BASICLAB DERMOCOSMETICS CAPILLUS - szampon i odżywka do KRĘCONYCH WŁOSÓW

Cześć Kochani!

Nadrabiam zaległości w postach! Pielęgnacyjne jeszcze się piszą, ale recenzje już dla Was mam! Tym razem zestaw do KRĘCONYCH WŁOSÓW od BasicLab, w skład którego wchodzi szampon i odżywka. Przyjemnej lektury!


Zestaw otrzymałam od firmy BasicLab Dermocosmetics do testów. Sama mogłam wybrać co chcę przetestować. Jako, że już wcześniej wiedziałam o serii do kręconych włosów, wybór był oczywisty! :)

Produkty nie zawierają SLS, SLES, MIT'u, PARABENÓW i PHENOXYETHANOLU. Kosmetyki należy zużyć 6 miesięcy po ich otwarciu.


SZAMPON

Skład:
AQUADISODIUM LAURETH SULFOSUCCINATECOCAMIDOPROPYL BETAINELAURETH-2LAURYL GLUCOSIDEGLYCERINPOLYSORBATE 20ZINC GLUCONATE (cynk)COPPER GLUCONATE (miedź)MAGNESIUM ASPARTATE (magnez)PANTHENOLSODIUM HYALURONATEPOLYQUETRNIUM-10POLYQUATERNIUM-72CITRIC ACID (regulator pH)SODIUM BENZOATE (konserwant)POTASSIUM SORBATE (konserwant)PARFUM ;

W składzie: 4 substancje myjące, 3 humektanty, substancja filmotwórzcza, polimer, kompozycja zapachowa, konserwanty naturalnego pochodzenia, oraz kompleks Sepitonic M3.0 (magnez, miedź, cynk).

Jak sami widzicie, szampon można zakwalifikować do ŁAGODNYCH. Idealnie nada się do codziennego mycia kręconych włosów. Sama stosuję go przy każdym myciu i jestem bardzo zadowolona.

Szampon dokładnie domywa zanieczyszczenia. Jak przy każdym łagodnym szamponie, słabo się pieni, ale dla mnie nie stanowi to problemu. Konsystencja jest lekko żelkowata, ale lejąca się. Kolor ciężko określić... jakby delikatnie żółtawy, ale mętny. Zapach bardzo delikatny, jak dla mnie taki medyczny.


Do działania nie mam zastrzeżeń! Włosy po umyciu, na mokro jak i na sucho, są mięciutkie i lśniące. Nie plątają się i nie "skrzypią" pod palcami. Skóra głowy jest dostatecznie nawilżona i gładka. Włosy również pozostają nawilżone. Czego chcieć więcej? :)


ODŻYWKA

Skład:
AQUACETEARYL ALCOHOLBEHENTRIMONIUM CHLORIDEGLYCERINMACADAMIA TERNIFOLIA SEED OILGLUCONOLACTONECALCIUM GLUCONATECOPPER MAGNESIUM ASPARTATEZINC GLUCONATEPANTHENOLPENTYLENE GLYCOLPOLYQUATERNIUM-72QUATERNIUM-80 (antystatyk)ISOPROPYL ALCOHOLCITRIC ACID (regulator pH)SODIUM BENZOATE (konserwant)TOCOPHEROL (konserwant, witamina E)PARFUM ;

W składzie: 2 emolienty, 5 humektantów, antystatyk, kompozycja zapachowa, naturalny konserwant oraz 1. substancja myjąca.

Konsystencja gęsta i kremowa. Nie klei się. Dobrze rozprowadza się na włosach. Zapach delikatny, przypomina mi mydło w kostce "Biały Jeleń". Odżywki użyłam na kilka różnych sposobów. Za każdym razem spełniła moje oczekiwania.


Z racji, że w składzie znajduje się substancja myjąca: BEHENTRIMONIUM CHLORIDE, postanowiłam wypróbować odżywkę jako MYJADŁO. Cóż mogę powiedzieć. Sprawdziła się! Domyła włosy na długości. Pozostawiła je miękkie i rozdzielone. Minus jest jeden: ilość zużytej odżywki. Na jedno mycie zużywałam ok 15 pompek, żeby rozprowadzić kosmetyk po całych włosach.

W drugiej kolejności, odżywka posłużyła mi właśnie jako ODŻYWKA. Nałożyłam ją na kilka minut wraz z maską lub przed jej nałożeniem. Efekt jak wyżej. Loczki na mokro, jak i na sucho były zaskakująco miękkie, rozdzielone i pełne blasku.

Nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała użyć odzywki BasicLab jako STYLIZATOR! Po nałożeniu głównego stylizatora, jedną pompkę odzywki wgniotłam w mokre włosy. Efekt? Taki jak wyżej + lepiej się ułożyły. Loczki były równiutkie i skręcone od samej nasady.

ZESTAW

Wszystkie produkty do włosów od BasicLab są zamknięte w plastikowych butelkach o pojemności 300 ml. Każda z nich wyposażona jest w pompkę, która ułatwia dozowanie produktu. Ciemny kolor opakowań chroni kosmetyk przed promieniowaniem słonecznym.


Produkty mieszą się w przedziale cenowym 50-60 PLN za sztukę. Uważam, że za taką jakość warto tyle zapłacić. :) Mały problem może być w odżywce, ponieważ przy kręconych włosach jej wydajność plasuje się jako przeciętna.

Szczerze Wam powiem, odkąd stosuję powyższy zestaw, zauważyłam że moje loki zyskały na sprężystości. Co więcej, co raz częściej są równe, kręcą się w jedną stronę, a skręt pojawia się od samej nasady. Jestem MEGA zadowolona i bardzo polecam Wam spróbować z powyższym zestawem. Sami widzicie, że z odżywką można poeksperymentować! Mam zamiar użyć jej jeszcze jako maskę pod czepek. Wtedy wrzucę tutaj fotkę. :)

Produkty BasicLab CAPILLUS możecie zakupić na stronie producenta: http://www.basiclab.pl/ , bądź w aptekach które znajdziecie na stronie.

Kto z Was zna już powyższą serię? Macie zamiar się w nią zaopatrzyć? :) 

Buziaki!

ARYSTEA, TURBAN & BAWEŁNIANY RĘCZNIK - ALTERNATYWA RĘCZNIKA FROTTE

Cześć Kochani!

Dzisiejszy post skupia się w tematach: recenzje i pielęgnacja. Takiego jeszcze nie było! Przedstawię Wam BARDZO ciekawy produkt, który powinien znaleźć się w asortymencie każdej kręconowłosej!


Jeżeli jesteście ze mną od dłuższego czasu wiecie, że w pielęgnacji kręconych włosów należy wprowadzić kilka podstawowych zmian. Jedną z nich jest zamiana RĘCZNIKA FROTTE na zwykłą bawełnianą koszulkę. Oczywiście dalej podtrzymuję swoje stanowisko! Ale... dzięki uprzejmości Oli z www.arystea.com miałam okazję poznać ciekawy zestaw zastępujący zwykłą koszulkę. :)

W skład zestawu wchodzą: TURBAN oraz RĘCZNIK, wykonane z najlepszej jakości BAWEŁNY.


Na początek jednak może kilka słów o tej ZŁEJ "FROCIE"! Dlaczego tak ważne jest wyeliminowanie jej z pielęgnacji włosów, NIE TYLKO kręconych? A no dlatego, że to właśnie ona przyczynia się w głównej mierze do uszkodzeń włosów. Jej struktura niszczy delikatną mikrostrukturę włosa, co owocuje puszeniem, elektryzowaniem się włosów oraz znacznym rozdwajaniem końcówek. Z bawełną natomiast jest odwrotnie. Jest na tyle delikatna, że pomaga zachować nasze włosy w dobrej kondycji. W dużym stopniu zapobiega wcześniej wspomnianemu puszeniu i elektryzowaniu się włosów, oraz oczywiście ich łamaniu i rozdwajaniu.

Dużo zależy od splotu włókien danego materiału. Jeżeli weźmiecie pod lupę tradycyjny ręcznik frotte, zauważycie że składa się on z maleńkich pętelek. To właśnie one są najbardziej niebezpieczne dla naszych włosów. "Szkodliwe pętelki" haczą łuski włosów, przez co te zaczynają się łamać, a ich kondycja znacznie się pogarsza. Produkty ARYSTEA są ich pozbawione, dlatego pierwsze efekty widać już po pierwszych użyciach.

Tyle, jeżeli chodzi o słowo wstępu i wątek edukacyjny. Wiecie, że u mnie zawsze KRÓTKO i NA TEMAT. :) Pomówmy teraz o samych produktach firmy ARYSTEA.

Nie wiem, czy Wy też, ale ja uwielbiam jeżeli coś jest ładnie i starannie zapakowane. Wtedy wiem, że producent stara się na każdym kroku, aby jego produkt zrobił na konsumencie jak najlepsze wrażenie. Produkty ARYSTEA dotarły do mnie w pięknym, firmowym opakowaniu, przez który przemawia minimalizm (a to akurat uwielbiam). I jeszcze ta wstążka!


Same ręcznik i turban były równiutko złożone i aż żal było mi wyjmować je z pudełka.

Do opakowania dołączona została "instrukcja" wykonania ploppingu, którą chętnie się z Wami podzielę.


Nie ukrywam, że zdziwiłam się, gdy wzięłam ręcznik do ręki. Spodziewałam się gładkiej tekstury, a ta zaskoczyła mnie swoim "wzorkiem", który widzicie na zdjęciu.


TURBAN (wymiary: 24cm x 58cm)

Turban ARYSTEA przeznaczony jest głównie do ploppingu, który udało mi się wykonać kilka dni temu. W zasadzie zrezygnowałam z niego w codziennej pielęgnacji, ponieważ po nim mam totalny przyklap, ale musiałam spróbować! Plopping przytrzymałam ok. 30 minut. Zdjęłam turban, dołożyłam odrobinę ulubionego stylizatora i wysuszyłam włosy suszarką z dyfuzorem. Przyznam, że skręt był lepszy! Loczki kręciły się od samej nasady, a na końcach zwijały i przeurocze ruloniki. :)

Sam TURBAN bardzo dobrze trzyma się głowy. Nie spada, nie zsuwa się. To zasługa magicznego guziczka. ;)
Co więcej jest bardzo komfortowy, ponieważ nigdzie nic nie ciśnie! Jeżeli lubicie spać w ploppingu, turban powinien sprawdzić się u Was doskonale! Wszyscy wiemy, że w koszulce ciężko spać, prawda? :)


RĘCZNIK (wymiary: 100cm x 70 cm)

Ręcznik towarzyszy mi znacznie częściej niż turban. Pierwszy plus otrzymuje za rozmiar! Jest duży, co dla mnie jest bardzo komfortowe. Z reguły po umyciu włosów, starałam się nie odciskać ich w materiał. Robiłam to dłońmi pod prysznicem. Jednak odkąd używam do stylizacji szczotki DENMAN, przerzuciłam się na osuszanie włosów, tutaj ręcznikiem ARYSTEA. Ręcznik jest cieniutki, ale bardzo chłonny. Należy uważać, żeby nie wypił z włosów całej wody, bo pamiętajcie: LOKI STYLIZUJEMY NA MOKRO. :)

Nieraz pisałam Wam, że nadmiar stylizatora odgniatam w bawełnianą koszulkę. Od jakiegoś czasu zastąpiłam ją ręcznikiem przedstawionym wyżej. Mówię szczerze, że efekt jest bardziej zadowalający niż w przypadku koszulki. Loki po wysuszeniu są jeszcze bardziej zbite, zdefiniowane od nasady, a co najlepsze - zaskakująco RÓWNE!

Zauważyłam, że odkąd używam ręcznika, puch rzadziej mi towarzyszy. Co ciekawsze, pożegnałam się z (czasami występującą u mnie) szorstkością włosów. Teraz nawet na 3-dniowych loczkach widać, że są zdrowe i zadbane.

PODSUMOWUJĄC!

Same produkty spisały się u mnie na medal. :) Nie mówię, że teraz całkiem zrezygnuję z bawełnianych koszulek (bo te w zastępstwie muszą być), ale utwierdziłam się w przekonaniu, że MATERIAŁ ma znaczenie. Im lepsza jego jakość, tym lepiej wyglądające i zdrowsze włosy. Turban będzie świetny dla osób kochających plopping. Z ręcznikiem pokocha się każdy, kto tylko go wypróbuje. Ma w sobie TO COŚ. :)

Wykonanie ręcznika i turbanu ARYSTEA zasługuje na kolejną pochwałę z mojej strony. Wszystko solidne, zero wystających niteczek. Ba, nawet po praniu nic złego się nie wydarzyło. Trzymając w ręku jedną z dwóch części zestawu, czuje się staranność i serce włożone i w ich wykonanie.


Zestaw możecie zakupić na oficjalnej stronie producenta: www.arystea.com. Dla zainteresowanych kupnem zestawu bądź pojedynczych produktów, mamy kod rabatowy! Przy wpisaniu kodu: curlyclaudie20 otrzymacie 20% rabatu na produkty ARYSTEA (realizacja w koszyku)! :)

Teraz pytanie do Was! Kogo z Was zaciekawiła gwiazda dzisiejszego wpisu? Czy są wśród Was loczki, które jeszcze korzystają z ręcznika FROTTE? Czym zaowocowała u Was zmiana FROTTE na bawełnę? :)

Buziaki!

CHEERS HAIR FORMULA - suplement diety na wzmocnienie i POROST włosów

Cześć Kochani!

Odpowiednia pielęgnacja włosów jest bardzo ważna i ma istotny wpływ na kondycję i stan naszych włosów. Dobór odpowiednich kosmetyków jest kwestią oczywistą. To już wiecie. Ale, czy wiecie że o włosy należy dbać też "od środka"? Tak, mam na myśli suplementy oraz witaminy wspomagające nasze włosy. Oczywiście równie istotna jest dieta, ale nie o tym dzisiaj.



Na rynku są miliony różnych specyfików: suplementów diety, witamin, leków, które mają pomóc naszym włosom. Czy to poprawić ich ogólny stan, czy to zapobiec wypadaniu... Jakiś czas temu otrzymałam propozycję współpracy od firmy Cheers, która zaoferowała mi suplement diety, korzystnie wpływający na wzmocnienie i porost włosów - HAIR FORMULA. Zgodziłam się. Z racji tego, iż mam problem z wypadającymi włosami pomyślałam, że to dobra okazja, aby wypróbować coś nowego. Coś, co być może okaże się złotym środkiem dla mojego problemu.

O suplementach planuję osobny wpis, ale powiedzmy sobie krótko: co to są SUPLEMENTY?

Suplementy diety - środki spożywcze, które mają za zadanie uzupełnienie diety. Są skoncentrowanym źródłem witamin, minerałów lub innych substancji spożywczych. Suplementy TO NIE LEKI. Mogą działać, ale NIE MUSZĄ. Suplementy mogą być reklamowane w dowolny sposób. Zupełnie odwrotnie jest w przypadku leków. W przeciwieństwie do leków nie muszą przechodzić rygorystycznych badań dot. ich skuteczności i jakości.

Teraz czas na opis i działanie Cheers HAIR FORMULA!

Opakowanie Cheers HAIR FORMULA zawiera 60 kapsułek suplementu. Gdy do mnie trafiło, było szczelnie zamknięte oraz ofoliowane. Kapsułki same w sobie są dość spore, niektóre osoby mogą mieć problem z ich połknięciem. Otoczka przeźroczysta, zawartość kapsułki jest sypka, w lekko żółtym kolorze. Zapach nieco mnie odrzucił. Nie umiem go opisać, ale jest charakterystyczny dla suplementów bogatych w witaminy B. Przy zażywaniu pojedynczych kapsułek zapachu nie czuć.


Producent kieruje się metodą "CLEAN LABEL", co oznacza, że nie stosuje w swoich produktach barwników, sztucznych dodatków czy ulepszaczy. Otoczka kapsułki nie zawiera żelatyny zwierzęcej ani innych dodatków.

Produkt jest w 100% wegański i wegetariański, nie zawiera glutenu. Suplement produkowany w Polsce.

Skład: 
Ekstrakt z ziela skrzypu polskiego (Equisetum arvense L.) [7% krzemionki]; metylosulfonylometan (MSM); lecytyna sojowa [20% kwasu fosfatydowego]; otoczka kapsułki – hydroksypropylometyloceluloza; ekstrakt z pędów bambusa (Bambusa vulgaris) [75% krzemionki]; ekstrakt z owoców palmy sabałowej (Serenoa repens) [25% kwasów tłuszczowych]; mąka ryżowa; cytrynian cynku; drożdże wzbogacone w selen (Saccharomyces cerevisiae); D-biotyna (biotyna).

Kwas fosfatydowy - pozyskiwany przez hydrolizę enzymatyczną z soi, przyspiesza porost włosów;
Skrzyp polny - bardzo bogaty w krzem, wspomaga produkcję kolagenu;
Pędy bambusa - źródło aminokwasów, minerałów, sacharydy, białka, krzemu i witamin;
Palma sabałowa - źródło kwasów tłuszczowych, wspomagają wzrost włosów, ma wspomagać leczenie łysienia androgenowego; 
Biotyna - witamina B7, wzmacnia skórę, włosy i paznokcie; 

Gdy szukałam czegoś, co pomoże mi z wypadającymi włosami, ludzie pisali: KRZEMIONKA I PALMA SABAŁOWA. Przyznam z ręką na sercu, że nie wypróbowałam, bo nie byłam przekonana. Biotyna jest oczywistością. Nie od dziś wiadomo, że wpływa korzystnie na włosy. W przypadku HAIR FORMULA mamy wszystkie 3 składniki w jednej kapsułce. 

Zalecana porcja spożycia suplementu to 2. kapsułki dziennie, zażywane najlepiej podczas posiłku. Wyżej wspomniałam, że opakowanie zawiera 60 kapsułek, co oznacza że produkt starczy na 30 dni. Swoje opakowanie "rozbiłam" na 60 dni - jedna kapsułka dziennie, ze względu na to, że przyjmuję też inne środki zalecane przez trycholog. Nie chciałam przedawkować. ;) 

Kapsułki bardzo szybko się rozpuszczają, a wnioskuję to po tym, że ok. 10 minut od zażycia mi zaczyna się nimi odbijać. Serio. Mega nieprzyjemne uczucie. Nie określę Wam tego "smaku", ale jest na tyle paskudny, że wzbudzał we mnie odruch wymiotny. Nie zdarzało się to za każdym razem, ale przynajmniej przez 2/3 czasu przyjmowania suplementu. Producent zaleca popijać specyfik dużą ilością wody, ok. 300 ml, tak też robiłam. 

Poniżej tabelka z Rekomendowanymi Wartościami Spożycia



Muszę przyznać, że suplement ma w sobie wiele dobrego. Dawka takich dobroci z pewnością nikomu nie zaszkodzi (o ile przyjmiecie odpowiednią ilość, czyt. nie "przedawkujecie"). Ale czy pomaga? 

Efekty na włosach zauważyłam. Jakie? Szybszy porost i mniejszą łamliwość końcówek. Co więcej? Niestety nic... Włosy wciąż wypadają. Fakt może w nieco mniejszej ilości niż pół roku temu, ale to zauważyłam zanim rozpoczęłam suplementację HAIR FORMULA. Także w moim przypadku na wypadanie kompletnie nie pomogły. Pisałam z dziewczynami z BLONDHAIRAFFAIR, u jednej z nich prawdopodobnie są lepsze efekty. :)

Ogólnie wychodzę z założenia (wiele lekarzy i pomocy naukowych Wam powie to samo), że efekty przychodzą średnio 3 miesiące "PO". Zaczynacie coś przyjmować i, o ile jesteście systematyczni i bierzecie środek przez ten czas, to efekty przychodzą po ok. 3 miesiącach. Podobnie jest z wypadaniem włosów. Włosy zaczynają wypadać średnio 3 miesiące od zadziałania czynnika, np. stres spowodowany wypadkiem. Włosy nie zaczną wypadać z dnia na dzień. Ale nie o tym! Podejrzewam, że gdybym przyjmowała HAIR FORMULA przez przynajmniej te 3 miesiące, efekty mogłyby być lepsze.

Szczerze powiedziawszy pokładałam większe nadzieje w tym produkcie. Między innymi ze względu na ciekawy, rzadko spotykany skład, ale także ze względu na cenę. Za opakowanie 60 kapsułek zapłacicie 179PLN. Opakowanie starcza na miesiąc. Po swoich odczuciach sądzę, że jest to bardzo wygórowana cena. Jeżeli u kogoś z Was wystąpiły lepsze efekty, dajcie znać! Chciałabym wiedzieć, czy tylko ja jestem takim odmieńcem.

Jeżeli jest wśród Was ktoś, kto chciałby wypróbować suplement HAIR FORMULA, mam dla Was mały prezent. Kod rabatowy, który obowiązuje przy pierwszym zakupie. Wystarczy, że w odpowiednie okienko wpiszecie: CURLYCLAUDIE15.

Tym czasem lecę przygotować dla Was włosowy wpis! <3

Buziaki!

Bądź na bieżące z postami:

BIONIGREE, EMULSJA DO SKÓRY GŁOWY BASIC_03

Cześć Kochani!

Dziś mam dla Was recenzję baardzo ciekawego produktu. Jakiś czas temu w poście: Pielęgnacja skóry głowy - rodzaje skalpów i ich charakterystyka, pisałam o odpowiedniej pielęgnacji skóry głowy. W ręce wpadł mi kosmetyk idealnie nadający się do tej czynności!


Emulsję do skóry głowy BASIC_03 otrzymałam w ramach współpracy z firmą Bionigree. Nie wiem czy pamiętacie, ale twórczynią marki i serii produktów jest trycholog, do której udało mi się trafić - Pani Ewelina Wysoczańska! Sądząc po opiniach krążących w internecie, kosmetyki Bionigree cieszą się dużym powodzeniem. Sama mam zamiar przetestować pozostałe. :)

Emulsja do skóry głowy BASIC _03 jest specjalistycznym kosmetykiem trychologicznym. To jeden z kosmetyków serii do pielęgnacji skóry głowy i włosów. Ma za zadanie odżywić i nawilżyć strukturę skóry głowy. Co więcej, ma opóźniać starzenie się komórek, a także przyspieszyć porost włosów! Jak było?

Kosmetyk faktycznie nawilża, zmiękcza i wygładza skórę głowy. Po użyciu emulsji czułam, że moja skóra głowy jest inna niż zazwyczaj. Gładka, mięciutka i taka... świeża! Wnioskuję więc, że produkt naprawdę działa i to bardzo dobrze! Czuć, że skóra głowy jest odżywiona. Co z porostem? Tego nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić, ponieważ stosuję suplementację na porost włosów. Fakt faktem włosy rosną, ale który preparat bardziej na to wpływa, tego nie wiem.


Produkt zamknięty jest w plastikowej butelce o pojemności 150ml. Koszt 50 PLN/szt. Butelka wyposażona jest w zamykany aplikator ułatwiający wydobycie i rozprowadzenie produktu na skórze głowy. Emulsja do nabycia na stronie firmy: https://www.bionigree.pl/sklep/

Konsystencja kosmetyku jest kremowa, lejąca się. Dzięki temu łatwiej jest ją rozprowadzić na skórze głowy. Nie klei się, mam ochotę powiedzieć, że jest taka aksamitna pod palcami! :) Zapach kwiatowy i bardzo delikatny.


Skład:
AQUA GLYCERIN CETEARYL ALCOHOLSTEARYL ALCOHOLRIBES NIGRUM FRUIT EXTRACT (ekstrakt z owoców czarnej porzeczki)BETULA ALBA BARK EXTRACT (ekstrakt z liści i kory brzozy) ISOPROPYL ISOSTEARATEBETAINEPOLYEPSILON-LYSINEARGANIA SPINOSA KERNEL OIL (olej arganowy)RICINUS COMMUNIS SEED OIL (olej rycynowy)MALUS DOMESTICA FRUIT CELL CULTURE EXTRACT (ekstarkt komórek macierzystych ze szwajcarskiej jabłoni domowej)XANTHAN GUMLECITHINSUCROSE PALMITATEGLYCERYL STEARATEGLYCERYL STEARATE CITRATESUCROSE (ścierniwo)MANNANHYDROLYZED VEGETABLE PROTEIN (hydrolizowane proteiny roślinne)PANTHENOLGLUTAMINECAFFEINEMETHYL NICOTINATEPARFUMLACTIC ACID

Jak widzicie skład jest mocno emolientowy. Znajdziecie jeszcze 5 humektantów w tym jeden regulator pH (kwas mlekowy), proteiny roślinne, 3 emulgatory oraz kilka substancji aktywnych i kondycjonujących. JEDNĄ kompozycję zapachową.

Kosmetyk należy do kosmetyków wegańskich i nie był testowany na zwierzętach. 

Jak używać? Sama stosuję się do zaleceń producenta. Nakładam emulsję po umyciu skóry głowy szamponem. Trzymam ok. 15-20 minut. Najpierw aplikuję kosmetyk na skalp, po czym nakładam maskę na długość włosów. Całość trzymam pod czepkiem przez określony czas, następnie dokładnie spłukuję. Używam raz w tygodniu. Najczęściej po użyciu peelingu. Wtedy substancje aktywne produktu lepiej wnikną w skórę głowy! Efekty po użyciu emulsji można poczuć już po jej pierwszym użyciu. Wiadomo - im dłużej będziecie stosowali, tym lepsze efekty!


Będąc na wizycie u Pani Eweliny Wysoczańskiej spytałam skąd pomysł na serię kosmetyków BIONIGREE. Odpowiedziała, że chciała stworzyć coś swojego, NATURALNEGO, bez zbędnego "syfu"(to moje słowa :D). Udało się jej! Zauważcie, że w składzie nie ma ani grama silikonów, parabenów, konserwantów czy PEG. Moją relację z wizyty znajdziecie w poście: Badanie trichoskopowe - konsultacja trychologiczna.


Ze stosowania emulsji do skóry głowy jestem bardzo zadowolona. Jest to jednej z nielicznych produktów przeznaczonych do pielęgnacji skalpu. A jak wiadomo, pielęgnacja skóry głowy jest bardzo ważna! W końcu stamtąd wyrastają nasze włosy. Im zdrowszy skalp tym zdrowsze włosy! Z czystym sumieniem POLECAM Wam dzisiaj opisany produkt. W 100 % spełnia swoje zadanie, a przecież o to chodzi. W przyszłości chętnie do niego wrócę!

Jedynym minusem produktu może być cena, jednak uważam że za jakość się płaci. Naprawdę warto raz a porządnie zainwestować w dobre kosmetyki do włosów i skóry głowy niż wydawać dwa razy więcej na coś śmieciowego, co w większości przypadków się nie sprawdza. Zgadzacie się ze mną?

Znacie markę BIONIGREE? Stosowaliście jakieś produkty? :)


Bądź na bieżąco z postami:


Inebrya ROLL UP krem do loków & Inebrya DUO STYLE fluid definujący kręcone włosy

Cześć Kochani!

Kolejna recenzja! W dzisiejszym wpisie opiszę aż dwa produkty! Oba tej samej firmy, z tej samej serii. Podejrzewam, że większość z Was gdzieś już o nich słyszała. W końcu są dedykowane kręconym włosom. :)
Miłej lektury :)



Kosmetyki, o których dzisiaj mowa otrzymałam w ramach współpracy z firmą SAPO, dystrybutorem kosmetyków Inebrya w Polsce. Zestaw otrzymałam już jakiś czas temu, ale dopiero teraz jestem w stanie się o nim wypowiedzieć.



INEBRYA ROLL UP - KREM DO LOKÓW

Krem zamknięty jest w bardzo solidnej butelce o pojemności 250ml. Opakowanie wyposażone jest w pompkę ułatwiającą dozowanie produktu. Krem Inebrya Roll Up kupicie za ok. 25 - 30 PLN/250ml np. ze strony www.hairstore.pl 

Konsystencja produktu jest zdecydowanie kremowa, gęsta i nie klejąca się. Krem świetnie rozprowadza się na dłoniach, a także na włosach. Włosy go chłoną i chłoną! Mimo tego, że moje włosy go piją, nigdy nie przesadziłam z jego ilością. Co ciekawe, im więcej go nałożę tym definicja loczków jest lepsza. Jeszcze nigdy nie obciążył moich włosów. Po wysuszeniu włoski były miękkie i gładkie. Nie wymagały większego odgniatania.

Zapach kremu kojarzę z kremami dla dzieci firmy Ziaja.



Skład:
Aqua (Water),  Cetearyl Alcohol,  Cyclopentasiloxane (silikon lotny),  Quaternium-82 (antystatyk),  Polyquaternium-10 (antystatyk/polimer),  Phenoxyethanol (konserwant),  Cetrimonium Chlordie (tutaj:konserwant),  ParfumPropylene GlycolPG-Hydroxyethylcellulose Cocodimonium Chloride (antystatyk),  Citrus Aurantium Dulcis Juice (Citrus Aurantium Dulcis (orange) Juice),  Hydrolyzed Algin,  Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant),  Hexyl CinnamalBenzyl Salicylate (filtr UV),  Hydroxycitronellal,  Triethanolamine (regulator pH -MOŻE WYWOŁYWAĆ ALERGIĘ),  Alpha-Isomethyl Ionone,  Citric Acid (regulator pH),  Polyamide-2 (polimer),  Limonene,  LinaloolCoumarinCitronellol,  Magnesium Sulfate (adsorbent),  Manganese Sulfate (siarczan manganu),  Sorbic Acid (konserwant),  Benzoic Acid (konserwant),  Chlorphenesin (konserwant),  Methylparaben (konserwant);

W składzie: zacznę od tego, że jest tu od zakichania konserwantów - osobiście tego nie lubię, emolient, jeden silikon lotny, 3 antystatyki, filtr UV, który jest także składnikiem kompozycji zapachowych, kilka regulatorów pH, kompozycja zapachowa, hydrolizat alg (proteiny), sok z cytrusów (pomarańczy).

Skład totalnie nie powala. Jest delikatnie syfiasty (przez ilość konserwantów). Jednak efekt na włosach daje zadowalający - zobaczycie na końcu wpisu. :)

Inebrya Roll Up używałam w towarzystwie fluidu z tej samej serii bądź z balsamem Nivea Flexible Curls & Care. Skręt satysfakcjonował mnie po każdej stylizacji. Czasami zdarzał się puch, ale to z pewnością za sprawą pogody. Po użyciu kremu Inebrya loczki utrzymywały się do następnego mycia. Mogłam je lekko odreanimować, ale nie było to konieczne. Nawet mimo puchu! Miały wtedy swój urok. Co ciekawsze, z dnia na dzień zyskiwały co raz większą objętość, co było dla mnie mega zadowalające! :)

Na swoją długość włosów zużywam ok. 3. pompek kremu. W między czasie, gdy podsuszę loczki, delikatnie je moczę (wodą z atomizera) i wgniatam kolejne pół pompki. Każda moja stylizacja tak wygląda. W ten sposób jeszcze bardziej podbijam skręt włosów, a także utrwalam je na dłużej. Po wgnieceniu Roll Up w mokre włosy, nadmiar produktu odgniatam jeszcze w bawełnianą koszulkę, ponieważ od wgniatania we włosy tworzy się "mleczko". Na pewno wiecie o czym mówię. :)




INEBRYA DUO STYLE - FLUID DEFINIUJĄCY KRĘCONE WŁOSY

O tym produkcie będzie nieco krócej. Fluid zamknięty jest w takim samym opakowaniu jak jego brat - krem Roll Up. Dozowanie przebiega tak samo. Koszt 25 - 30 PLN/250ml. Zamówicie go również ze strony www.hairstore.pl

Konsystencja fluidu jest już nieco inna - lejąca się, rzadsza od poprzednika, również się nie klei. Kolor przeźroczysty. Podobnie jak krem, włosy go chłoną. Wciągną go tyle, ile im dacie. ;) 
Zapach, moim zdaniem, zdecydowanie owocowy!



Skład:
Aqua (Water), Polyacrylamidomethylpropane Sulfonic Acid (tworzy warstwę filmotwórczą), Dimethicone PEG-8 Meadowfoamate (silikon rozpuszczalny w wodzie, emolient tłuszczowy), PEG-40 Hydrogened Castor Oil (utwardzony olej rycynowy, emulgator) , PEG/PPG-14/4 Dimethicone (silikon), Phenoxyethanol (konserwant), Propylene Glycol, Panthenol, Sodium Hydroxide (regulator pH), Parfum, Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant), Citronellol, Polyamide-2 (polimer);

W składzie: składnik towrzący na włosach warstwę filmotwórczą, silikon rozpuszczalny w wodzie, dwa humektanty, utwardzony olej rycynowy, tutaj: emulgator, 2 konserwanty, emulgator w postaci silikonu, kompozycja zapachowa oraz polimer.

Od momentu, gdy tylko zobaczyłam konsystencję fluidu, wiedziałam że nie użyję go solo, ponieważ zwyczajnie nie utrzyma moich loczków w ryzach. Ja - maniaczka idealnie zdefiniowanych i dobrze utrwalonych loków, nawet nie próbowałam się przekonać, że sam fluid podoła moim oczekiwaniom. Znam swoje włosy i wiem, że produkt o takiej konsystencji może być jedynie dodatkiem do stylizacji. Fluid w połączeniu z kremem daje zaskakujące efekty! 
Na swoją długość włosów używałam 1-1,5 pompki fluidu, przed nałożeniem kremu.

Co więcej, fluid świetnie sprawdził się w roli reanimatora! Fakt, ma w składzie silikon, więc może powodować przyklap. Na szczęście u siebie go nie zauważyłam i reanimowałam nim włosy.
Nadaje się do reanimacji na sucho, jak i na mokro.
Na sucho: 1 pompka delikatnie wmasowana i wgnieciona we włosy.
Na mokro: 1,5 - 2 pompki wgniecione w zwilżone włosy. 

Przy następnej reanimacji fluidem zrobię fotkę i dołączę ją do posta. :) 

Podsumowując! Z wyżej przedstawionego duetu jestem bardzo zadowolona, jeżeli chodzi o efekty na włosach. Co do składów troszkę się zawiodłam, ale produkty nadrabiają efektem na włosach. :)



Myślę, że przy efektach jakie daje, jest wart swojej ceny. Na skład zawsze można przymknąć oko. Sama być może wrócę w przyszłości do powyższego duetu. :)

Znacie markę Inebrya? A może macie już doświadczenia z gwiazdami dzisiejszego wpisu? Piszcie! :)

Buziaki!

Bądź na bieżąco z postami:
https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391
http://www.facebook.com/curlyclaudie
http://www.instagram.com/curlyclaudie
 

NATURE QUEEN - olej z pestek ŚLIWKI


Cześć Kochani!

Ostatnio dużo recenzji! Obiecuję, że następny post będzie typowo włosowy. :)

Dziś mam dla Was krótką i zwartą recenzję naturalnego olejku z pestek śliwki Nature Queen. Kosmetyk otrzymałam jako Ambasadorka Kosmetyczna. Już przy drugim zgłoszeniu na stronie, udało mi się zakwalifikować do testów! :)



Spośród 4 produktów wybrałam olejek z pestek śliwki. Pomyślałam, że może okazać się cudem dla włosów. Jak było? To za chwilkę, najpierw kwestia techniczna. :)

Olejek zamknięty jest w opakowaniu farmaceutycznym (szklana buteleczka) o pojemności 30 ml. Opakowanie wyposażone jest w pompkę/mały atomizer, które zdecydowanie ułatwia dozowanie olejku. Niestety, szklana buteleczka okazała się moją zmorą, olejek spadł i... rozstrzaskał się o podłogę. Na szczęście ucierpiało jedynie dno, dzięki czemu olejek mogłam przelać do innego opakowania i używać go dalej.
 
Konsystencja oleista, kolor pomarańczowy. Zapach zbliżony do marcepanu. Produkt zapowiada się być wydajny.

Olejek przeznaczony jest do włosów, skóry i paznokci. Używałam go jedynie do włosów i chyba na wszystkie możliwe sposoby.

Trzy razy naolejowałam nim włosy, ale przyznam że bez szału. Lepszy efekt uzyskałam przy użyciu oleju słonecznikowego.
Dodawałam go do masek, włosy po wysuszeniu były gładkie i lśniące, więc plus!
Przy puchu brałam dwie pompki olejku i wygładzałam włosy, tutaj całkiem dobrze się sprawdził.
Niwelował puch i włosy mogły przetrwać kolejny dzień bez spinania w koczka.
Przy strąkach po stylizacji odgniatałam nim loczki. Działanie bardzo dobre - strąki znikały, a włosy stawały się miękkie.

Oczywiście jest jedno "ale", dość duże "ale" jak dla mnie... po każdym użyciu olejku, włosy delikatnie mi się przetłuszczały. Nigdy nie miałam z tym problemu, więc byłam bardzo zaszokowana, kiedy to zauważyłam.

Koszt to ok. 23 PLN/30 ml

Szczerze przyznam, że sama z siebie chyba nie skusiłabym się na jego zakup. Bardzo się cieszę, że miałam okazję go przetestować, ale wciąż nie jestem przekonana. Na moich włosach nie zrobił rewelacji, za tę kwotę wolałabym zaopatrzyć się w olej, który jest już u mnie sprawdzony.

Znacie ten olejek albo firmę? Jeżeli mieliście z nim do czynienia napiszcie jak efekty!

Buziaki! :) 

Bądźcie na bieżąco z postami:

https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391
http://www.facebook.com/curlyclaudie
http://www.instagram.com/curlyclaudie



WAX ANGIELSKI PILOMAX - szampon PURE WAX & maska HENNA WAX NATURCLASSIC


Cześć Kochani!

Po ostatnim poście, gdzie po raz kolejny pożaliłam się na służbę zdrowia, przyszła pora na coś przyjemniejszego. :)

Dziś kolejna recenzja! Z reguły jestem nastawiona na recenzowanie jednego produktu w konkretnym poście. Dzisiaj będzie nieco inaczej, ponieważ opisywane kosmetyki dostałam do stosowania jako zestaw.

Poniższe kosmetyki miałam okazję przetestować dzięki współpracy z firmą Wax Angielski PILOMAX. Po wcześniejszych ustaleniach, otrzymałam:

♦  szampon głęboko oczyszczający, PURE WAX do każdego rodzaju włosów;
♦  maska Henna WAX NaturClassic, maska regenerująca do włosów ciemnych i skóry głowy, zmniejsza wypadanie włosów;


Paczka przyjechała starannie zapakowana i bardzo dobrze zabezpieczona.



SZAMPON

Skład:

Aqua, Sodium Laureth Sulfate (SLES), Cocamide DEA (słabszy od SLS, ale równie silny i skuteczny w oczyszczaniu), Sodium Chloride (substancja konsystencjotwórcza), Piroctone Olamine (konserwant, substancja antybakteryjna), Aloe Barbadensis Gel, Panthenol, Ammonium Lauryl Sulfate (ALES), Cocamidopropyl Betaine (łagodna substancja myjąca), PEG-8 Cocoate Styrene/Acrylates Copolymer (emulgator, zwiększa lepkość kosmetyku), Glycol Cetearate (emulgator), Parfum, Coco-Glucoside (emulgator), Citric Acid, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiszolinone;

W szamponie znajdziemy 4 substancje myjące, trzy z nich należą do tych silnych, jedna do łagodnych. Dwa humektanty, kompozycję zapachową i trochę ulepszaczy.



Szampon zamknięty jest w bardzo solidnej i dobrze zamykającej się butelce o pojemności 200 ml. Nie ma opcji, aby szampon samoczynnie wylał się z opakowania. Konsystencja lejąca się, ale przyjemnie kremowa. Kolor mleczny. Zapach delikatny, jak dla mnie arbuzowy! Bardzo przypomina mi zapach żelków tropikalnych od Haribo. :D




PURE WAX bardzo dobrze oczyszcza włosy oraz skórę głowy. Nie mogę narzekać na niedomycie, czyli swoje zadanie spełnia doskonale! Po umyciu, skalp jest delikatny i miękki w dotyku. Podejrzewam, że to zasługa zawartego w szamponie żelu aloesowego.

Szamponu używałam jedynie podczas myć oczyszczających, ze względu na silne detergenty. Nie zauważyłam przesuszenia, ani poplątania włosów. Przy pierwszym myciu włosy były delikatnie skrzypiące do momentu, gdy nie spłukałam szamponu. Podczas kolejnych myć nie spotkałam się już z podobnym efektem.

Koszt: 21 PLN/200 ml (sklep internetowy WAX PILOMAX), szampon z pewnością kupicie również w aptekach.


MASKA
 
Skład: 

Aqua, Stearyl Alcohol (emulgator, tworzy warstwę filmotwórzą), Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE (jak 2), Lawsonia Inermis Extract (henna, wzmacnia cebulki i kondycjonuje sklap), Propylene Glycol, Camellia Sinensis Leaf Extract (wyciąg z zielonej herbaty), Behenamidopropyl Dimethylamine (emulgator, antystatyk), Cetrimonium Chloride (antystatyk), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (konserwant), DMDM Hydantoin (konserwant), Parfum, Lactic Acid (regularot pH), Limonene, Disodium EDTA (sekwestrant), Hexyl Cinnamal, Linalool, Citronellol, CI 16255 (czerwień koszelinowa - barwnik);

W składzie znajduje się sporo natłuszczaczy, tworzących na włosach warstwę filmotwórczą. Henna - wzmacniająca cebulki włosów, dwa humektanty, dwa antystatyki, kompozycję zapachową, kilka ulepszaczy i barwnik.



Maska zamknięta jest w twardym słoiczku. Z zamknięciem bywa różnie. W moim przypadku, wieczko troszkę słabo się trzyma, co grozi rozbryzganiem się maski podczas upadku. Na szczęście nic podobnego mnie nie spotkało. ;) Pojemność 240 ml.

Konsystencja zbita, widać to po śladzie palców. Podczas aplikacji maska nie spływa z włosów, wręcz przeciwnie - świetnie się w nie wtapia. Kolor delikatnie różowy, baaardzo mi się spodobał! :) Zapach mleczno-owocowy, nie narzucający się.




Jednym z zadań maski jest zahamowanie wypadania włosów. W moim przypadku wypadania nie zahamowała ze względu na bałagan w wynikach krwi, ale u innych kto wie? :)
Muszę przyznać, że po masce NaturClassic włosy są mega miękkie, lśniące i odżywione. Używałam jej solo oraz z dodatkiem żelu aloesowego i olejków. Za każdym razem efekt super! Baaardzo ją polubiłam.

Koszt: 22 PLN / 240 ml (sklep internetowy WAX PILOMAX), maska również do nabycia w aptekach.


DZIAŁANIE

Co do działania powyższych produktów, nie mam zastrzeżeń. Zachowały się bardzo dobrze i chętnie będę do nich wracała! Szampon podobnie jak maska starczy mi jeszcze na dość długo, także oba produkty są bardzo wydajne, co mnie cieszy. Pod kątem działania mogę Wam polecić powyższe produkty. Poniżej efekt na moich włosach.




OPIS PRODUCENTA

Jest jedna maleńka rzecz, która mnie nieco zaintrygowała. Mianowicie etykieta, na której widnieje napis "BRAK SLS, MIT, PARABENÓW I SILIKONÓW".

W momencie, gdy zerkniemy na skład szamponu, na drugim miejscu znajdziemy SODIUM LAURETH SULFATE, co uznajemy za SLES, pochodną SLS, łagodniejszą ale wciąż silną substancję myjącą. SLS brak, ale pochodne są. Osobiście wielka tragedia mi się nie stała z tego powodu. Wiele firm stosuje podobny chwyt. Wiem jednak, że są osoby, które mocno irytują podobne sytuacje.

Podobnie jest w kwestią PARABENÓW. Przyznam, że musiałam troszkę się doedukować w tej kwestii. Teraz jestem mądrzejsza i mogę się wypowiedzieć.

Na etykiecie możemy przeczytać, że powyższe produkty nie zawierają parabenów.
Otóż: produkty nie zawierają substancji kończących się na -paraben, czyli parabenów w nich brak. Łatwo jednak możemy dać się oszukać, ponieważ te są często zastępowane innymi konserwantami (niekoniecznie bezpiecznymi), które niestety znajdziemy już np. w masce Henna WAX, tutaj: DMDM Hydantoin, szampon PURE WAX, tutaj: Methylisothiazolinone. Ale gdzie teraz tego nie znajdziemy?

Nie oszukujmy się, obecny asortyment kosmetyczny wręcz zmusza nas do stosowania produktów o kiepskich składach. Nie mamy zbytnio w czym wybierać. ;) Ciężko znaleźć coś w 100% BIO i cacy. Dlatego nie popadajmy w paranoję. Włosy są dla nas, a nie my dla włosów - PAMIĘTAJCIE!

Osobiście nie mam problemu z konserwantami w kosmetykach. Nie uczulają mnie, nigdy nie zauważyłam skutków ubocznych, więc nie szaleję. Fakt, staram się ich unikać, ale jak się trafią - trudno, trzeba przeboleć. Uznałam jednak, że będzie miło powiedzieć Wam o tym malutkim szczególiku pomiędzy etykietami i składami.

Jestem zadowolona z produktów marki WAX PILOMAX ANGIELSKI. Spełniły moje oczekiwania, a to jest najważniejsze! Cena również jest, moim zdaniem, w granicach normy, choć sama zawsze stawiam na produkty nie kosztujące miliona monet. :)
Maskę z czystym sumieniem mogę polecić każdemu z Was! Co do szamponu, u niektórych może wywołać podrażnienia, ze względu na silne detergenty. Dlatego wybór szamponu pozostawiam Wam! :)



Uznałam, że stworzę post o parabenach i konserwantach, co Wy na to? Mieliście okazję poznać już markę Wax Pilomax? Dajcie znać w komentarzach!

Buziaki!

Bądź na bieżąco z postami:

https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391
http://www.facebook.com/curlyclaudie
http://www.instagram.com/curlyclaudie