mocno emolientową maskę.

W ten punkt wchodzi również zabezpieczanie końcówek włosów olejkiem. Najlepiej z silikonami. :)

2. ZACHOWANA RÓWNOWAGA PEH.

Pewnie pomyślicie, że się powtarzam, ale! Jeżeli nie zachowacie równowagi PEH, liczcie się z tym, że na Waszych głowach pojawi się puch, ewentualnie totalny oklap... ale to o puchu dzisiaj. Jeżeli Wasza włosowa dieta będzie bogata w humektanty (nawilżacze), PUCH gwarantowany. Nawilżacze ograniczamy do MINIMUM! A jeżeli już musicie ich użyć, to ZAWSZE w towarzystwie emolientów. Maski i stylizatory, w których przeważają emolienty z pewnością ułatwią Wam całą robotę.

Wszystko na temat RÓWNOWAGI PEH znajdziecie w poście: Równowaga PEH, czyli klucz do pięknych włosów. 

3. SILIKONY I WARSTWY FILMOTWÓRCZE

Pisałam o tym w poście: Pielęgnacja kręconych włosów latem. Silikony i warstwy filmotwórcze tworzą na naszych włosach warstwę ochronną, która w pewien sposób MOŻE zapobiec odparowywaniu wody z włosa. Dzięki temu PUCH pojawi się po znacznie dłuższym czasie lub będzie po prostu mniejszy.

4. PRAWIDŁOWA STYLIZACJA

O stylizacji już pisałam, możecie przeczytać w poście: W skład ODPOWIEDNIEJ STYLIZACJI wchodzą: definiujący stylizator + stylizacja na mokro + suszenie włosów letnim nawiewem (jeżeli używacie suszarki) + mój patent, czyli DOKŁADANIE STYLIZATORA i ugniatanie w koszulkę. Już wyjaśniam.

Jeżeli mowa o stylizatorze, sami musicie dojść, który jest u Was MEGA. Stylizacja na mokro polega na tym, aby przed nałożeniem stylizatora nie odciskać zbyt mocno loczków. Powinny być mokre, ALE nie na tyle, żeby woda z nich kapała ciurkiem. O letnim bądź nawet ZIMNYM nawiewie nie muszę mówić. Jeżeli suszycie włosy mechanicznie, pamiętajcie aby nie robić tego ciepłym powietrzem!

A na czym polega mój patent? Gdy nałożę i wgniotę stylizator we włosy, biorę koszulkę i odgniatam w nią nadmiar produktu. Po tym idę podsuszyć delikatnie włosy (oczywiście dyfuzorem), a następnie spryskuję loki wodą z atomizera (ważne, żeby zrobić to równomiernie), po czym wgniatam jeszcze odrobinkę stylizatora. Idę suszyć dalej i GOTOWE! Raz, że loki są mocniej zbite i bardziej zdefiniowane, a dwa - utrwalone na dłużej i mniej narażone na spuszenie w ciągu dnia. :)

Wiem, że kilka z Was pomyśli, że zwariowałam, ale u mnie to naprawdę działa! :) Polecam spróbować, może i Wam się uda.

Więcej o prawidłowej stylizacji i metodach stylizowania kręconych włosów znajdziecie w postach: Stylizacja KRĘCONYCH WŁOSÓW - najważniejsze elementy, czyl 8 kroków do pierfekcyjnych loków.  ORAZ Metody stylizacji kręconych włosów. 


To co Wam dzisiaj przedstawiłam, to moje obserwacje. W moim przypadku najbardziej pomogły czynności zawarte w punkcie 4. Jednak dobra stylizacja to dobra stylizacja! Może nie zniwelowałam puszenia się włosów w 100%, ale z pewnością SPORO je ograniczyłam. Ostatni PRAWDZIWY puch miałam 3 miesiące temu, gdy użyłam GLUTKA jako stylizatora, a po wysuszeniu włosów wybrałam się nad wodospad. Jak widać można!

A jakie są Wasze metody na ograniczenie puchu? Chętnie się dowiem! 

Buziaki! :) 

PIERWSZE URODZINY ✿ CURLYCLAUDIE ✿! KRÓTKIE PODSUMOWANIE + WYNIKI KONKURSU

Cześć Kochani!

Kilka dni temu nastąpił TEN dzień... Blog CURLYCLAUDIE dzisiaj obchodzi swoje PIERWSZE urodziny! Niestety nie mogłam dodać tego posta na czas, ponieważ w planach miałam wyjazd do pracy za granicę. Wyjechać wyjechałam, ale w między czasie plany się pokrzyżowały i... wróciłam. Pakowanie, rozpakowanie, jazda, powrót... Mega męczące i czasochłonne, ale już jestem! Póki co nigdzie się już nie wybieram. :)


Jak wczoraj pamiętam moment zakładania bloga... z początku towarzyszyło mi negatywne myślenie i zero wiary w siebie. Nie sądziłam, że mój pomysł wypali. Jak się okazało niepotrzebnie! Założenie strony o kręconych włosach i problemach z nimi związanych było strzałem w dziesiątkę! Blog znalazł swoich odbiorców, a to jest najważniejsze. :)

W związku z pierwszymi urodzinami bloga, postanowiłam że w pewien sposób go "odświeżę". Zafundowałam mu nowy wygląd! Nowy szablon, który spodobał mi się od pierwszego spojrzenia. Delikatny, przejrzysty - taki w moim stylu. Mam nadzieję, że Wam również się podoba! Autorką jest Karolina www.karografia.pl. Gorąco polecam, jeżeli chcecie mieć oryginalny szablon. :)

Oto 10 postów, które czytaliście najchętniej:

1. Typy kręconych włosów.
2. Wizyta u ginekologa - mały przełom w wypadaniu włosów.
3. Olejowanie włosów - podstawowe informacje.
4. Równowaga PEH, czyli klucz do pięknych włosów.
5. Wypadające włosy - konsultacja z internistą.
6. Prawidłowe mycie kręconych włosów - METODA OMO.
7. Wypadające włosy co robić? 
8. Mój problem z wypadaniem włosów.
9. Moje pierwsze badanie trichoskopowe.
10. Pielęgnacja kręconych włosów podczas zimy. 

Jak widzicie jest różnorodność :) Nie skupiacie się tylko na kręconych włosach, ale także na problemach z nimi związanych. Bardzo mnie to cieszy i motywuje do dalszej pracy. Doceniam Wasze zaangażowanie i ogromnie się cieszę, że mogę być tutaj dla Was! Mam nadzieję, że kolejne lata przyniosą jeszcze więcej radości, Waszego zaangażowania i miłości oraz jak najwięcej kręconych duszyczek, które zdecydują się przejść na jaśniejszą stronę mocy! :)

Cieszę się, że byliście, i jesteście dalej, wsparciem dla mnie! Ogromnie dziękuję za wszystkie wiadomości podnoszące na duch i uświadamiające mi, że to co robię ma jednak sens. Poniżej kilka z nich:
 
Teraz część bardziej przyjemna. WYNIKI KONKURSU! Osób zgłaszających się było znacznie mniej, niż w przypadku konkursu "polub i udostępnij". Nie ukrywam, że jest to dość przykre, ponieważ widać jak większość ludzi "idzie na łatwiznę". W momencie, gdy trzeba postarać się bardziej - chętnych jest mniej. Ale! Mniejsza. :) Zwyciężczynią konkursu jest TRISS MERIGOLD, której komentarz możecie przeczytać pod poniżej! Wybrałam tę odpowiedź, ponieważ od pierwszych słów w pewien sposób złapała mnie za serce. :)

"Kręcone włosy mam od zawsze Nie wiem jak długo zajęło mi zaakceptowanie tego faktu, ale udało mi się pogodzić z tym i dojść z nimi do porozumienia. Jako fizjoterapeuta mam kontakt z wieloma osobami w różnym wieku i stanie zdrowia. Ale jedna pacjentka jest mi szczególnie bliska. Doris (mieszkam w Niemczech, więc imię niech Cię nie dziwi) jest po kilku chemiach... Wcześniej straciła wszystkie proste druty o teraz, uwaga... Ma piękne loczki, które pielęgnuje...według moich wskazówek :) jestem dumna, że pomimo w zasadzie jeszcze szczatkowej wiedzy na tematy składów kosmetyków i też nie do Końca opanowanego języka (:p) jestem dla kogoś inspiracją. Robię to dla niej, a w zasadzie to dla nas obu, bo wszystko co testuję na bieżąco trafia do Frau Doris. Ona zauważyła i docenila potencjał moich włosów, motywowala mnie kiedy traciłam chęci i kiedy włosy doprowadzaly mnie do szału.
Niestety Doris zmaga się teraz z nawrotem tego dziadostwa :( niestety być może nie obejdzie się bez utraty jej pięknych włosów, na które od wielu miesięcy tak pracowałysmy (pomiędzy rehabilitacja oczywiscie :))
Obiecałam sobie że jak będzie jakiś konkurs dla włosomaniaczek, zwłaszcza kręconych, to wezmę w nim udział, bo przeciez muszę z moją pacjentka testować kosmetyki :) wierzę że uda jej się walka, jest silna kobieta i przegoni raka w sina dal i wrócimy znów razem do szaleństwa włosowego :( trzymaj kciuki :)"

Ogromne gratulacje! Życzę powodzenia i wytrwałości dla Ciebie i pacjentek. :) Napisz do mnie w wiadomości prywatnej! Mam nadzieję, że kosmetyki się sprawdzą i pomogą w pielęgnacji. <3 Jeszcze raz BRAWO!

Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy tu są! Mam nadzieję, że będziecie ze mną przez kolejny rok i razem pomożemy zagubionym loczkom!

Buziaki!

EVA DERMO, POLLENA EWA - INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY BALSAM DO CIAŁA

Cześć Kochani!

Jakiś czas temu zorganizowałam ankietę na FB, gdzie wykazaliście chęć postów z serii "URODA". Oto jest! Nowa seria i nowe posty. :) Będą pojawiały się tutaj krótkie recenzje oraz kosmetyczni ulubieńcy, jeżeli tacy mi się trafią.

Na pierwszy ogień łapcie recenzję DOBREGO balsamu do ciała!


Tak się składa, że gwiazdę dzisiejszego wpisu poznałam przez przypadek. Na Meet Beauty Conference 2018r. swoje stoisko miała firma POLLENA EVA, na którym mogłyśmy wykonać badanie skóry. Po takim badaniu każda z nas dostała upominek. W mojej paczuszcze znalazłam olejek do twarzy (o którym też napiszę) oraz balsam EVA DERMO, balsam intensywnie nawilżający.

Jako, że od zawsze zmagam się z bardzo suchą skórą, ciężko było mi dobrać odpowiedni balsam. Z reguły większość z tych, które mi podpasowały były napakowane silikonami i dawały złudny efekt nawilżenia. Gdy spojrzałam na skład dzisiaj przedstawionego produktu, położyłam w nim nadzieję.

Skład: 
AQUAUREAGLYCERINHYDROGENATED COCO-GLYCERIDESTREHALOSETRIISOSTEARINMYRISTYL MYRISTATEDICAPRYLYL CARBONATEGLYCERYL STEARATE CITRATE (emulgator)LINUM USITATISSIMUM (LINSEED) SEED EXTRACTPHENOXYETHANOL/ETHYLHEXYLGLYCERIN (konserwant)CETEARYL ALCOHOLALLANTOINARGININE (antystatyk)SODIUM POLYACRYLATE (adsorbent)LACTIC ACIDPARFUMACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER (substancja kondycjonująca)HIPPOPHAE RHAMNOIDES FRUIT (SEABUCKTHORN) OIL (substancja kondycjonująca)SODIUM HYALURONATEXANTHAN GUM (emulgator)2-BROMO-2-NITROPROPANE-1,3-DIOL (konserwant)HEXYL CINNAMALBENZYL ALCOHOLLINALLOLGERANIOLLIMONENEALPHA-ISOMETHYL IONONEHYDROXYCITRONELLALCITRONELLOL;

humektanty - substancje nawilżające;
emolienty - substancje natłuszczające;
kompozycja zapachowa
emulgatory - ułatwiają powstawanie emulsji;

Składniki aktywne: 

UREA (mocznik) - kondycjonuje i nawilża, działa łagodząco i leczniczo;

ALLANTOIN (alantoina) - łagodzi podrażnienia, działa przeciwzapalnie, mocno nawilża;

HIPPOPHAE RHAMNOIDES FRUIT OIL (olej rokitnikowy) - poprawia koloryt skóry, działa regeneracyjnie i przeciwzmarszczkowo;

LINUM USITATISSIMUM (LINSEED) SEED EXTRACT (olej lniany) - działa przeciwświądowo i przeciwzapalnie, regeneruje i przyspiesza gojenie;

KWAS HIALURONOWY - wygładza i nawilża, zmniejsza pory, wspomaga regenerację skóry;

Sama konsystencja jest gęsta, ale bardzo dobrze rozprowadza się na ciele. Co więcej, nie pozostawia uczucia "obklejenia", wiecie o czym mówię? Większość balsamów pozostawia na skórze niekomfortową, klejąca się powłokę. TEN NIE! Za to OGROMNY plus!

Kolor produktu jest delikatnie żółtawy, ale nie przebarwia skóry. Zapach bardzo przyjemny, delikatny, kojarzy mi się z kremami dla dzieci.


Opakowanie to klasyczna, miękka tuba o pojemności 250ml. Zamknięcie szczelne, produkt nie powinien w żaden sposób wydostać się z opakowania.

Cena to ok. 10-15PLN za tubę 250ml. Do kupienia w aptekach internetowych, stronie producenta oraz dobrych drogeriach stacjonarnych.

Przejdźmy do działania! Muszę przyznać, że na mojej bardzo suchej skórze sprawdził się świetnie! Balsam realnie nawilża, pozostawia uczucie miękkości i gładkości skóry. Po depilacji nóg działa kojąco i nie pozostawia podrażnień. Świetnie radzi sobie z BARDZO suchą skórą w miejscach takich jak łokcie czy kolana.


Balsam od Pollena Ewa, jako jeden z niewielu, spełnił moje oczekiwania. Nawilżył i odżywił moją suchą skórę, co bardzo mnie cieszy. :)

Aktualnie jestem w trakcie kończenia pierwszego opakowania balsamu, ale w mojej szufladzie czeka już kolejne, nowe opakowanie. Jeżeli jesteście go ciekawi, myślę że warto zainwestować. Kosztuje grosiki, a może sprawdzi się podobnie jak u mnie! :)

Znacie markę Pollena Ewa? Może ktoś miał styczność z powyższym kosmetykiem?

Buziaki!

WŁOSOWA AKTUALIZACJA CZERWIEC 2018r.

Hej, hej!

Z czerwcową aktualizacją przyszłam w miarę wcześnie. :D Podczas lata czas zdecydowanie szybciej mi płynie... często nie wyrabiam się z wieloma rzeczami. Bloga też troszeczkę zaniedbałam, ale już wychodzę na prostą! :)


Czerwiec był już nieco bardziej wymagającym miesiącem... co raz więcej upałów, a jak wiadomo, loki średnio wtedy współpracują. Tak czy inaczej, dały radę! Powstrzymałam się od podcinania włosów, staram się zapuścić ich jak najwięcej. Mimo, że są już długie i obciążone, dam radę! :)

Znów zaczęłam się zamartwiać wypadaniem włosów... mimo, że ilość włosów w kłębku jest dużo mniejsza i mieści się w moich dawnych normach, to wciąż się tym przejmuję... Nic innego jak zwykła panika. Nie chciałabym wrócić do czasu, gdzie wyciągałam po 300 włosów dziennie. :(

Kosmetyki, których używałam w czerwcu:

Odżywki do mycia na długości: Kallos Color, BasicLab Capillus;

Szampony: Vis Plantis Basil Element, BasicLab Capillus;

Maski: Biovax Keratyna i jedwab, O'Herbal z wyciągiem z lnu, Kallos Multivitamin, Planeta Organica marokańska, Garnier Botanic Therapy Miód i Propolis, John Frieda Dream Curls, Organic Shop Awokado i Miód;

Stylizatory: Inebrya Roll Up, Inebrya Duo Style, Tigi Curlesque, Nivea Flexible Curls & Care, Renee Blanche Bheyse Curly Time, Kemon Hi Density Curl, Osis+ Bouncy Curls, Tigi Bed Head Foxy Curls

Olejki zabezpieczające: Balea Oil Repair;

Peelingi: Pharmaceris H-STIMUPEEL, Elfapharm Basil Element;

Wcierki: Banfi Hajszesz, Pharmaceris H-STIMUFORTEN, emulsja pielęgnacyjna Bionigree;

Kuracje/suplementy: -


Witaminy i inne: wit. B12;


Produkty zaznaczone kolorem zostały użyte do ostatniego mycia - zdjęcia aktualizacyjne. 



Ostatnio przeszło mi przez głowę delikatne rozjaśnienie włosów... bardziej końcówek niż samej długości, ale chyba odpuszczę. Rozjaśniane loki wymagają jeszcze większej uwagi i dobrze dobranej pielęgnacji, także raczej zostanę przy swoim kolorku. :) Dobry wybór? 


Przy okazji chcę zachęcić Was o wzięcia udziału w konkursie z okazji 1. urodzin bloga! Szczegóły znajdziecie w poście: Konkurs z okazji 1. urodzin CURLYCLAUDIE! .

Jak spędzacie wakacje? Pracowicie czy odpoczywacie? :) 

Buziaki! 

KONKURS Z OKAZJI 1. URODZIN ✿ CURLYCLAUDIE ✿ !

Cześć Kochani!

Lada dzień CURLYCLAUDIE będzie obchodziło swoje 1. urodziny! Nie mogę uwierzyć, że ten czas tak szybko mija. Dopiero co założyłam bloga, a tu już rok minął... Ale! Na post podsumowujący przyjdzie jeszcze czas! Dziś mam dla Was małą niespodziankę. :)

Specjalnie dla Was organizuję konkurs! W zamyśle mam jedną porządną nagrodę z kosmetykami do włosów. Jakimi? Zobaczcie na zdjęciu poniżej!


W paczce znajdziecie 2 stylizatory, które najbardziej lubię, maskę działającą cuda oraz zestawik Petal Fresh:

» Renee Blanche Bheyse Curly Time;
» Boots Curl Creme;
» Chantal Aqua maska z marakują;
» Petal Fresh szampon i odżywka Aloe&Citrus;

Paczka konkursowa NIE JEST 100% CG!

No dobra, co trzeba zrobić, żeby wygrać powyższy zestawik? Długo głowiłam się nad zadaniem konkursowym, ale pierwsza myśl zawsze najlepsza. Chcę, żebyście odpowiedzieli na pytanie:

Dlaczego zdecydowałeś/aś się zadbać o kręcone włosy? Co Cię do tego zmotywowało? Co Ci pomogło? 

Forma odpowiedzi jest dowolna. Może to być odpowiedź pisemna, rysunek, komiks, nagranie... COKOLWIEK tylko Wam wpadnie do głowy. :) Odpowiedzi możecie dodawać w komentarzach pod TYM postem, bądź wysyłać mi je na maila curlyclaudie@wp.pl. Do momentu wyłonienia zwycięzcy NIE BĘDĄ ONE UPUBLICZNIONE! Światło dzienne ujrzy jedynie nagrodzona wypowiedź. :)

REGULAMIN

1. Sponsorem konkursu jest ADMINISTRATOR - Klaudia Smutkiewicz.
2. Dane przetwarzane będą wyłącznie na potrzeby konkursu, przez czas jego trwania. Po upływie czasu konkursowego, dane osobowe nie będą przechowywane.
3. Konkurs trwa od 11.07.2018r. do 29.07.2018r.
4. Zgłoszenie przyjmowane są w komentarzach pod TYM postem bądź w wiadomości e-mail.
5. Zwycięzca zostanie ogłoszony w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu. W razie gdy zwycięzca się nie odezwie, będę wyłaniała następnego.
6. Ponoszę koszty wysyłki na terenie całego świata.
7. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w osobnym poście na blogu oraz we wpisie na facebooku.

TO TYLE! Krótko, zwięźle i na temat. :) Mam nadzieję, że wszystko jest dla Was jasne. Liczę na Waszą kreatywność! <3 Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć wszystkim POWODZENIA! :) Dziękuję, że jesteście!

Buziaki! :)

BASICLAB DERMOCOSMETICS CAPILLUS - szampon i odżywka do KRĘCONYCH WŁOSÓW

Cześć Kochani!

Nadrabiam zaległości w postach! Pielęgnacyjne jeszcze się piszą, ale recenzje już dla Was mam! Tym razem zestaw do KRĘCONYCH WŁOSÓW od BasicLab, w skład którego wchodzi szampon i odżywka. Przyjemnej lektury!


Zestaw otrzymałam od firmy BasicLab Dermocosmetics do testów. Sama mogłam wybrać co chcę przetestować. Jako, że już wcześniej wiedziałam o serii do kręconych włosów, wybór był oczywisty! :)

Produkty nie zawierają SLS, SLES, MIT'u, PARABENÓW i PHENOXYETHANOLU. Kosmetyki należy zużyć 6 miesięcy po ich otwarciu.


SZAMPON

Skład:
AQUADISODIUM LAURETH SULFOSUCCINATECOCAMIDOPROPYL BETAINELAURETH-2LAURYL GLUCOSIDEGLYCERINPOLYSORBATE 20ZINC GLUCONATE (cynk)COPPER GLUCONATE (miedź)MAGNESIUM ASPARTATE (magnez)PANTHENOLSODIUM HYALURONATEPOLYQUETRNIUM-10POLYQUATERNIUM-72CITRIC ACID (regulator pH)SODIUM BENZOATE (konserwant)POTASSIUM SORBATE (konserwant)PARFUM ;

W składzie: 4 substancje myjące, 3 humektanty, substancja filmotwórzcza, polimer, kompozycja zapachowa, konserwanty naturalnego pochodzenia, oraz kompleks Sepitonic M3.0 (magnez, miedź, cynk).

Jak sami widzicie, szampon można zakwalifikować do ŁAGODNYCH. Idealnie nada się do codziennego mycia kręconych włosów. Sama stosuję go przy każdym myciu i jestem bardzo zadowolona.

Szampon dokładnie domywa zanieczyszczenia. Jak przy każdym łagodnym szamponie, słabo się pieni, ale dla mnie nie stanowi to problemu. Konsystencja jest lekko żelkowata, ale lejąca się. Kolor ciężko określić... jakby delikatnie żółtawy, ale mętny. Zapach bardzo delikatny, jak dla mnie taki medyczny.


Do działania nie mam zastrzeżeń! Włosy po umyciu, na mokro jak i na sucho, są mięciutkie i lśniące. Nie plątają się i nie "skrzypią" pod palcami. Skóra głowy jest dostatecznie nawilżona i gładka. Włosy również pozostają nawilżone. Czego chcieć więcej? :)


ODŻYWKA

Skład:
AQUACETEARYL ALCOHOLBEHENTRIMONIUM CHLORIDEGLYCERINMACADAMIA TERNIFOLIA SEED OILGLUCONOLACTONECALCIUM GLUCONATECOPPER MAGNESIUM ASPARTATEZINC GLUCONATEPANTHENOLPENTYLENE GLYCOLPOLYQUATERNIUM-72QUATERNIUM-80 (antystatyk)ISOPROPYL ALCOHOLCITRIC ACID (regulator pH)SODIUM BENZOATE (konserwant)TOCOPHEROL (konserwant, witamina E)PARFUM ;

W składzie: 2 emolienty, 5 humektantów, antystatyk, kompozycja zapachowa, naturalny konserwant oraz 1. substancja myjąca.

Konsystencja gęsta i kremowa. Nie klei się. Dobrze rozprowadza się na włosach. Zapach delikatny, przypomina mi mydło w kostce "Biały Jeleń". Odżywki użyłam na kilka różnych sposobów. Za każdym razem spełniła moje oczekiwania.


Z racji, że w składzie znajduje się substancja myjąca: BEHENTRIMONIUM CHLORIDE, postanowiłam wypróbować odżywkę jako MYJADŁO. Cóż mogę powiedzieć. Sprawdziła się! Domyła włosy na długości. Pozostawiła je miękkie i rozdzielone. Minus jest jeden: ilość zużytej odżywki. Na jedno mycie zużywałam ok 15 pompek, żeby rozprowadzić kosmetyk po całych włosach.

W drugiej kolejności, odżywka posłużyła mi właśnie jako ODŻYWKA. Nałożyłam ją na kilka minut wraz z maską lub przed jej nałożeniem. Efekt jak wyżej. Loczki na mokro, jak i na sucho były zaskakująco miękkie, rozdzielone i pełne blasku.

Nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała użyć odzywki BasicLab jako STYLIZATOR! Po nałożeniu głównego stylizatora, jedną pompkę odzywki wgniotłam w mokre włosy. Efekt? Taki jak wyżej + lepiej się ułożyły. Loczki były równiutkie i skręcone od samej nasady.

ZESTAW

Wszystkie produkty do włosów od BasicLab są zamknięte w plastikowych butelkach o pojemności 300 ml. Każda z nich wyposażona jest w pompkę, która ułatwia dozowanie produktu. Ciemny kolor opakowań chroni kosmetyk przed promieniowaniem słonecznym.


Produkty mieszą się w przedziale cenowym 50-60 PLN za sztukę. Uważam, że za taką jakość warto tyle zapłacić. :) Mały problem może być w odżywce, ponieważ przy kręconych włosach jej wydajność plasuje się jako przeciętna.

Szczerze Wam powiem, odkąd stosuję powyższy zestaw, zauważyłam że moje loki zyskały na sprężystości. Co więcej, co raz częściej są równe, kręcą się w jedną stronę, a skręt pojawia się od samej nasady. Jestem MEGA zadowolona i bardzo polecam Wam spróbować z powyższym zestawem. Sami widzicie, że z odżywką można poeksperymentować! Mam zamiar użyć jej jeszcze jako maskę pod czepek. Wtedy wrzucę tutaj fotkę. :)

Produkty BasicLab CAPILLUS możecie zakupić na stronie producenta: http://www.basiclab.pl/ , bądź w aptekach które znajdziecie na stronie.

Kto z Was zna już powyższą serię? Macie zamiar się w nią zaopatrzyć? :) 

Buziaki!

ARYSTEA, TURBAN & BAWEŁNIANY RĘCZNIK - ALTERNATYWA RĘCZNIKA FROTTE

Cześć Kochani!

Dzisiejszy post skupia się w tematach: recenzje i pielęgnacja. Takiego jeszcze nie było! Przedstawię Wam BARDZO ciekawy produkt, który powinien znaleźć się w asortymencie każdej kręconowłosej!


Jeżeli jesteście ze mną od dłuższego czasu wiecie, że w pielęgnacji kręconych włosów należy wprowadzić kilka podstawowych zmian. Jedną z nich jest zamiana RĘCZNIKA FROTTE na zwykłą bawełnianą koszulkę. Oczywiście dalej podtrzymuję swoje stanowisko! Ale... dzięki uprzejmości Oli z www.arystea.com miałam okazję poznać ciekawy zestaw zastępujący zwykłą koszulkę. :)

W skład zestawu wchodzą: TURBAN oraz RĘCZNIK, wykonane z najlepszej jakości BAWEŁNY.


Na początek jednak może kilka słów o tej ZŁEJ "FROCIE"! Dlaczego tak ważne jest wyeliminowanie jej z pielęgnacji włosów, NIE TYLKO kręconych? A no dlatego, że to właśnie ona przyczynia się w głównej mierze do uszkodzeń włosów. Jej struktura niszczy delikatną mikrostrukturę włosa, co owocuje puszeniem, elektryzowaniem się włosów oraz znacznym rozdwajaniem końcówek. Z bawełną natomiast jest odwrotnie. Jest na tyle delikatna, że pomaga zachować nasze włosy w dobrej kondycji. W dużym stopniu zapobiega wcześniej wspomnianemu puszeniu i elektryzowaniu się włosów, oraz oczywiście ich łamaniu i rozdwajaniu.

Dużo zależy od splotu włókien danego materiału. Jeżeli weźmiecie pod lupę tradycyjny ręcznik frotte, zauważycie że składa się on z maleńkich pętelek. To właśnie one są najbardziej niebezpieczne dla naszych włosów. "Szkodliwe pętelki" haczą łuski włosów, przez co te zaczynają się łamać, a ich kondycja znacznie się pogarsza. Produkty ARYSTEA są ich pozbawione, dlatego pierwsze efekty widać już po pierwszych użyciach.

Tyle, jeżeli chodzi o słowo wstępu i wątek edukacyjny. Wiecie, że u mnie zawsze KRÓTKO i NA TEMAT. :) Pomówmy teraz o samych produktach firmy ARYSTEA.

Nie wiem, czy Wy też, ale ja uwielbiam jeżeli coś jest ładnie i starannie zapakowane. Wtedy wiem, że producent stara się na każdym kroku, aby jego produkt zrobił na konsumencie jak najlepsze wrażenie. Produkty ARYSTEA dotarły do mnie w pięknym, firmowym opakowaniu, przez który przemawia minimalizm (a to akurat uwielbiam). I jeszcze ta wstążka!


Same ręcznik i turban były równiutko złożone i aż żal było mi wyjmować je z pudełka.

Do opakowania dołączona została "instrukcja" wykonania ploppingu, którą chętnie się z Wami podzielę.


Nie ukrywam, że zdziwiłam się, gdy wzięłam ręcznik do ręki. Spodziewałam się gładkiej tekstury, a ta zaskoczyła mnie swoim "wzorkiem", który widzicie na zdjęciu.


TURBAN (wymiary: 24cm x 58cm)

Turban ARYSTEA przeznaczony jest głównie do ploppingu, który udało mi się wykonać kilka dni temu. W zasadzie zrezygnowałam z niego w codziennej pielęgnacji, ponieważ po nim mam totalny przyklap, ale musiałam spróbować! Plopping przytrzymałam ok. 30 minut. Zdjęłam turban, dołożyłam odrobinę ulubionego stylizatora i wysuszyłam włosy suszarką z dyfuzorem. Przyznam, że skręt był lepszy! Loczki kręciły się od samej nasady, a na końcach zwijały i przeurocze ruloniki. :)

Sam TURBAN bardzo dobrze trzyma się głowy. Nie spada, nie zsuwa się. To zasługa magicznego guziczka. ;)
Co więcej jest bardzo komfortowy, ponieważ nigdzie nic nie ciśnie! Jeżeli lubicie spać w ploppingu, turban powinien sprawdzić się u Was doskonale! Wszyscy wiemy, że w koszulce ciężko spać, prawda? :)


RĘCZNIK (wymiary: 100cm x 70 cm)

Ręcznik towarzyszy mi znacznie częściej niż turban. Pierwszy plus otrzymuje za rozmiar! Jest duży, co dla mnie jest bardzo komfortowe. Z reguły po umyciu włosów, starałam się nie odciskać ich w materiał. Robiłam to dłońmi pod prysznicem. Jednak odkąd używam do stylizacji szczotki DENMAN, przerzuciłam się na osuszanie włosów, tutaj ręcznikiem ARYSTEA. Ręcznik jest cieniutki, ale bardzo chłonny. Należy uważać, żeby nie wypił z włosów całej wody, bo pamiętajcie: LOKI STYLIZUJEMY NA MOKRO. :)

Nieraz pisałam Wam, że nadmiar stylizatora odgniatam w bawełnianą koszulkę. Od jakiegoś czasu zastąpiłam ją ręcznikiem przedstawionym wyżej. Mówię szczerze, że efekt jest bardziej zadowalający niż w przypadku koszulki. Loki po wysuszeniu są jeszcze bardziej zbite, zdefiniowane od nasady, a co najlepsze - zaskakująco RÓWNE!

Zauważyłam, że odkąd używam ręcznika, puch rzadziej mi towarzyszy. Co ciekawsze, pożegnałam się z (czasami występującą u mnie) szorstkością włosów. Teraz nawet na 3-dniowych loczkach widać, że są zdrowe i zadbane.

PODSUMOWUJĄC!

Same produkty spisały się u mnie na medal. :) Nie mówię, że teraz całkiem zrezygnuję z bawełnianych koszulek (bo te w zastępstwie muszą być), ale utwierdziłam się w przekonaniu, że MATERIAŁ ma znaczenie. Im lepsza jego jakość, tym lepiej wyglądające i zdrowsze włosy. Turban będzie świetny dla osób kochających plopping. Z ręcznikiem pokocha się każdy, kto tylko go wypróbuje. Ma w sobie TO COŚ. :)

Wykonanie ręcznika i turbanu ARYSTEA zasługuje na kolejną pochwałę z mojej strony. Wszystko solidne, zero wystających niteczek. Ba, nawet po praniu nic złego się nie wydarzyło. Trzymając w ręku jedną z dwóch części zestawu, czuje się staranność i serce włożone i w ich wykonanie.


Zestaw możecie zakupić na oficjalnej stronie producenta: www.arystea.com. Dla zainteresowanych kupnem zestawu bądź pojedynczych produktów, mamy kod rabatowy! Przy wpisaniu kodu: curlyclaudie20 otrzymacie 20% rabatu na produkty ARYSTEA (realizacja w koszyku)! :)

Teraz pytanie do Was! Kogo z Was zaciekawiła gwiazda dzisiejszego wpisu? Czy są wśród Was loczki, które jeszcze korzystają z ręcznika FROTTE? Czym zaowocowała u Was zmiana FROTTE na bawełnę? :)

Buziaki!