KOSMETYKI ANWEN - ZBIOROWA MINI RECENZJA

Hej!

Kosmetyków Anwen używam już od jakiegoś czasu. Zaczęłam od maski "Kiełki pszenicy i kakao", o której pisałam w poście: Anwen, Kiełki Pszenicy i Kakao maska . Po pierwszych średnio zadowalających efektach, nie poddałam się i zaczęłam używać innych kosmetyków tej firmy. Wśród włosomaniaczek cieszy się ogromną renomą i popularnością. Dzisiaj poznacie moje zdanie o konkretnych produktach. 

Post składa się jakby z dwóch części, tj. części kosmetyków, która pozostawia dla mnie dużo do życzenia, oraz części, która sprawdza się dobrze. Zaczynamy! 

KOSMETYKI ANWEN

ANWEN, SZAMPON PEELINGUJĄCY "MINT IT UP"

Z racji tego, że jestem osobą, która regularnie peelinguję skórę głowy, byłam bardzo zaciekawiona, gdy dostałam MINT IT UP w prezencie. Przeczytałam wiele pozytywnych opinii, więc i ciekawość była ogromna.

Z peelingami mechanicznymi bywa wiele problemów, głownie z wypłukiwaniem drobinek z włosów. Niestety taki też problem miałam przy szamponie peelingującym. Podczas zabiegu miałam wrażenie, że drobinki wchodzą w głąb włosów, a skórę głowy traktuję jedynie płynem który z peelingu pozostał. Wypłukiwanie drobinek trwało wieki, a i tak po wysuszeniu dały się znaleźć pojedyncze "kuleczki".

Przez to, że drobinki podczas masowania wtapiały się we włosy, nie odczuwałam "zdarcia" na skórze głowy. Nie poczułam tego odświeżenia, gładkości i świeżości. Minimalna świeżość pozostała głownie po mięcie. Skalp wydawał się być delikatnie "schłodzony", ale to tyle.

Niestety albo i stety, teraz powinnam korzystać jedynie z peelingów enzymatycznych, więc istnieje bardzo małe prawdopodobieństwo, że do mechanicznych kiedykolwiek jeszcze wrócę. Tym co nie przeszkadzają drobinki lub nie mają przeciwwskazań do peelingów mechanicznych - możecie kupić. Tym zirytowanym tak jak ja polecam kupno peelingu enzymatycznego.

ANWEN, SZAMPON ŁAGODNY "BRZOSKWINIA I KOLENDRA"

Jak to każda kręconowłosa maniaczka, w posiadaniu miałam wieeeele łagodnych szamponów. BRZOSKIWNIĘ I KOLENDRĘ również zakupiłam dzięki Waszym poleceniom i reklamach na stronie producenta.

Zapach, konsystencja, dozowanie na plus. Gorzej z samym działaniem. Szamponu używałam co mycie, jakieś 3x razy pod rząd przed myciem z SLS. Bardzo często towarzyszyło mi uczucie niedomycia nasady. Na tę raczej nic nie nakładam, poza aplikowaniem wcierek, więc nie powinno być większego problemu z domyciem. Niestety, często musiałam myć skórę głowy raz jeszcze, przez co wydajność produktu oceniam na słabą. Równie często pojawiało się u mnie wrażenie splątania włosów u nasady. Podczas mycia jak i na sucho. Nie mam pojęcia z czego to wynika, ale gdy tylko zamieniłam szampon na inny, problem zniknął. 

ANWEN, ODŻYWKA "EMOLIENTOWY IRYS"

Według producenta, odżywka do włosów średniej porowatości. Moje są mieszane, serio. Raz średnio-, raz wysokoporowate. Ciężko za nimi dojść, zmieniają się. W przypadku moich włosów, EMOLIENTOWY IRYS jest dość ciężki. Nie ważne czy trzymam odżywkę kilka czy kilkadziesiąt minut, zawsze mnie obciąży. Niestety też po spłukaniu czuć, że są zbyt natłuszczone. Gdy tylko dołożę do tego produkty stylizujące, mogę zapomnieć o GHD. Nie jestem w stanie powiedzieć, który składnik mógł zwinić najbardziej, bo nigdy nie miałam z żadnym problemów. Może akurat taka kompozycja olejów? 

ANWEN, ODŻYWKA "EMOLIENTOWA RÓŻA"

Przeszliśmy do tej przyjemniejszej części posta! 

EMOLIENTOWA RÓŻA pojawiła się w moim asortymencie, po nie udanych myciach z IRYSEM. Nie poddaję się tak łatwo i zamówiłam kolejne produkty! Na szczęście ta odżywka do włosów o wysokiej porowatości sprawdziła się tak jak powinna, mimo że w składzie znajdziemy MASŁO SHEA, które wraz z kokosem totalnie nie służą moim włosom. Weź je zrozum! :D 
Pozostawiona na włosach na kilka lub kilkadziesiąt minut, sprawdza się świetnie. Natłuszcza, domyka, pozostawia włosy lekkie, miękkie i pełne blasku! Jeśli zapytacie mnie o produkt emolientowy tej marki, bądźcie pewni że wybiorę RÓŻĘ

ANWEN, ODŻYWKA "PROTEINOWA ZIELONA HERBATA"

Moja pierwsza proteinowa odżywka ANWEN. Szanuję tę serię, ponieważ w łatwy sposób jesteście w stanie dostarczyć swoim włosom protein. Do tego łatwo je tuningować i dodawać półprodukty! Jeśli mam w zamiarze mycie PEH, dodaję do ZIELONEJ HERBATY kilka kropli ulubionego olejku lub olejów oraz odżywkę humektantową lub półprodukt, np. żel aloesowy. Świetnie sprawdziła się również w ducie z maską Planeta Organica Toskańska. To właśnie po tym ducie na mojej głowie pojawił się długo wyczekiwany GHD! 

ANWEN, ODŻYWKA "PROTEINOWA ORCHIDEA"

Druga proteinka od ANWEN, która sprawdziła się jeszcze lepiej niż ZIELONA HERBATA! Ta poprzednia czasem nie współgrała z pozostałymi kosmetykami w danych myć, ale ORCHIDEA to nadrobiła i sprawdza się za KAŻDYM RAZEM, serio. Tak jak w poprzednim przypadku łatwo ją tuningować, więc zawsze będziecie mieć szansę ją wykorzystać. 

W obu odżywkach proteinowych zauważalne są miękkość, blask, sprężystość oraz mięsistość włosów. :) 

ANWEN, ODŻYWKA "NAWILŻAJĄCY BEZ"

Najlepsza uniwersalna odżywka jaką miałam. Podobnie jak z proteinowymi, można ją ulepszać na różne sposoby, co czyni ją właśnie uniwersalną. Można dodać przeróżne olejki oraz proteiny. Moja ulubiona kompozycja to: NAWILŻAJĄCY BEZ + olejek Jessi Curls + spirulina. Taką mieszankę nakładam raz na jakiś czas, podczas mycia PEH i nigdy nie kończy się masakrą na głowie! Jako, że nigdy nie używam produktów czysto humektantowych solo, ponieważ lubią puszyć, Wam też polecam taką opcję. A nuż wykorzystacie produkt, który Wam zalega! 

Do tego, odżywkę możecie stosować jako podkład pod olej. Można ją zmieszać z wodą lub nałożyć niewielką ilość przed nałożeniem ulubionego oleju. Taki duet działa cuda! 

Składy, opis oraz cenę znajdziecie na stronie producenta: www.sklepanwen.pl 

Jestem przeogromnie ciekawa, które z powyższych sprawdziły się u Was, a które nie. Czy będą to te same kosmetyki, czy zupełnie inne? Dajcie znać! :) 

ROZPROSTOWANIE SIĘ SKRĘTU - CZYNNIKI

Hej! :)

Rozprostowanie się skrętu to jedna ze zmór każdej kręconowłosej. Kto z nas choć raz nie pomyślał "Dlaczego tak się dzieje?!". Przyczyn jest kilka. Część z nich jest prosta w zniwelowaniu, pozostała część nie jest zależna od naszych dłoni czy kosmetyków.

Post dzielę na dwie części: tę typowo pielęgnacyjną oraz tę bardziej złożoną. Odpowiedzi na pytania jakie mi zadaliście dot. tego postu, są zawarte w opisie każdego z czynników. Zaczynamy!

ROZPROSTOWANIE SIĘ SKRĘTU - CZYNNIKI

1. NIEODPOWIEDNIE CIĘCIE KRĘCONYCH WŁOSÓW

Od zawsze o tym piszę, ponieważ nieodpowiednio ścięte loki nie będą współpracowały. Długie włosy = ciężkie włosy, zatem aby skręt się nie prostował, potrzebne jest odpowiednie cięcie. Jakie? Cięcie warstwowe lub dobre cieniowanie, takie które ODCIĄŻY włosy. Lżejsze włosy lepiej się kręcą i unoszą od nasady.

2. NIEODPOWIEDNIA PIELĘGNACJA

Czyli nakładanie wszystkiego na chybił trafił. Ważne jest zachowanie RÓWNOWAGI PEH, o której przeczytacie w poście: RÓWNOWAGA PEH, czyli klucz do pięknych włosów . Jeśli czegoś Waszym włosom brakuje bądź czegoś jest za dużo (np. emolientów, które lubią obciążać) będą się prostować. Niestety trzeba się nauczyć, żeby tę równowagę umieć zachować. Do wszystkiego dojdziecie metodą prób i błędów.

3. ZA DUŻA ILOŚĆ PRODUKTÓW "NA RAZ"

W głównej mierze dotyczy to osób, które dopiero zaczynają dbać o kręcone włosy. W tym całym szale i zafascynowaniu nakładają na loki co tylko mają pod ręką, w nadmiernej ilości. Nie ma potrzeby nakładać 3 masek przy jednym myciu, czy 4 stylizatorów na raz. Wystarczy po jednym, dobrym produkcie. Odstępstwem jest stylizacja, gdzie często sprawdzają się dwa produkty nałożone na włosie.

4. OBCIĄŻENIE

Jak wyżej, może być spowodowane złym cięciem, zbyt dużym ciężarem włosów, za dużą ilością emolientów lub produktów nałożonych podczas mycia i stylizacji.

5. NIEDOSTATECZNE OCZYSZCZENIE WŁOSÓW

Ważna kwestia, o której część zapomina, gdy wpada w szał włosomaniactwa. Często wiele z Was decyduje się na metodę CG, której oczywiście nie wykluczam. Ważne jest jednak, aby regularnie oczyszczać włosy. Dla tych "nie-CG", szampon z SLS powinien być stosowany (moim zdaniem) raz na ok. 4 mycia, raz na 2 tygodnie. Nie rzadziej! Włosy cały czas będą zbierały na sobie warstwę (silikony, polimery, emolienty), która obciąży i rozprostuje Wasz skręt. Dlatego pamiętajcie, oczyszczanie jest WAŻNE!

6. ZNISZCZONE WŁOSY

Rozjaśniane, farbowane, prostowane, suszone wysoką temperaturą... To wszystko niszczy strukturę włosa. Ze swojej strony polecam zrezygnować z tych wszystkich zabiegów, jednak jeśli nie macie zamiaru, warto stosować kosmetyki chroniące przed uszkodzeniami.

7. ZŁA STYLIZACJA

Czyli zła metoda, zbyt mało stylizatora, źle rozprowadzony środek stylizujący. Zła stylizacja nie powoduje jedynie puchu, ale również rozprostowanie skrętu. Tam gdzie krem, żel czy cokolwiek innego stosujecie nie dociera, pojawia się puszek, a przy tym włosy stają się pofalowane lub proste. Najczęściej od nasady. Warto poświęcić kilka minut więcej przy stylizacji, aby równomiernie rozprowadzić produkt na włosach.

Więcej o stylizacji przeczytacie w postach:

Stylizacja kręconych włosów - najważniejsze elementy, czyli 8 kroków do perfekcyjnych loków.
Metody stylizacji kręconych włosów.

8. ZABEZPIECZENIE WŁOSÓW DO SNU

To kolejny kluczowy element, moim zdaniem. Sama na poczatku popełniałam ten błąd i nie zabezpieczałam włosów na noc. Wiązałam w koka, a następnego dnia po rozpuszczeniu był lament: czemu są takie okropne? Żeby loki przetrwały noc, a następnego dnia były równie ładnie skręcone, należy je odpowiednio zabezpieczyć! Fryzura na "ananasa", satynowe poszewki i czepki... o czym pisałam w poście: "Zabezpieczenie włosów podczas snu.".

Teraz ta bardziej złożona kwestia, HORMONY I GENETYKA. O ile w kwestii wypadania jest wiele dostępnych badań dot. jaki wpływ mają hormony na wypadanie włosów, tak w kwestii rozprostowania skrętu chyba nie ma jeszcze ani jednego. Przynajmniej ja nic podobnego nie znalazłam, dlatego nie podam Wam konkretnej przyczyny, dlaczego tak i tak się dzieje przy danym zaburzeniu. Podaję jedynie czynniki, przy których prostowanie się kręconych włosów jest zauważalne. :)

1. DOJRZEWANIE I CIĄŻA

W tych dwóch okresach Waszego życia, jest wielce prawdopodobne, że Wasze włosy zaczną kręcić się MOCNIEJ. Wiele jest przypadków, gdzie w okresie dojrzewania włosy dostają świra! Podobnie jak i my wtedy. ;) W większości przypadków tak już pozostanie, o ile nie macie żadnych problemów z gospodarką hormonalną.

Dobra, a co z ciążą?! Wtedy również w organizmie hormony wariują. Do tego dochodzą wszystkie witaminowe specyfiki, które przyjmują przyszłe mamy. Zatem, podczas samej ciąży Wasze włosy mogą być jak z bajki. Gęste, lśniące, bardziej skręcone. Problem pojawia się po przyjściu maluszka na świat, gdzie hormony się normują. Wiele nowych mam skarży się na problemy z włosami: suche, matowe, rozprostowane, nadmiernie wypadające. Niestety na tym etapie to jest jak ruletka. Albo wrócą do swojego pierwotnego stanu, wrócą po części, lub nie wrócą wcale, z czym niestety trzeba się pogodzić. Drogie Mamy! Nie łamcie się! Macie u swojego boku mały CUD! Teraz włosy nie są najważniejsze.

2. ANTYKONCEPCJA

Często żalicie się, że podczas przyjmowania antykoncepcji hormonalnej, ucierpiał Wasz skręt. Myślę, że tabletki są tutaj najbardziej szkodliwe. W sensie od pozostałych metod. Sama osobiście przyjmuję, lecz większych zmian w skręcie nie zauważyłam nigdy. Większy problem dostrzegłam, gdy przyjmowałam Euthyrox -.-. Klucz może leżeć w tym, że tabletki zostały dobrze dobrane. Ale to też takie gdybanie "co by było gdybym miała inne". W tej kwestii najlepiej doradzi Wam lekarz.

3. CHOROBY AUTOIMMUNOLOGICZNE

Czyli, choroby tarczycy najczęściej oraz inne pozostałe. Zaburzenia hormonalne sieją niemałe spustoszenie w naszych organizmach. Nic więc dziwnego, że mają też wpływ na skręt naszych włosów. Wiele się wtedy w organizmie rozregulowuje, a co za tym idzie pojawiają się problemy. Jako pierwsze są to właśnie problemy z włosami, cerą, paznokciami, skórą. Jeśli podejrzewasz je u siebie, udaj się na diagnostykę. To nie tylko uratuje Twoje włosy, ale również Ciebie!

4. PRZYJMOWANE LEKI

Leki, czyt. hormony właśnie. Osobiście przyjmowałam kiedyś euthyrox (jak się okazało bez potrzeby) i to wtedy miałam największy problem ze swoim skrętem. Od nasady oraz na końcach pojawiały się proste pasma. Gdy tylko zrezygnowałam z euthyroxu, problem zniknął. Broń Cię rzucać leków na własną rękę! Ale może warto porozmawiać z lekarzem prowadzącym o skutkach ubocznych. :)

5. GENETYKA

Genetyka, to właśnie ona odpowiada w największej mierze za skręt naszych włosów. Często, nie ważne ile siły, chęci i cierpliwości włożycie w pielęgnację loków, nie da się bardziej podbić skrętu. Ten macie zapisany w sobie, w Waszych genach. Dalej nie pójdziecie. Dlatego w tym wypadku należy się pogodzić z tym co udało się "wykręcić" na głowie i nie popadać przez to w depresję.

Z pewnością lepiej wykazałabym się, gdybym mogła popisać o hormonach w kierunku wypadania włosów. :D Tak czy inaczej chciałam przedstawić Wam potencjalne przyczyny, na które możecie zwrócić uwagę. Mam nadzieję, że jedynym czynnikiem, dla którego Wasze włosy nie kręcą się dostatecznie, będą jedynie błędy w pielęgnacji, które możecie od razu naprawić!

I pamiętajcie, żeby nie wpadać w paranoję. Tak naprawdę, nie da się podbić skrętu na siłę. Jeśli od wielu lat towarzyszy Wam jeden i ten sam typ, tak już raczej pozostanie, więc najlepiej się z nim pokochać i cieszyć, że jest!

Liczę na to, że choć w małym stopniu Wam pomogłam. Nie podałam żadnego "gotowca", bo taki niestety nie istnieje. Najważniejsze to cieszyć się z tego co natura dała i pamiętać, że to tylko włosy! Wszystko da się "naprawić". :)

Buziaki!

CO ROBIĆ KIEDY KRĘCONE WŁOSY NIE CHCĄ WSPÓŁPRACOWAĆ?

Hej, hej!

Rzadko pokazuję Wam BHD  w wykonaniu moich włosów. Zdjęcie z dzisiejszego posta idealnie pasuje do jego tematyki! Tłuste, niezdefiniowane, spuszone włosy... Wiecie o czym będzie? :)

Ostatnio wpadłam na pomysł napisania nieco luźniejszego posta, który tak czy siak będzie pouczający! Często żalicie się, że mimo świadomej pielęgnacji, metodzie OMO, dobrze dobranych kosmetyków, nie możecie uzyskać pięknych loków. Co zrobić w takiej sytuacji? Wyjść jest kilka!

1. PRZEANALIZOWAĆ PIELĘGNACJĘ I SKŁADY KOSMETYKÓW.

Wiele początkujących kręconowłosych myśli, że wszystko robi dobrze, więc dlaczego loki nie wyglądają i są z nimi problemy?! Polecam poświęcić wieczór na dokładne przeanalizowanie tego, co robicie z włosami. Jakich kosmetyków używacie? Jakie mają składy? Czy wszystko robicie dobrze? Jeżeli macie jeszcze problem z analizowaniem składników, na internecie znajdziecie pomocne Wam strony, na których każdy ze składników jest dobrze opisany. Często zdarza mi się czytać wiadomości, w których przedstawiacie konkretne kosmetyki ze składem. Po przeanalizowaniu okazuje się, że Wasz "codzienny szampon" zawiera proteiny lub silikony... Bardzo prawdopodobne, że to on robi szkodę! Za częste stosowanie protein przeproteinuje Wam włosy i nie będą one wyglądały najlepiej. Silikony zaś nadbudują się na włosach, co spowoduje obciążenie.

Warto też spisywać sobie każde mycie w notesie. Pisać przy kosmetykach do jakiej grupy PEH je zaliczacie. Podczas następnego mycia dobierajcie już inne kosmetyki! Więcej o PEH i o tym, jak i kiedy stosować dane składniki z tej grupy przeczytacie w poście: Równowaga PEH, czyli klucz do pięknych włosów.

Przeanalizujcie wszystko! To jaką wodą moczycie włosy w trakcie mycia i na koniec. To w co je wycieracie. To jak je suszycie. To jak traktujecie je w ciągu dnia. To czym czeszecie... Dosłownie WSZYSTKO. Gwarantuję Wam, że na pewno znajdziecie mały błąd, który popełniacie. :)

2. WIZYTA U FRYZJERA/SAMODZIELNE CIĘCIE.

Niewspółpracujące loki często można powiązać ze złym cięciem lub zbyt ciężkimi włosami. Jeżeli w Waszej pielęgnacji wszystko jest OK, a mimo tego włosy dalej nie współpracują, udajcie się do fryzjera! Odpowiednie cięcie odciąży włosy, uniesie je i pozwoli im lepiej się zdefiniować. Jeżeli jesteście odważni i tniecie włosy sami, polecam zrobić to w sposób, który opisałam w poście: Cięcie kręconych włosów w domu.

3. MYCIE OCZYSZCZAJĄCE.

Jeśli nic Wam nie pomaga, polecam wykonać mycie oczyszczające. Na mokre włosy nałóżcie szampon z SLS, dobrze wymasujcie nim włosy i skórę głowy. Po zmyciu nałóżcie maskę (najlepiej PEH`ową i wystylizujcie swoim ulubionym, sprawdzonym stylizatorem. Kolejne mycia dobierajcie według PEH. Obserwujcie włosy i oszacujcie czego im danego dnia brak. Mnie samej zdarza się robić takie mycia. Kiedy kilka myć z rzędu wychodzi mi BHD (bad hair day), a wiem że w pielęgnacji wszystko jest w porządku, oczyszczam włosy i zaczynam OD NOWA. To pomaga. :)

4. DAĆ WŁOSOM CZAS.

Co to znaczy? Wiele razy to powtarzałam i powtarzać będę. To włosy są dla nas, nie my dla włosów. Dużo z Was chce mieć piękne loki już po pierwszych świadomych myciach. Piszecie do mnie "do weekendu muszę mieć piękne włosy, zrobiłam to, to to i to..." lub "staram się jak mogę, myję co drugi dzień, nakładam to, to to i to, a one dalej nic...". Pamiętajcie, NIC NA SIŁĘ! Im bardziej będziecie się "spinać" w pielęgnacji, im bardziej będziecie robili wszystko na siłę, tym gorszy efekt uzyskacie. Wiem co mówię, bo sama na początku tak robiłam. Nadszedł dzień, kiedy dałam sobie na wstrzymanie. Mycie 2x w tygodniu, zgodne z PEH, stylizacja tym co akurat miałam w domu i... udało się. Włosy zaczęły ze mną współpracować. Nie ma co kupować kosmetyków na siłę, nie ma co pielęgnować ich na siłę. Przyjdzie TA GODZINA, w której zachce im się pięknie kręcić. SERIO! Dlatego, jeżeli próbowaliście "już wszystkiego", odpuśćcie na chwilę. Choćby na dwa mycia. Nie ma co katować włosów tylko dlatego, że większość osób jest niecierpliwa i nie lubi dłużej poczekać na efekty.

Dla uspokojenia Waszych dusz powiem, że moje loki zaczęły "wyglądać" po dość długim czasie. Na początku (po prostowaniu i zaczęciu o nie jakkolwiek dbać) zajęło mi to kilka miesięcy! Później z normalnej pielęgnacji przerzuciłam się na świadomą. Potrwało to znacznie krócej, bo ok. 1-2 miesięcy, ale na samym początku nie było lekko. Także jeżeli coś Wam nie wychodzi, dajcie sobie więcej luzu. ;)

Miałam w zamyśle krótki, dosadny wpis i taki wyszedł! 4 z pozoru zwykłe punkty, które naprawdę mogą odmienić Wasze włosomaniacze życie. :) Pamiętajcie o tym, że nic na siłę nie zrobicie. Loki są różne, niektóre zaczną wyglądać doskonale po kilku myciach. Skręt się zdefiniuje, nabiorą blasku... a inne mogą "dochodzić do siebie" przez dużo dłuższy czas. Warto wtedy wziąć pod uwagę to, jaki macie typ skrętu. Często gęsto problem leży w genach i nie da się z tym nic zrobić. :( Tak czy siak trzymam za wszystkich Was kciuki!

Liczę na to, że weźmiecie sobie powyższe wypociny do siebie i w razie podobnego problemu będziecie wiedzieli co należy zrobić. :) Z ręką na sercu mówię Wam, że to naprawdę działa! Nie trzeba wiele. 

Buziaki!


7 SPOSOBÓW NA UTRWALENIE KRĘCONYCH WŁOSÓW

Hej, hej!

Często w Waszych wiadomościach do mnie, pojawia się pytanie "Jak utrwalić kręcone włosy?", "Kilka chwil po umyciu tracą skręt i puszą się...". Przychodzę z pomocą!

Co prawda odpowiedzi na te pytania znajdują się w poście: Stylizacja kręconych włosów - najważniejsze elementy.", ale wiem, że czasami lepiej mieć wszystko wyszczególnione, bez zbędnego szukania informacji.


7 SPOSOBÓW NA UTRWALENIE KRĘCONYCH WŁOSÓW

1. STYLIZACJA NA MOKRO. 

Jeżeli mocno odciskacie włosy przed nałożeniem stylizatora, radzę z tego zrezygnować. W tym punkcie najważniejsze jest to, aby loki były jak najbardziej mokre. Oczywiście bez przesady, nie chodzi o to, żeby woda kapała Wam z nich strumieniem, ale nie możecie czuć, że w którychś miejscach im jej brakuje. Jeżeli już musicie je odcisnąć, zróbcie to delikatnie, samymi dłońmi. Zaraz po zmyciu maski. 

Na bardzo mokre włosy nakładamy DEFINIUJĄCY STYLIZATOR (czyt. niżej). Partiami, wgniatając, wczesując... Jak wolicie. Osobiście polecam najpierw wczesać (najlepiej szczotką DENMAN), a następnie porządnie wygnieść. 

2. DEFINIUJĄCY STYLIZATOR.

Pewnie część z Wam zachodzi teraz w głowę, o co mi chodzi. Definiujący stylizator? Czyli...? Taki stylizator, którego jesteście pewni. Wiecie, że należycie utrwali Wasze fryzury, nie obciąży i zdefiniuje skręt. Największy problem będą miały osoby początkujące. Zanim znajdziecie taki kosmetyk, minie trochę czasu. Od siebie polecam wszelakie kremy do stylizacji, z ograniczoną ilością oblepiaczy i silikonów. Ale wiadomo... Co loki to inne i każde lubią co innego. Polecam dobierać kosmetyki stylizujące do Waszego typu skrętu. Mój typ 3 KOCHA KREMY, a fale koleżanki tolerują tylko żele. Eksperymentujcie! 

3. DOBRZE DOBRANA METODA STYLIZACJI. 

Głownie skupia się na to tym, aby równomiernie rozprowadzić stylizator. Metod jest wiele: wczesanie, wgniatanie, finger coils, prayer hands... każde loki będą miały "swoją ulubioną". Piszecie mi, że wgniatacie stylizator, ale tego nie czujecie. Loki się rozpadają i nadają się jedynie do związania. Prawdopodobnie musicie znaleźć metodę najlepszą dla siebie! Moje loki najlepiej wyglądają po wczesaniu kosmetyku stylizującego, a następnie po kilkuminutowym ugniataniu. O metodach stylizacji przeczytacie w poście: Metody stylizacji kręconych włosów

4. ZABEZPIECZENIE KRĘCONYCH WŁOSÓW. 

ANANAS I SATYNOWA PODUSZKA! Do spania, do "chodzenia po domu"... Ananas uniemożliwia Wam ciągłe dotykanie włosów, gdy jesteście w domu. Podczas snu, macie związane włosy i nie śpicie na nich, co sprawia że skręt dłużej się utrzyma. Zaś satynowa poduszka/poszewka zabezpieczy Wasze włosy przed pocieraniem o zwykłą pościel, loki się nie rozsypią i nie naelektryzują. ;) Więcej na temat zabezpieczenia przeczytacie w poście: Zabezpieczenie kręconych włosów do snu

5. ZWILŻENIE WŁOSÓW PODCZAS SUSZENIA I DOŁOŻENIE STYLIZATORA. 

Możecie się śmiać, możecie mnie przeklinać i mówić "JAK TO?", ale ta metoda ma swoje zalety. Podczas suszenia włosów, gdy mam je podsuszone na ok. 40-50%, ponownie zwilżam je wodą z atomizera i ponownie wgniatam odrobinę stylizatora, którego użyłam wcześniej. Dzięki temu nie tylko utrwalam swoje loki na dłużej, ale także podbijam ich skręt. SPRÓBUJCIE! 

Musicie jedynie uważać na ilość kosmetyku stylizującego. Jeżeli będzie za ciężki, włosy mogą być przyklapnięte od nasady. 

6. SUSZENIE PRZY POMOCY DYFUZORA. 

Jasne jest, że suszenie włosów suszarką utrwala je na dłużej. Ale jest jeden "myk", o którym nie wszyscy z Was wiedzą. ZIMNY NAWIEW! Fakt, wydłuża to czas suszenia, jednak bardziej utrwala loki, niż suszenie letnim nawiewem. Dla jeszcze lepszych efektów polecam poniższą metodę. ;) 

Początek suszenia - zimny nawiew. 
W trakcie - kilka razy przełączyć z zimnego na letni i odwrotnie. 
Na koniec ponownie zimny nawiew. 

7. REANIMACJA WŁOSÓW. 

Ostatni punkt! Jeżeli Wasze włosy mają już dość, czy to po jednym dniu, czy po trzech, warto je odreanimować. Suche loki zwilżacie wodą z atomizera, możecie je rozczesać (uzyskacie lepszy efekt), oczywiście delikatnie, po czym rozprowadzić na nich stylizator i wysuszyć lub pozostawić do naturalnego wyschnięcia. GOTOWE! Utrwalicie loki na kolejne godziny lub dni. ;) 

Odkąd stosuję się do tych punktów, zauważyłam poprawę w utrwaleniu skrętu. Czasami nie muszę robić z włosami nic przez 2 lub 3 dni. Jeżeli zaś użyję nowego, niesprawdzonego wcześniej stylizatora, na następny dzień muszę reanimować. Tak czy inaczej gorąco polecam chociaż SPRÓBOWAĆ! Wierzę, że to odmieni Wasze włosowe życie. :) 

Mam nadzieję, że kiedyś skorzystacie z powyższych sposobów! Jeżeli to zrobicie, koniecznie podzielcie się efektami. A jeśli macie swoje sprawdzone sposoby, PISZCIE! 

Buziaki! 

DEVACURL, ULTRA DEFINING GEL - HIT CZY KIT?

Hej, hej! :)

Chyba nie muszę powtarzać, że stylizacja to bardzo ważny element w pielęgnacji? Warto dobrać do tej czynności naprawdę sprawdzone i dobre kosmetyki. Marka DevaCurl cieszy się dużą popularnością w Stanach Zjednoczonych. Zawsze, gdy widziałam loczki po użyciu kosmetyków tej marki, byłam zachwycona! W końcu jeden z nich wpadł w moje ręce. Co sądzę? Ruszam Wam z odpowiedzią! :)

DEVACURL, ULTRA DEFINING GEL 

Skład: 
WATER (AQUA)VP/VA COPOLYMER (zwiększa lepkość produktu, filmformer)GLYCERINHYDROLYZED WHEAT PROTEINHYDROLYZED CORN PROTEINHYDROLYZED SOY PROTEINMELISSA OFFICINALIS EXTRACT (wyciąg z melisy)HUMULUS LUPULUS (HOPS) EXTRACT (wyciąg z chmielu zwyczajnego)CYMBOPOGON SCHOENANTHUS EXTRACT (wyciąg z trawy cytrynowej)CHAMOMILLA RECUTITA (MATRICARIA) EXTRACT (wyciąg z rumianku)ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) EXTRACT (wyciąg z rozmarynu)ACHILLEA MILLEFOLIUM EXTRACT (wyciąg z krwawnika pospolitego)ETHYLHEXYLGLYCERIN (delikatny humektant, pełni rolę konserwantu)DISODIUM EDTA (konserwant)POLYSORBATE-20 (emulgator)PHENOXYETHANOL (konserwant)POLYQUATERNIUM-7 (polimer)AMINOMETHYL PROPANOL (regulator pH)ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER (emulgator)FRAGRANCE (PARFUM);

ZAPACH: delikatny, lekko owocowy.
KOLOR: przeźroczysty.
KONSYSTENCJA: żel, łatwy do rozprowadzenia.
CENA: 120 - 150 PLN.
POJEMNOŚĆ: 355 ml.
OPAKOWANIE: plastikowa butelka.
DOSTĘPNOŚĆ: angielskie i amerykańskie sklepy internetowe, www.napieknewlosy.pl , www.strawberrynet.com .
WYDAJNOŚĆ: średnio wydajny.
ZGODNY Z METODĄ CG: tak.

O składzie:

Proteinowo - humektantowy, oparty na proteinach roślinnych, z dużą ilością wyciągów. Nie nadaje się do stosowania co mycie, może przeproteinować włosy. Używany do mycia z przewagą protein, sprawdzi się dobrze.

Działanie i efekty:

Z racji tego, że aktualnie mieszkam z drugą kręconowłosą o lżejszym skręcie, mogę każdy produkt zrecenzować na "dwóch głowach". :) Szczerze bardzo się z tego cieszę, bo spodziewam się, że wielu z Was ułatwi to sprawę w doborze kosmetyków.

Klaudia, typ 3 (przewaga 3B):

Największym problemem dla mnie jest wyczucie żelu. Włosy bardzo szybko go piją, po nałożeniu "porcji" na daną partię włosów, jest już nie wyczuwalny, przez co ciężko oszacować potrzebną ilość do stylizacji. Wiadomo - z czasem wyczułam ile go potrzebuję. Idealną ilość nałożyłam podczas ostatniego mycia. Wielkość ok. 5 migdałów na całość.

Po zaaplikowaniu, podczas ugniatania, włosy zaczynają "skrzypieć" i są bardzo tępe w dotyku. Po wysuszeniu pojawiają się suchary (jak to przy żelach), w miarę łatwe do odgniecenia. Suszenie bywa uciążliwe, bo pasma z większą ilością DEVACURL ciężko dosuszyć. Czasem pozostają mi mokre miejsca.

Efekt po wystylizowaniu i odgnieceniu jest MOCNO PRZECIĘTNY. Spodziewałam się burzy zdefiniowanych, równych loków aż od samej nasady. Niestety, efekt zastałam inny. Skręt nie jest mocno zdefiniowany, najgorzej na tylnych partiach włosów. Defining Gel nie utrzymuje loczków w ryzach tak długo, jakbym tego oczekiwała. Kilka godzin po myciu pojawia się puch, a loczki rozbijają się. Gdy umyłam i wysuszyłam włosy na noc, rano nie było o czym mówić... Z loków niewiele zostało i konieczna była reanimacja albo związanie w koczek. Nie nadaje blasku ani miękkości włosom.

Pierwsze zdjęcie przedstawia pierwsze użycie DEVACURL, zaraz po umyciu. Drugie natomiast, ostatnia stylizacja tym żelem, po kilku h.

DevaCurl Ultra Defining Gel spisuje się dobrze jako reanimator. Nadaje objętości i, o dziwo, poprawia skręt na następny dzień. :) Ważne jest jednak, aby użyć go jak najmniej, ponieważ potrafi kołtunić i zmatowić włosy.

ULTRA DEFINING GEL to mocniejsza wersja LIGHT DEFINING GEL tej samej marki, ale osobiście nie uważam, żeby był mocny. Eco Styler jest dużo mocniejszy :P.

Patrycja, typ 2C/3A:

Patrycja miała ten sam problem dotyczący suszenia. Ciężko jej było wysuszyć włosy, bo większość pasm cały czas pozostawała mokra. Po umyciu i wysuszeniu dyfuzorem, efekt był zadowalający. Po kilku godzinach pojawił się puch oraz rozluźnienie skrętu. Na drugi dzień (po nocy) włosy nadawały się jedynie do związania. Lepszy efekt zaobserwowała susząc włosy dyfuzorem niż pozostawiając do naturalnego wyschnięcia.

(tym razem nie zrobiłam zdjęć włosów Patrycji, ale następnym razem nie zapomnę ;) )


Będę z Wami szczera, jak zresztą zawsze. Za cenę i efekty podziwiane w sieci, spodziewałam się dużo lepszego efektu. Skład jest w porządku, ale podobne efekty uzyskacie po użyciu zwykłego żelu z drogerii. Podobnego zdania jest również Patrycja.

DEFINING GEL był moim pierwszym kosmetykiem od DEVACURL i serca mi nie skradł. Czy skuszę się na inne kosmetyki tej marki? Chwilowo nie. Aktualnie celuję w produkty zagraniczne, ale tańsze. Już niebawem pochwalę Wam się nowym asortymentem. :)

Tak czy inaczej serdecznie dziękuję Agnieszce (www.napieknewlosy.pl) za to, że mogłam przetestować ten produkt. Mimo, że efekty nie były mocno zadowalające, był to najciekawszy test odkąd prowadzę bloga!

Jeżeli ktoś z Was stosował JAKIKOLWIEK produkt marki DEVACURL, niech opisze swoje wrażenia w komentarzu! Może inne kosmetyki tej marki sprawdzą się lepiej? 

Buziaki!

CIĘCIE KRĘCONYCH WŁOSÓW W DOMU

Hej, hej! :)

Wiem, że ten post jest przez Was baaardzo długo wyczekiwany! Miałam wziąć się za niego już dawno temu, ale nie mogłam się zebrać. Najtrudniejszym zadaniem było wykonanie zdjęć... niemniej, przedstawiam Wam SAMODZIELNE CIĘCIE LOKÓW!

W tym momencie przedstawię Wam cięcie za pomocą zdjęć, filmik pojawi się w odpowiednim czasie. Przyjemnej lektury! :)

CIĘCIE KRĘCONYCH WŁOSÓW W DOMU

CO BĘDZIE CI POTRZEBNE? 

»dobre nożyczki, najlepiej fryzjerskie (unikajcie starych, pordzewiałych);
»spinka/gumka;
»ręcznik bądź pelerynka;
»dużo cierpliwości; 
»jak najświeższe włosy, tzn. max dzień po umyciu, aby były jeszcze mocno zdefiniowane LUB bardzo dobrze odreanimowane (moje na zdjęciach dwudniowe, odreanimowane);

KROK 1

Włosy dzielimy na partie. W zależności od wyczekiwanego efektu. Im więcej warstw, tym bardziej pocieniowane włosy. Osobiście dzielę swoje włosy na 4 partie, 3 po długości i grzywkę. 

KROK 2

Cięcie każdej warstwy zaczynamy od podcięcia końcówek. Obejrzyjcie je sobie, określcie jak bardzo się rozdwajają (o ile w ogóle) i podejmijcie decyzję o długości którą chcecie ściąć. Końcówki należy podcinać w miejscu załamania loka, pod kątem (od góry do dołu).



KROK 3

Cięcie na długości zaczynamy od dolnej warstwy, tj. włosy od spodu. Logiczne jest, że je zostawiamy jak najdłuższe. :) Później kolejno tniemy każdą kolejną warstwę poza grzywką.

KROK 4

Loki na długości należy ciąć w następujący sposób: od góry do dołu, nacinać loki w miejscu ich załamania, sunąć nożyczkami po danym paśmie. Rozumiecie co mam na myśli? Poniżej zdjęcie dla zobrazowania. Sunąc po paśmie w dół, nacinamy włos w tych miejscach, gdzie loczek się zawija (za pomocą strzałek pokazuję Wam gdzie powinno się nacinać dane pasmo).


Każde, dosłownie KAŻDE pasmo, nie ważne która warstwa, tniemy W TEN SAM SPOSÓB!

KROK 5

W zależności od wyczekiwanego efektu, im wyżej natniecie dane pasmo, tym większą objętość uzyskacie. Na długości radzę z tym uważać, ale z ostatnią warstwą, tą od góry, możecie zaszaleć. :)

KROK 6

Jeżeli macie ochotę podciąć sobie grzywkę, kolejność jest podobna jak wcześniej. Najpierw podcinamy końcówki, w taki sam sposób. Samo cięcie również wygląda tak samo, pasmo po paśmie, z góry do dołu. Im wyżej natniecie, tym będzie krócej z prawdopodobieństwem większej objętości.

Moja grzywka ścięta jest w taki sposób, że mogę ją zarzucić na czoło, a gdy mi przeszkadza lub mam ochotę na inną fryzurę, przekładam ją na bok i tak się trzyma. Ważne jest nie przesadzić z cięciem, żeby nie była zbyt krótka. Wtedy będziecie mogli mieć problem, aby ją zarzucić na jedną ze stron.

KROK 7

Na sam koniec cięcia przekładam głowę na jedną i drugą stronę. Jeżeli pozostały jakieś włoski, które odstają, delikatnie je przycinam. Tutaj również staram się ciąć w miejscu załamania loka. Jeżeli u Was pojawiają się tzw. proste końce, tj. jakby rozprostowane włosy i nie możecie tego zniwelować, polecam taką końcówkę obciąć. Tniecie również w momencie załamania loka, tam gdzie zaczyna się kręcić.

Na zdjęciu za pomocą strzałek pokazałam to, co możnaby jeszcze u mnie przyciąć.


Najważniejszym aspektem tego cięcia jest to, że jest to CIĘCIE NA SUCHO! Jeżeli na początku będziecie bali się samodzielnego podcinania, zróbcie to na raty tzn. po myciu delikatnie podciąć w sposób przedstawiony powyżej. Przechodzić tak do kolejnego mycia i jeżeli okaże się, że podcięliście za mało, złapcie za nożyczki kolejny raz! Swoje loki sama ścinam na raty, wiadomo jak to po myciu bywa. Zwykle 2 razy starczają mi, aby uzyskać zadowalający mnie efekt.

Zdjęcia do posta robił mój R., więc patrzycie na włosy z perspektywy fryzjera. Aby widzieć loki z tyłu (wiedzieć jak i gdzie podciąć) potrzebne Wam będą dwa lusterka. Sama tak działam, jedno wisi na ścianie, a drugim przenośnym sobie pomagam. Pamiętajcie też o dobrym oświetleniu! ;)

Zaraz po cięciu może Wam się wydawać, że loki totalnie nie współgrają, latają w każdą stronę świata, nie kręcą się... To normalne! Loki po cięciu muszą dojść do siebie. Czasami trwa to nawet 2 tygodnie, ale gwarantuję, że po tym czasie efekt będzie zadowalający!

To tyle! Samego tekstu jest mało, swoją drogą miałam ogromny problem ująć go w słowa tak, aby dla każdego był zrozumiały. Mam jednak nadzieję, że zrozumieliście mój zamysł i pytań o treść będzie jak najmniej. :) Mam w planach zrobić filmik na ten temat, ale nie jestem jeszcze w stanie określić kiedy się pojawi... Liczę na to, że zdjęcia są przejrzyste, baaardzo Wam pomogą i od dziś będziecie wiedzieć, jak podciąć włosy samodzielnie. :) Tym sposobem działam już 5 lat (tak, 5 lat nie byłam u fryzjera) i jestem zadowolona. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się płakać przez ilość ściętych włosów.

Będę wdzięczna za każde słowo na temat tego posta! Dajcie znać, czy okazał się przydatny, a przede wszystkim: KTO TERAZ SAM ZŁAPIE ZA NOŻYCZKI? :D

Buziaki!

PS. Pewnie będzie sporo pytań o to, co znaczy "podciąć loki od góry". To nic innego jak podcięcie górnej warstwy i grzywki tak, aby odciążyć włosy i pozwolić im się lepiej kręcić oraz zyskać na objętości! 

SŁOWNICZEK KRĘCONOWŁOSEJ - POJĘCIA I WYTŁUMACZENIE

Hej, hej!

Zainspirowana postem Agnieszki (www.napieknewlosy.pl) zawierającym pojęcia dot. hennowania włosów, postanowiłam stworzyć podobny post, ale ze zwrotami używanymi wśród kręconowłosych! Każdy z nas ma jakieś dziwne słowo, którym nazywa czynności, przedmioty czy działania podczas pielęgnacji kręconych włosów. Dla nas będzie to chwila dobrej zabawy, a dla laików zbiorowy post tłumaczący wszystko! :)

SŁOWNICZEK KRĘCONOWŁOSEJ


AFRO PICK - grzebyk z długimi ząbkami, mający za zadanie nadać objętości włosom., szczególnie od nasady. 

ANANAS - fryzura zebezpieczająca loki na noc lub w ciągu dnia. Luźna kitka wiązana "na raz" na czubku głowy. Wiązanie przypomina ananasa.

BAD HAIR DAY - "zły dzień włosów", dzień w którym, według Was, loki nie wyglądają najlepiej. 

CG - metoda Curly Girl.

DENMAN - marka szczotki stylizującej, pomagająca rozprowadzić stylizator na całych włosach, 
rozdzielając przy tym duże pasma na mniejsze.

DOCIĄŻENIE - przeciwieństwo puchu. Dociążone loki dłużej zachowują swój "kształt", są zbite i nie nabierają powietrza. 

EMOLIENTY - składniki natłuszczające włosy (oleje, masła). Wytwarzają na włosach taflę ochronną i zapobiegają uwalnianiu się nawilżaczy (humektantów). 

EMULGOWANIE - zmywanie oleju za pomocą odżywki lub mieszanka oleju i odżywki, trzymana na włosach.

FINGER COILS - metoda stylizacji loków. Polega na nawijaniu na palec każdego pasma z osobna.

GOOD HAIR DAY - "dobry dzień włosów", dzień w którym loki doskonale wyglądają. Idealna objętość, brak puchu, obciążenia.

GLUTEK - żel z siemienia lnianego, stylizator z siemienia lnianego.

GŁÓWNY STYLIZATOR - stylizator pod który nakładacie odżywkę b/s (tzw. baza pod stylizator), stylizator którego nakładacie najwięcej podczas stylizacji.

GNIOTU GNIOTU - inaczej ugniatanie loków na sucho jak i na mokro z użyciem olejku.

HAGRID - mega napuszone włosy, w których przypominacie Hagrida z "Harrego Pottera".

HUMEKTANTY - nawilżacze, mają na celu nawilżenie włosów (zatrzymanie wody we włosie). Najlepiej stosować z emolientami.

ŁAGODNY SZAMPON - szampon do codziennego mycia, nie zawierający silnych detergentów.

MYCIE OCZYSZCZAJĄCE - mycie z użyciem szamponu oczyszczającego, takiego z SLS, SLES i pozostałymi silnymi detergentami.

MYJADŁO - odżywka/maska do mycia włosów na długości.

NAKED HAIR - wyzwanie polegające jedynie na umyciu włosów i pozostawieniu ich do wyschnięcia, bez użycia kosmetyków stylizujących, odżywek b/s oraz olejków.

OBCIĄŻENIE - rozluźnienie skrętu na całej długości włosów, brak objętości. Zjawisko towarzyszące przeemolientowaniu lub przesadzeniu z oblepiaczami w pielęgnacji.

ODGNIATANIE - czynność pomagająca pozbyć się sztywnych loków (strączków). Odgniatamy zawsze z użyciem ulubionego olejku.

OMO - metoda mycia kręconych włosów -> O - odżywka (myjadło), M - mycie (szampon), O - odżywka (maska) pod czepek.

PLOPPING/PLUNKING - metoda mająca na celu wydobycie skrętu włosów.

PODKŁAD POD STYLIZATOR - najczęściej odżywki b/s, stylizatory lekkie, bez silikonów, nakładane przed głównym stylizatorem.

PROTEINY - białka, substancje uzupełniające ubytki we włosie. Najlepiej stosować z humektantami.

PRZEEMOLIENTOWANIE - zbyt duża ilość emolientów. Objawia się przetłuszczeniem, obciążeniem i rozluźnieniem skrętu.

PRZENAWILŻENIE - zbyt duża ilość nawilżaczy (humektantów). Objawia się puchem i rozbitymi lokami.

PRZEPROTEINOWANIE - zbyt duża ilość protein. Objawia się sianem, szorstkością i matowością włosa, kołtunieniem i sztywnością.

PRZYKLAP - włosy obciążone przy skórze głowy, wyglądają na ulizane. :D

RÓWNOWAGA PEH - równowaga zachowana w stosowaniu protein, emolientów i humektantów.

RYPACZ - szampon oczyszczający, taki z SLS, SLES lub innymi silnymi detergentami.

SATYNKA - poszewka satynowa na poduszkę.

SKALP - skóra głowy.

STRĄCZKI - pojawiają się przy przedawkowaniu silikonów lub protein; włosy zbijają się w strąki, wyglądają na mokre lub niedomyte.

SUCHARKI - sztywne pasma pojawiające się najczęściej po stylizacji i wysuszeniu włosów. Takie najlepiej odgnieść z użyciem olejku.

UGNIATANIE - inaczej gniotu gniotu :D. Gniecenie loków na mokro jak i na sucho, ile się da!

WCZESANIE - wczesanie grzebieniem lub odpowiednią szczotką, maski lub stylizatora we włosy.

WET PLOPPING - po zaaplikowaniu stylizatora, na mokre włosy nakładamy czepek (włosy układamy jak w przypadku normalnego ploppingu w koszulce). Trzymamy ok. 10-30 minut. Metoda ma na celu wydobycie skrętu.

WŁOSING - nazwa wszelakich myć i czynności z nim związanych. 


Poniżej kilka linków do konkretnych wpisów na blogu :) :

Jeżeli tylko wpadną mi do głowy kolejne zwroty, bądź to Wy wymyślicie nowe i mi je podeślecie, uzupełnię o nie listę. :)

Jak podoba Wam się taki zbiór słownictwa kręconowłosych? :D

Buziaki! 

4 SPOSOBY NA UNIESIENIE WŁOSÓW OD NASADY

Hej, hej! :)

Kolejny temat, który jest bardzo problematyczny wśród wielu z Was... "jak odbić włosy od nasady?!". Przychodzę z pomocą! :) Przed Wami 4 sprawdzone sposoby.

ODPOWIEDNIA FRYZURA/ODPOWIEDNIE CIĘCIE

Podobnie jak w przypadku nadania objętości na długości. Żeby unosiły się one od nasady, muszą być dobrze ścięte. Nie na prosto, ale wycieniowane lub podcięte warstwowo od góry. Lżejsze loki lepiej się kręcą u bardziej unoszą. Nie powodują wtedy przyklapu u samej nasady.

Kilka słów więcej na temat cięcia w poście: 5 sposobów na nadanie objętości kręconym włosom.

REGULARNY PEELING I OCZYSZCZANIE SKÓRY GŁOWY

Peeling zawsze stosujemy przed myciem. Jego zadaniem jest usuwanie zanieczyszczeń i złuszczanie naskórka. W przypadku uniesienia włosów od nasady, lepiej sprawdzi się peeling mechaniczny, aczkolwiek u mnie, równie dobrze sprawdza się ten enzymatyczny. Sama czynność wmasowania go w skórę głowy unosi włosy... ale o masażu później! ;)

Co do oczyszczania... takie mycie (czyli z SLS) powinno wykonywać się raz na ok. 2 tygodnie, aby pozbyć się zanieczyszczeń i tym samym odciążyć włosy z silikonów i innych oblepiaczy. Do codziennego mycia również polecam UŻYWAĆ SZAMPONÓW (stosowanych na skórę głowy), ale tych z łagodnymi detergentami. Włosy lekkie = włosy uniesione! :)

MASAŻ SKÓRY GŁOWY

Przyjemne z pożytecznym. Regularny masaż skóry głowy nie tylko wpłynie na pobudzenie włosów do wzrostu, pomoże również odbić je od nasady. Masować możecie:

»palcami, np. po zaaplikowaniu wcierki;
»masażerem ręcznym (tym najtańszym za kilka złociszy);
»masażerem elektrycznym (do nabycia na Aliexpress lub innych stronach);

Taki masaż świetnie odbije włosy od nasady. Stosować możecie go w KAŻDEJ CHWILI! Po umyciu, po rozpuszczeniu włosów z ananasa, przed myciem, przed wyjściem z domu... kiedy tylko chcecie! Znacznie widoczne uniesienie trwa przez jakiś czas, później włosy znów "zwiędną". Co wtedy? Znów masujemy! :) U mnie świetnie sprawdza się ten ręczny masażer. 5 minut masowania i na głowie pojawia się piękna czupryna. <3

NIE OBCIĄŻAĆ WŁOSÓW

Przeemolientowanie, za dużo silikonów i oblepiaczy, zbyt duża ilość stylizatora... to wszystko sprawia, że nasze włosy są obciążone i prostują się od samej nasady. Odpowiednia ilość tych wszystkich składników sprawi, że unikniecie obciążenia i łatwiej będzie Wam unieść kłaczki przy skórze głowy.

Warto jest zanotować każde mycie w notatniku, tak aby wiedzieć kiedy i w jakiej ilości stosowało się produkty mogące spowodować obciążenie. Jeżeli okaże się, że z czymś przesadziliście, łatwo wtedy oszacować co zrobić, czego użyć przy następnym myciu. :)

Szczerze przyznaję, że dość często zdarza mi się obciążyć włosy i przy nasadzie mam mały przyklap. Mam tak zwłaszcza wtedy, kiedy testuję nowe kosmetyki i nie wiem jeszcze z czym i w jakiej ilości ich stosować. Do wszystkiego dochodzę metodą prób i błędów. :)

Liczę na to, że rozwiałam Wasze wątpliwości i tym wpisem pomogę nadać objętości waszym czuprynom. :) 

Buziaki!

5 SPOSOBÓW NA NADANIE OBJĘTOŚCI KRĘCONYM WŁOSOM

Hej, hej! :)

Często zadajecie mi TO pytanie - "jak nadać objętości kręconym włosom?". Przychodzę do Was z odpowiedzią! Przedstawiam Wam 5 sprawdzonych i polecanych przeze mnie sposobów na nadanie objętości kręconym włosom. :)
DYFUZOR

Wszyscy wiemy, że podczas naturalnego schnięcia włosów, te nie zyskają zbytnio na objętości. Oczywiście kto lubi tę metodę i ją stosuję, nie namawiam do zmiany nawyków. Jednak suszenie włosów dyfuzorem, z głową skierowaną do dołu, znacznie zwiększy ich objętość. Ważne jest jednak, aby robić to CHŁODNYM nawiewem, na NAJNIŻSZYCH obrotach suszarki. Po takim zabiegu na głowie pojawi Wam się lwia grzywa! ;)

ODPOWIEDNIA FRYZURA/ODPOWIEDNIE CIĘCIE

To najważniejszy punkt w tym poście! Większość z Was, podobnie jak ja na początku, ma źle dobraną fryzurę tj. podczas wizyty u fryzjera włosy są cięte na prosto, bez cieniowania. Oznacza to jedno - obciążone loki. W przypadku kręconych włosów, powinny one być dobrze wycieniowane lub podcięte warstwowo. Loki cięte w ten sposób, od nasady unoszą się bardziej niż w przypadku ścięcia ich na prosto. Za tym idzie oczywiście większa objętość! Z tyłu nie ma przyklapu, a czupryna nabiera odpowiednich kształtów.

SUSZENIE BEZ DYFUZORA

Spokojnie! To tylko maleńka część suszenia. :) Gdy Wasze włosy będą suche w 80 - 90% warto zdjąć z suszarki dyfuzor i podsuszyć je samym nawiewem. Ten myk podchwyciłam od zagranicznej blogerki IG @Hif3licia i muszę przyznać, że naprawdę działa! Sama często dosuszam włosy w ten sposób. Jest jedna maleńka uwaga... Jeżeli chcecie skorzystać z tej czynności, musicie mieć pewność, że użyliście mocnego i sprawdzonego stylizatora. W innym wypadku Wasze włosy mogą się spuszyć i "rozwalić".

KILKA LOKÓW W JEDNYM

To również myczek, który podkradłam od IG @Hif3licia! Wcześniej nie pomyślałam nawet o tym, że można tak robić!

Kilka loków w jednym, najczęściej pojawia się na partiach od spodu. Jednego loka należy rozdzielić na 3 lub 4 mniejsze. Wszystko z użyciem odrobiny ulubionego olejku, aby nie spuszyć włosów. Przy tej czynności trzeba być bardzo delikatnym. Rozdzielać polecam w dzień mycia, najlepiej gdy macie delikatnie wilgotne włosy, w ok. 95% suche. Tym sposobem unikniecie puchu. Ważne, aby zacząć od dolnych partii, na sam koniec zostawcie włosy u nasady i grzywkę. Sami zobaczycie, że rozdzielając dolną partię włosów, reszta czupryny sama pójdzie w górę! :)

AFRO PICK

Maleńki dodatek do zwiększenia objętości włosów. Najlepiej sprawdza się oczywiście na afrykańskich lokach, ale na typie 2 i 3 sprawdza się równie świetnie! Afro pick to grzebyk z długimi ząbkami. Aby nadać objętości lokom, należy wprowadzić go we włosy przy skórze głowy, a następnie kierować go ku górze i w stronę przedziałka. Niebawem nagram filmik, abyście mieli lepszy pogląd. :) Jeżeli moje tłumaczenia są niejasne, na YouTube jest mnóstwo filmików instruktażowych. :)

DODATEK! 

Od jakiegoś czasu używam kosmetyku, który w połączeniu z dobrym stylizatorem, nadaje jeszcze większej objętości! Jest to Garnier Fructis Aloe Air-Dry! Jego recenzję możecie przeczytać w poście: Garnier Fructis, Aloe Air-Dry Cream. Na typie 3 na pewno sprawdzi się doskonale! :)

A kolejną małą uwagą jest to, abyście uważali na przeemolientowanie włosów. W tym przypadku z objętością będzie baaardzo ciężko. :) Podobnie jak przy dużej ilości silikonów czy oblepiaczy. Pielęgnujcie "z głową". :D


Liczę na to, że ten wpis pomoże wielu z Was. Jeżeli macie jakieś dodatkowe, sprawdzone sposoby na nadanie objętości, dajcie znać! Chętnie poszerzę wiedzę. :)

Kolejny wpis w kolejce to uniesienie włosów od nasady, cieszycie się?
Z których sposobów sami korzystacie? :) 

Buziaki!

MYCIE SKÓRY GŁOWY ODŻYWKĄ - DLACZEGO JESTEM PRZECIWNA?

Hej, hej!

Dostaję od Was bardzo dużo pytań dotyczących mycia skóry głowy odżywkami. W swoich wiadomościach często skarżycie się na wypadanie włosów czy większe przetłuszczanie skalpu po zastosowaniu odżywki do mycia. Dzisiaj powiem Wam, dlaczego tego nie pochwalam i w czym leży problem. :)
Najwięcej osób, u których wystąpił jeden w wyżej wymienionych problemów, to osoby które od niedługiego czasu stosują metodę CURLY GIRL. Przy tej metodzie zaleca się odstawienie szamponów i mycie skalpu odżywkami/maskami zawierającymi w składzie substancje myjące. Osób niezwiązanych z przejściem na CG jest naprawdę mało... ale pojedyncze się zdarzają.

Wiem jak to jest... zagubione duszyczki pytają kręconowłosych sióstr w internecie: na forach, na grupach FB - "co zrobić, żeby podbić skręt?", "co zrobić, żeby włosy były w lepszej kondycji?". Wiem, bo sama kiedyś tak robiłam. Wiem też, że rozpoczęcie przygody z kręconymi włosami nie jest łatwe... i wiem, że te zbłąkane dusze łykają wszystko jak młode pelikany. Wszystko biorą do siebie, nie zważając na ewentualne konsekwencje. Biorą do siebie wszystkie porady internetowych koleżanek, co czasami bywa bardzo omylne.

Dzięki Waszym wiadomościom wiem, że na jednej z grup wsparcia dot. kręconych włosów stworzyła się właśnie taka mała sekta. "Chcesz wydobyć skręt?", "Chcesz poprawić kondycję włosów?" - PRZEJDŹ NA CG! Tu i tu masz wpis, zastosuj się do punktów i będzie cud miód!  No nie... Nie zawsze to działa. Tobie CG może służyć, mycie odżywką nie wyrządzi Ci szkód, ale u innej osoby  może być już inaczej... (cały czas mówimy tutaj o myciu odżywkami).

Nie mówię, że mycie skóry głowy odżywką jest złe. Nie. Wiele kręconowłosych (polskich, zagranicznych) korzysta z tej czynności i nie ponoszą większego uszczerbku na zdrowiu, ale! Warto pamiętać, że taka czynność NIE JEST DLA KAŻDEGO.

Nie będę skupiała się na całej metodzie CURLY GIRL, bo nie o tym dzisiaj. Do samej metody NIE MAM ZASTRZEŻEŃ! Według mnie jest naprawdę dobra, jeżeli chodzi o metody pielęgnacji kręconych włosów. Ale... ten jeden punkt ciąży mi i wielu z Was. Zdarza się, że ktoś stosuję metodę OMO i przy niej również nie używa szamponów, więc nie tylko o CG mowa. Do sedna.

Przy jednej jak i przy drugiej metodzie, można zaprzestać używania szamponu. Ba, przy CG jest to nawet konieczność, bo takie są zasady (choć ostatnio dowiedziałam się, że stosowanie łagodnych szamponów przy CG JEST DOPUSZCZALNE!). Przy OMO jest to wolny wybór. Nie bez powodu ktoś kiedyś wymyślił szampon... Nie mówię tutaj o rypaczach, ale choćby o tych łagodnych, do codziennego mycia skóry głowy. Są one po to, aby tę skórę głowy OCZYŚCIĆ i odświeżyć.

Maski i odżywki zawierające substancje myjące, stosowane jako myjadło do skóry głowy, zawierają też inne składniki: oleje, emulgatory, czasami nawet silikony (niektóre osoby myją skalp właśnie myjadłem z silikonami!). Warto pamiętać, że wspomniane składniki są ciężkie, np. oleje. Przy codziennym myciu odżywkami są w stanie zaczopować mieszki włosów i sprawić, że skalp będzie się łatwiej przetłuszczał.

Jako osoba zmagająca się z nadmiernym wypadaniem włosów, nie polecam MYCIA SKÓRY GŁOWY ODŻYWKAMI, dlaczego?

» czopują mieszki włosów, co przekłada się na nasilenie wypadania;
» przetłuszczają skórę głowy i włosy;
» powodują swędzenie skalpu;
» nie oczyszczają dostatecznie, brud się nadbudowuje;
» pojawia się łuszczenie skóry, łupież;
» mogą spowodować choroby skóry głowy (nawet jeżeli nigdy wcześniej się z nimi nie zmagaliście);
» mogą spowodować przyklap włosów od nasady;

Wyjście z powyższych problemów może okazać się bardzo trudne. Łatwo jest narobić sobie szkód, które niełatwo zniwelować. Często gęsto zamiast pozbyć się problemu, ten jeszcze bardziej się nasila.

Kto nie powinien korzystać z mycia skóry głowy odżywkami?

» osoby zmagające się z wypadaniem włosów z JAKIEJKOLWIEK PRZYCZYNY;
» osoby chore na ŁZS, AZS, ŁUPIEŻ, ŁYSIENIE (jakiekolwiek), ŁUSZCZYCĘ, ŁOJOTOK;
» osoby, które kiedykolwiek miały problem z przetłuszczaniem się skalpu;
» osoby nie stosujące REGULARNEGO PEELINGU skóry głowy;
» osoby ze skłonnością do uczuleń;

Jeżeli już chcecie spróbować tej metody, najpierw przeanalizujcie jak zachowuje się Wasza skóra głowy. Czy jest "łatwa" czy "trudna" w pielęgnacji, czy mieliście z nią kiedyś jakikolwiek problem. Jak już się zdecydujecie i zaczniecie używać myjadeł, prowadźcie UWAŻNĄ OBSERWACJĘ. Jeżeli po kilu razach włosy zaczną wypadać Wam w ilości większej niż do tej pory, pojawi się uczulenie itd. natychmiast zaniechajcie tej czynności. Warto też pamiętać o REGULARNYM PEELINGU SKÓRY GŁOWY, w celu należytego złuszczenia obumarłego naskórka i zanieczyszczeń (zachęcam do przeczytania: "Peeling skóry głowy - jakie niesie korzyści?").

Dlaczego jestem przeciwna? 

Powyżej wymieniłam Wam wszystko w punktach. Łatwo narobić sobie problemu, który może być trudny w zniwelowaniu. Jako osoba, która miała OGROMNY problem z wypadaniem włosów, stawiam na ZDROWIE. Piękne loki - owszem, ale NIE ZA WSZELKĄ CENĘ! Czasami naprawdę warto się powściągnąć i poświęcić więcej czasu na znalezienie odpowiedniej metody pielęgnacji, niż narobić sobie tzw. "bigosu". :)

Także Kochane moje loczki i nie tylko! Zanim zastosujecie się do rad udzielanych Wam przez innych, przemyślcie to dokładnie! To, że u kogoś sprawdza się dana metoda, nie oznacza to, że u Was będzie tak samo! Tak jak każdy człowiek jest inny, tak samo Wasze włosy i skóry głowy się różnią. Nie warto popadać w paranoję i stosować "jak leci". Miejcie swój rozum i pamiętajcie, że to WŁOSY SĄ DLA NAS, nie my dla włosów. ;) Wszystko w granicach rozsądku.

Jeżeli zauważycie drastyczne zmiany po wprowadzeniu myjadeł na skalp, odstawcie je! O ile włosy na długości myć nimi można zawsze, tak skórę głowy już nie. A, żeby uniknąć przykrości i problemów, polecam zaopatrzyć się w naprawdę łagodny szampon do codziennego mycia. Czasami warto mieć swoje WŁASNE zdanie. ;)

U mnie samej mycie skóry głowy myjadłem spowodowało wzmożone wypadanie włosów. Na szczęście szybko "załapałam" o co chodzi i odstawiłam odżywki w kąt. Od tamtej pory używam tylko szamponów. Raz na 2 tygodnie rypacza z SLS, a do codziennego mycia bardzo łagodnych szamponów. Z czystym sercem mogę Wam jeden polecić - SZAMPON OCZYSZCZAJĄCY BIONIGREE, szampon trychologiczny. Moją recenzję na jego temat znajdziecie w poście: BIONIGREE, SZAMPON OCZYSZCZAJĄCY Z EKSTRAKTEM Z CZARNEJ PORZECZKI BASIC_02.
Wiem, że wiele osób mnie znienawidzi za ten post. Dostanę kolejne wiadomości typu "ta i ta kręconowłosa poleca tę metodę... nie znasz się!". Otóż znam i napisałam ten post, żeby uświadomić Wam, że czasem nie jest tak kolorowo... Cieszę się, że jestem tu dla Was i mogę dzielić się Wami swoją wiedzą i nabytym doświadczeniem!

A teraz rączki do góry! U kogo mycie skóry głowy odżywkami totalnie się NIE SPRAWDZIŁO? :)

Buziaki!

ZABEZPIECZENIE KRĘCONYCH WŁOSÓW PODCZAS SNU - 3 NAJLEPSZE SPOSOBY

Cześć Kochani!

Dzisiejszy temat z pewnością przyda się kręconowłosym "świeżakom". Duża część z Was już wie "jak to się robi". Na początku włosomaniaczej drogi, każdy z nas zastanawiał się jak okiełznać loki podczas snu, tak by następnego dnia były wyjściowe. Nie oszukujmy się, ale podczas snu nie mamy nad nimi żadnej kontroli. Co zatem zrobić, żeby następnego dnia nadawały się "do ludzi"?


FRYZURA ANANAS

Większości znany "ananas" to nic innego jak luźno związana kitka na czubku głowy. W tym wypadku najlepiej użyć gumek materiałowych lub "sprężynek". Ważne, żeby nie miały one metalowych elementów. Ananasa z reguły wiążemy "na raz", tak aby loki nie były gumką ściśnięte. Problem zaczyna się u osób z krótszymi włosami. Pasma z nad karku często wypadają z kitki i podczas nocnego tarcia o poduszkę pozostają z nich spuszone kosmyki. Tutaj polecam upięcie tych pasm zwykłą wsuwką, bądź założenie na głowę satynowego czepka, o którym przeczytacie poniżej.

Na zdjęciu powyżej widzicie, że i mi wystają pojedyncze pasma z tyłu głowy. Z reguły staram się je zawsze upchać "pod gumkę", jeżeli jednak nie daję rady - używam do tego wsuwek. :)

Z ananasem jest o tyle wygodnie, że możecie go zrobić w każdym miejscu i o każdej porze. Sama gdy wracam do domu, gotuję lub sprzątam, łapię kłaczki na czubku głowy i działam! Po zdjęciu gumki wystarczy delikatnie rozczochrać włosy, aby je unieść i być gotowym do ponownego wyjścia.

Przed związaniem loków w gumkę, polecam nałożyć na włosy odrobinę ulubionego olejku. Wystarczy kropla, którą rozsmarujecie w dłoniach, a następnie pogładzicie włosy.

CZEPEK SATYNOWY

Najlepiej sprawdza się u osób z krótkimi włosami, których nie idzie złapać w gumkę. Żadne kosmyki nie mają prawa z niego wystawać, o ile dobrze je schowacie. Dodatkowo materiał - satyna, niesie wiele korzyści kręconym włosom. Jako, że jest to materiał śliski, włosy nie ocierają się o nią jak w przypadku zwykłej, bawełnianej pościeli. Idealne loki gwarantowane!

PS. nikt nie zabroni używać Wam takowego czepka, jeżeli macie długie włosy. :)

POSZEWKA/PODUSZKA SATYNOWA

Każdy z nas rusza się w nocy mniej lub bardziej. Niektórym (tak jak mnie) głowa po poduszce lata jak szalona. Tak jak wspomniałam wyżej, satyna jest wręcz idealnym materiałem dla kręconych włosów. Jest śliska i gładka, dzięki czemu włosy po niej suną, bez zbędnego ocierania się. Przez to będą mniej spuszone niż w przypadku użycia zwykłej bawełnianej poszewki. Loki się nie plątają, a sianko bardzo rzadko się pojawia. Satynowa poszewka to MUST HAVE kręconowłosej! O ile bez ananasa da się żyć, tak bez satynki już ciężej.

Sama często robię tak, że nie wiążę loków na noc, tylko przerzucam je przez poduszkę i tak sobie śpię. :) 

Dodatkowo można zaopatrzyć się w satynowe chusty, czepki z siatki, specjalne turbany do spania... w dzisiejszej dobie internetu możemy mieć dosłownie WSZYSTKO.

Przedstawiłam Wam 3 najlepsze, według mnie, metody zabezpieczenia kręconych włosów podczas snu. Osobiście korzystam z pierwszego i trzeciego, które polecam również Wam!

To co wybierzecie sami, zależy jedynie od Was. :) Znam loczki, u których doskonale sprawdza się czepek z siatki, u innych zaś wystarczy zwykła satynowa poszwa. Z góry na pewno odradzę Wam wiązanie loczków w warkocze, koczki itp. Jeżeli następnego dnia mają być rozpuszczone i wciąż dobrze zdefiniowane, wcześniej wspomniane fryzury nie mogą mieć miejsca! :) 

Ciekawa jestem jak Wy radzicie sobie z lokami w nocy! Korzystacie z którejś w powyższych metod, czy macie swoje? :) 

Buziaki! :* 

PUSZENIE SIĘ KRĘCONYCH WŁOSÓW - SKĄD SIĘ BIERZE I JAK JE OGRANICZYĆ?

Cześć Kochani!

Przyszła pora na posty z serii "pielęgnacja"! Dzisiaj kilka słów o najczęstszym problemie kręconowłosych - o puszeniu się włosów. Przyjemnej lektury! :)

W przypadku kręconych włosów o PUCH nietrudno. Podczas deszczowych dni będzie nam towarzyszył ze względu na dużą wilgotność powietrza. Podczas upałów - przez jego suchość. Nie dogodzisz! Dlaczego właściwie tak się dzieje?

Podczas deszczu (dużej wilgotności) włosy chłoną wodę z powietrza, za czym idzie PUCH. Podobnie jest w przypadku upalnych dni, z tym że wtedy włosy tę wodę oddają, co też owocuje PUCHEM. Jak więc temu zapobiec? Podzielę się z Wami swoimi patentami, które pomagają mi ograniczyć puch. W 100% nie da się go zniwelować, ale ograniczyć zawsze można! :)

1. EMOLIENTY.

Emolienty, emolienty i jeszcze raz emolienty! Podobnie jak podczas pielęgnacji loków zimą i latem. Emolienty, czyli natłuszczenie, to coś co kręcone włosy wręcz kochają! Najlepszą opcją doemolientowania włosów będzie REGULARNE OLEJOWANIE, ALE! Dobrze dobranym olejem. Spis olejów znajdziecie w postach: Olejowanie włosów - podstawowe informacje + spis olejów dla włosów wysokoporowatych. ORAZ Spis olejów dla włosów nisko- i średniooporowatych. 

Loki dobrze doemolientowane są odżywione i dociążone. Pamiętajcie o tym. :) Warto mieć w swojej kosmetycznej kolekcji przynajmniej jedną, mocno emolientową maskę.

W ten punkt wchodzi również zabezpieczanie końcówek włosów olejkiem. Najlepiej z silikonami. :)

2. ZACHOWANA RÓWNOWAGA PEH.

Pewnie pomyślicie, że się powtarzam, ale! Jeżeli nie zachowacie równowagi PEH, liczcie się z tym, że na Waszych głowach pojawi się puch, ewentualnie totalny oklap... ale to o puchu dzisiaj. Jeżeli Wasza włosowa dieta będzie bogata w humektanty (nawilżacze), PUCH gwarantowany. Nawilżacze ograniczamy do MINIMUM! A jeżeli już musicie ich użyć, to ZAWSZE w towarzystwie emolientów. Maski i stylizatory, w których przeważają emolienty z pewnością ułatwią Wam całą robotę.

Wszystko na temat RÓWNOWAGI PEH znajdziecie w poście: Równowaga PEH, czyli klucz do pięknych włosów. 

3. SILIKONY I WARSTWY FILMOTWÓRCZE

Pisałam o tym w poście: Pielęgnacja kręconych włosów latem. Silikony i warstwy filmotwórcze tworzą na naszych włosach warstwę ochronną, która w pewien sposób MOŻE zapobiec odparowywaniu wody z włosa. Dzięki temu PUCH pojawi się po znacznie dłuższym czasie lub będzie po prostu mniejszy.

4. PRAWIDŁOWA STYLIZACJA

O stylizacji już pisałam, możecie przeczytać w poście: W skład ODPOWIEDNIEJ STYLIZACJI wchodzą: definiujący stylizator + stylizacja na mokro + suszenie włosów letnim nawiewem (jeżeli używacie suszarki) + mój patent, czyli DOKŁADANIE STYLIZATORA i ugniatanie w koszulkę. Już wyjaśniam.

Jeżeli mowa o stylizatorze, sami musicie dojść, który jest u Was MEGA. Stylizacja na mokro polega na tym, aby przed nałożeniem stylizatora nie odciskać zbyt mocno loczków. Powinny być mokre, ALE nie na tyle, żeby woda z nich kapała ciurkiem. O letnim bądź nawet ZIMNYM nawiewie nie muszę mówić. Jeżeli suszycie włosy mechanicznie, pamiętajcie aby nie robić tego ciepłym powietrzem!

A na czym polega mój patent? Gdy nałożę i wgniotę stylizator we włosy, biorę koszulkę i odgniatam w nią nadmiar produktu. Po tym idę podsuszyć delikatnie włosy (oczywiście dyfuzorem), a następnie spryskuję loki wodą z atomizera (ważne, żeby zrobić to równomiernie), po czym wgniatam jeszcze odrobinkę stylizatora. Idę suszyć dalej i GOTOWE! Raz, że loki są mocniej zbite i bardziej zdefiniowane, a dwa - utrwalone na dłużej i mniej narażone na spuszenie w ciągu dnia. :)

Wiem, że kilka z Was pomyśli, że zwariowałam, ale u mnie to naprawdę działa! :) Polecam spróbować, może i Wam się uda.

Więcej o prawidłowej stylizacji i metodach stylizowania kręconych włosów znajdziecie w postach: Stylizacja KRĘCONYCH WŁOSÓW - najważniejsze elementy, czyl 8 kroków do pierfekcyjnych loków.  ORAZ Metody stylizacji kręconych włosów. 


To co Wam dzisiaj przedstawiłam, to moje obserwacje. W moim przypadku najbardziej pomogły czynności zawarte w punkcie 4. Jednak dobra stylizacja to dobra stylizacja! Może nie zniwelowałam puszenia się włosów w 100%, ale z pewnością SPORO je ograniczyłam. Ostatni PRAWDZIWY puch miałam 3 miesiące temu, gdy użyłam GLUTKA jako stylizatora, a po wysuszeniu włosów wybrałam się nad wodospad. Jak widać można!

A jakie są Wasze metody na ograniczenie puchu? Chętnie się dowiem! 

Buziaki! :) 

ARYSTEA, TURBAN & BAWEŁNIANY RĘCZNIK - ALTERNATYWA RĘCZNIKA FROTTE

Cześć Kochani!

Dzisiejszy post skupia się w tematach: recenzje i pielęgnacja. Takiego jeszcze nie było! Przedstawię Wam BARDZO ciekawy produkt, który powinien znaleźć się w asortymencie każdej kręconowłosej!


Jeżeli jesteście ze mną od dłuższego czasu wiecie, że w pielęgnacji kręconych włosów należy wprowadzić kilka podstawowych zmian. Jedną z nich jest zamiana RĘCZNIKA FROTTE na zwykłą bawełnianą koszulkę. Oczywiście dalej podtrzymuję swoje stanowisko! Ale... dzięki uprzejmości Oli z www.arystea.com miałam okazję poznać ciekawy zestaw zastępujący zwykłą koszulkę. :)

W skład zestawu wchodzą: TURBAN oraz RĘCZNIK, wykonane z najlepszej jakości BAWEŁNY.


Na początek jednak może kilka słów o tej ZŁEJ "FROCIE"! Dlaczego tak ważne jest wyeliminowanie jej z pielęgnacji włosów, NIE TYLKO kręconych? A no dlatego, że to właśnie ona przyczynia się w głównej mierze do uszkodzeń włosów. Jej struktura niszczy delikatną mikrostrukturę włosa, co owocuje puszeniem, elektryzowaniem się włosów oraz znacznym rozdwajaniem końcówek. Z bawełną natomiast jest odwrotnie. Jest na tyle delikatna, że pomaga zachować nasze włosy w dobrej kondycji. W dużym stopniu zapobiega wcześniej wspomnianemu puszeniu i elektryzowaniu się włosów, oraz oczywiście ich łamaniu i rozdwajaniu.

Dużo zależy od splotu włókien danego materiału. Jeżeli weźmiecie pod lupę tradycyjny ręcznik frotte, zauważycie że składa się on z maleńkich pętelek. To właśnie one są najbardziej niebezpieczne dla naszych włosów. "Szkodliwe pętelki" haczą łuski włosów, przez co te zaczynają się łamać, a ich kondycja znacznie się pogarsza. Produkty ARYSTEA są ich pozbawione, dlatego pierwsze efekty widać już po pierwszych użyciach.

Tyle, jeżeli chodzi o słowo wstępu i wątek edukacyjny. Wiecie, że u mnie zawsze KRÓTKO i NA TEMAT. :) Pomówmy teraz o samych produktach firmy ARYSTEA.

Nie wiem, czy Wy też, ale ja uwielbiam jeżeli coś jest ładnie i starannie zapakowane. Wtedy wiem, że producent stara się na każdym kroku, aby jego produkt zrobił na konsumencie jak najlepsze wrażenie. Produkty ARYSTEA dotarły do mnie w pięknym, firmowym opakowaniu, przez który przemawia minimalizm (a to akurat uwielbiam). I jeszcze ta wstążka!


Same ręcznik i turban były równiutko złożone i aż żal było mi wyjmować je z pudełka.

Do opakowania dołączona została "instrukcja" wykonania ploppingu, którą chętnie się z Wami podzielę.


Nie ukrywam, że zdziwiłam się, gdy wzięłam ręcznik do ręki. Spodziewałam się gładkiej tekstury, a ta zaskoczyła mnie swoim "wzorkiem", który widzicie na zdjęciu.


TURBAN (wymiary: 24cm x 58cm)

Turban ARYSTEA przeznaczony jest głównie do ploppingu, który udało mi się wykonać kilka dni temu. W zasadzie zrezygnowałam z niego w codziennej pielęgnacji, ponieważ po nim mam totalny przyklap, ale musiałam spróbować! Plopping przytrzymałam ok. 30 minut. Zdjęłam turban, dołożyłam odrobinę ulubionego stylizatora i wysuszyłam włosy suszarką z dyfuzorem. Przyznam, że skręt był lepszy! Loczki kręciły się od samej nasady, a na końcach zwijały i przeurocze ruloniki. :)

Sam TURBAN bardzo dobrze trzyma się głowy. Nie spada, nie zsuwa się. To zasługa magicznego guziczka. ;)
Co więcej jest bardzo komfortowy, ponieważ nigdzie nic nie ciśnie! Jeżeli lubicie spać w ploppingu, turban powinien sprawdzić się u Was doskonale! Wszyscy wiemy, że w koszulce ciężko spać, prawda? :)


RĘCZNIK (wymiary: 100cm x 70 cm)

Ręcznik towarzyszy mi znacznie częściej niż turban. Pierwszy plus otrzymuje za rozmiar! Jest duży, co dla mnie jest bardzo komfortowe. Z reguły po umyciu włosów, starałam się nie odciskać ich w materiał. Robiłam to dłońmi pod prysznicem. Jednak odkąd używam do stylizacji szczotki DENMAN, przerzuciłam się na osuszanie włosów, tutaj ręcznikiem ARYSTEA. Ręcznik jest cieniutki, ale bardzo chłonny. Należy uważać, żeby nie wypił z włosów całej wody, bo pamiętajcie: LOKI STYLIZUJEMY NA MOKRO. :)

Nieraz pisałam Wam, że nadmiar stylizatora odgniatam w bawełnianą koszulkę. Od jakiegoś czasu zastąpiłam ją ręcznikiem przedstawionym wyżej. Mówię szczerze, że efekt jest bardziej zadowalający niż w przypadku koszulki. Loki po wysuszeniu są jeszcze bardziej zbite, zdefiniowane od nasady, a co najlepsze - zaskakująco RÓWNE!

Zauważyłam, że odkąd używam ręcznika, puch rzadziej mi towarzyszy. Co ciekawsze, pożegnałam się z (czasami występującą u mnie) szorstkością włosów. Teraz nawet na 3-dniowych loczkach widać, że są zdrowe i zadbane.

PODSUMOWUJĄC!

Same produkty spisały się u mnie na medal. :) Nie mówię, że teraz całkiem zrezygnuję z bawełnianych koszulek (bo te w zastępstwie muszą być), ale utwierdziłam się w przekonaniu, że MATERIAŁ ma znaczenie. Im lepsza jego jakość, tym lepiej wyglądające i zdrowsze włosy. Turban będzie świetny dla osób kochających plopping. Z ręcznikiem pokocha się każdy, kto tylko go wypróbuje. Ma w sobie TO COŚ. :)

Wykonanie ręcznika i turbanu ARYSTEA zasługuje na kolejną pochwałę z mojej strony. Wszystko solidne, zero wystających niteczek. Ba, nawet po praniu nic złego się nie wydarzyło. Trzymając w ręku jedną z dwóch części zestawu, czuje się staranność i serce włożone i w ich wykonanie.


Zestaw możecie zakupić na oficjalnej stronie producenta: www.arystea.com. Dla zainteresowanych kupnem zestawu bądź pojedynczych produktów, mamy kod rabatowy! Przy wpisaniu kodu: curlyclaudie20 otrzymacie 20% rabatu na produkty ARYSTEA (realizacja w koszyku)! :)

Teraz pytanie do Was! Kogo z Was zaciekawiła gwiazda dzisiejszego wpisu? Czy są wśród Was loczki, które jeszcze korzystają z ręcznika FROTTE? Czym zaowocowała u Was zmiana FROTTE na bawełnę? :)

Buziaki!