HAIRY TALE COSMETICS - CURLMELON & LEMON LEMUR - ŻELE DO STYLIZACJI KRĘCONYCH WŁOSÓW

 Hej! 

Witam wszystkich po mojej długiej nieobecności. Kto ze mną jest, ten wie czemu mnie nie było, za co przepraszam. Swoją nieobecność rekompensuję Wam dzisiejszą recenzją! Nie byle jaką, bo pod lupę wezmę dwa stylizatory POLSKIEJ MARKI, której właścicielką jest dobrze nam znana Agnieszka Niedziałek! 

O dzisiejszych produktach jest bardzo głośno, zapewne każdy z Was widział je choćby na zdjęciu. CURLMELON oraz LEMON LEMUR robią furorę wśród falowanych i kręconych głów! Miałam przyjemność przetestowania ich obu, a dziś podzielę się swoją opinią na ich temat. :) Na Waszą prośbę recenzuję oba stylizatory w jednym poście! 


HAIRY TALE CURLMELON

Skład:
Aqua, Panthenol, Cellulose Gum (utrwalacz), Xylitylglucoside, Anhydroxylitol, Xylitol, Glucose, Hydroxypropyltrimonium Honey, Xanthan Gum (utrwalacz), Inulin, Cellulose, Fructose, Pelvetia Canaliculata Extract, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate (przeciwutleniacz), Sodium Levulinate (konserwant), Lactic Acid (regulator pH), Sodium Citrate (regulator pH), Potassium Sorbate (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Benzyl Alcohol (konserwant), Sorbic Acid (konserwant), Parfum;

ZAPACH: słodki, arbuzowy. 
KOLOR: przeźroczysto - żółty.
KONSYSTENCJA: galaretka.
CENA: 59 PLN.
POJEMNOŚĆ: 250ml.
OPAKOWANIE: plastikowa tuba.
DOSTĘPNOŚĆ: www.napieknewlosy.pl
WYDAJNOŚĆ: bardzo wydajny.
ZGODNY Z CG: tak.

O składzie:

Naturalny, mocno humektnatowy

Efekty i działanie: 

Pierwszy raz z CURLEMLONEM powalił mnie z nóg, poważnie. Użyłam go solo, mycie było szybkie, bez trzymania maski pod czepkiem, stylizacja również szybka, a mimo tego efekty bomba! Włosie lśniące, zdefiniowane od samej nasady, wygładzone, pasma loków były zaskakująco równe! Do tego doszła lekkość i mega definicja! Pierwszy raz efekty tak mnie zaskoczyły przy użyciu nowego, wcześniej nieznanego stylizatora. 

Kolejne mycie wcale nie było gorsze! Ponownie umyłam włosy na szybkości, na szybkości je wystylizowałam, a efekty takie same jak poprzednim razem. Pozytywnie się zaskoczyłam, tym bardziej że CURLMELON jest żelem humektantowym, a o dziwo mnie nie spuszył. 

HAIRY TALE CURLMELON jest moim numer jeden wśród stylizatorów. On również trafi na moją listę odkryć 2020r.! 

Konsystencja żelu jest bardzo treściwa, wystarczy jego niewielka ilość, żeby cieszyć się GHD. W moim przypadku, na każdą warstwę włosów (a u mnie zawsze są 4) zużywam ilość wielkości groszka, dodatkowo jeden groszek, gdy ugniatam włosy. Za czym idzie, żel jest bardzo, bardzo wydajny! Starczy Wam na baaaardzo długi czas. 

Z ilością stylizatora można przesadzić, jak w każdym innym przypadku, ale nawet jeśli przesadzicie nie bardzo to zauważycie. Może będzie ciężej włosy odgnieść po wysuszeniu, ale nawet to nie jest problematyczne. CURLMELON świetnie się odgniata, w kilka sekund sucharki znikają, a czupryna pozostaje miękka, lekka i zdefiniowana. 

Mimo humektantowego składu puch bardzo rzadko mi towarzyszy. Nawet jak już jest, to jest delikatny, nie taki jak np. po glicerynie. Szopy Hagrida na pewno się nie dorobicie. ;) 

CURLMELON nie skleja włosów. Nie pozostawia tłustego filmu, za to doskonale ujarzmia i pozostawia zbite pasma na długi czas. Świetnie nadaje się do użycia w duecie z innymi stylizatorami.


ZALETY ŻELU HAIRY TALE CURLMELON:

» lekki, nie obciąża;
» nie skleja włosów;
» definiuje od samej nasady;
» nadaje objętości;
» pozostawia włosy lekkie i mięsiste;
» utrwala na długi czas;

Bez bicia się przyznaję, że CURLMELONA wraz z jego bratem, o którym przeczytacie poniżej, używam bez przerwy od końca września, serio. Kombinuję z maskami, żeby puch mnie nie zaskoczył i ani razu nie miałam na głowie szopy spowodowanej nadmiarem humektantów! 

HAIRY TALE LEMON LEMUR

Skład:
Aqua, Panthenol, Cellulose Gum (zagęstnik), Xylitylglucoside, Hydrolyzed Oat Protein, Hydrolyzed Amaranth Protein, Inulin (polisacharyd), Fructose, Glucose, Cellulose (zagęstnik), Glycolipids, Anhydroxylitol, Xylitol, Hydroxypropyltrimonium Honey, Xanthan Gum, Salix Nigra Bark Extract (ekstrakt z kory wierzby czarnej), Citrus Limon Fruit Extract (ekstrakt z cytryny) , Pelvetia Canaliculata Extract (ekstrakt z algi brunatnicy), Citric Acid (regulator pH), Lactic Acid (regulator pH), Sorbic Acid (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Sodium Citrate (konserwant), Sodium Levulinate (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant) Potassium Sorbate (konserwant), Benzyl Alcohol, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate (przeciwutleniacz), Parfum, Amyl Cinnamal, Cinnamyl Alcohol, Geraniol, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool.

ZAPACH: delikatnie cytrynowy.
KOLOR: mleczno - żółty.
KONSYSTENCJA: kremo - żel.
CENA: 59 PLN.
POJEMNOŚĆ: 200 ml.
OPAKOWANIE: solidna, plastikowa tuba z pompką. 
DOSTĘPNOŚĆ: www.napieknewlosy.pl
WYDAJNOŚĆ: bardzo wydajny.
ZGODNY Z CG: tak.

O składzie:

Humektantowo - proteinowy.

Efekty i działanie: 

HAIRY TALE LEMON LEMUR używam od czasu używania CURLMELONA. Dwa razy użyłam go solo, jednak dla moich trudnych włosów był za lekki. Sam nie utrzymał mojego skrętu na długo. Szybko się rozsypały. 

Ale! Idealnie sprawdza się jako b/s! W mojej opinii najlepiej współgra właśnie z CURLMELONEM. 

Jako proteinowa baza pod stylizator sprawdza się doskonale. Wygładza pasma i nadaje im blasku. W połączeniu ze starszym bratem idealnie definiuje loki, utrwala je na długi czas, pozostawia włosy lekkie i zbite! 

Dzięki składowi PH idealnie zadziała z dodatkiem stylizatora emolientowego. 

Dodatkowo jest bardzo lekki, nie obciąża włosów nawet w połączeniu z innym produktem. Jego zaletą jest to, że nadaje czyprynie nieziemskiej mięsistości. A dzięki proteinom zawartym w składzie, będzie mogli cieszyć się super objętością! 

Dzięki swojej kremowej konsystencji, łatwo rozprowadza się na włosach. Jednak produkt należy wyczuć, ponieważ łatwo można przesadzić z jego ilością. 

Efekty w połączeniu z MELONEM pozostawiam poniżej. Chyba nie muszę więcej dodawać? :) 





W moim przypadku CURLMELON przebija LEMON LEMUR, ale razem robią świetną robotę! Kocham to połączenie. GHD? Tylko z tym duetem! 

Jestem przeogromnie ciekawa jak powyższe produkty sprawdziły się u Was! Który jest Waszym ulubionym? A może oba kochacie tak samo? :) 

Do następnego! 

CREME OF NATURE, MAXIMUM-HOLD STYLING SNOT

Hej! 

Czy kosmetyk zakupiony z przypadku może okazać się hitem? Jak to jest, że pewnego dnia moje włosy pokochały żele, których wcześniej nienawidziły? Odpowiedź jest prosta! 
Żel CREME OF NATURE zakupiłam w momencie, kiedy utknęłam w Polsce na urlopie i nie mogłam wrócić do UK z powofu odwołanych lotów. Przy sobie miałam jedynie odrobinę stylizatorów przelanych do małych pojemniczków. Po 3 myciach spłukałam się ze wszystkiego i na szybko musiałam znaleźć coś, co okiełzna moje włosie. W relacji na IG u Oli (@alexincurlyland) dojrzałam żel CREME OF NATURE, przeszperałam inne efekty u innych osób i zdecydowałam się na jego zakup. Kosztował niewiele i zawsze mogłabym go zostawić w Polsce. Skończyło się tak, że zabrałam go ze sobą i używam regularnie! 

CREME OF NATURE, MAXIMUM-HOLD STYLING SNOT

Skład: 

Aqua/Water/EauPVP (polimer, antystatyk)GlycerinPEG-4Xanthan Gum (emulgator)Carbomer (polimer)Argania Spinosa Kernel OilHydroxyethylcellulose (zagęstnik)Caprylyl Glycol (emolient tłusty)Aminomethyl Propanol (regulator pH)Parfum (Fragrance)CitronellolGeraniolLimoneneLinaloolPhenoxyethanol (konserwant)Yellow 5 (CI 19140)Red 40 (CI 16035)

ZAPACH: orientalny.
KOLOR: pomarańczowy.
KONSYSTENCJA: bardzo gęsta, zbita.
CENA: 30 PLN.
POJEMNOŚĆ: 248 ml.
OPAKOWANIE: plastikowa tuba.
WYDAJNOŚĆ: bardzo wydajny. 
ZGODNY Z CG: tak. 

O składzie:

Z uwagi na glicerynę wysoko w składzie, zaklasyfikowałabym go jako żel humektantowy. W towarzystwie oleju arganowego, tworzy z żelu produkt humektantowo - emolientowy. Dzięki polimerowi kondycjonuje włosy i zabezpiecza je tworząc warstwę filmu.

Efekty i działanie: 

CREME OF NATURE, MAXIMUM-HOLD STYLING SNOT stał się jednym z moich ulubieńców. Z pewnością trafi też do odkryć roku 2020! Dlaczego? Jest świetny! 

Konsystencja jest bardzo, ale to bardzo gęsta. Wyciskając produkt z tuby, wyskoczy Wam zbity groszek, który trzeba porządnie rozetrzeć w dłoniach. Mimo tej gęstości nie ma najmniejszego problemu, aby rozprowadzić stylizator na włosach. Aplikuje się świetnie. Zobaczcie tylko na zdjęciu! Forma jest bardzo stała. 
Na początku (podczas pierwszych myć) ciężko określić jego ilość dla danych włosów. Można je wtedy nieznacznie obciążyć od nasady lub po odgnieceniu sucharków zacznie się kruszyć na włosach. Gdy tylko znajdziecie odpowiednią ilość dla siebie, nie pojawiają się żadne problemy.

Żel niesamowicie zbija włosy, wtedy po wysuszeniu pojawiają się konkretne, sztywne strąki. Tu pojawia się mini problem, bo trzeba odciskać je nieco dłużej, niż w przypadku większości produktów. Jeśli nałożycie stylizator zbyt blisko skóry głowy, może pojawić się problem, żeby odgnieść włosy w tamtych miejscach. Niemniej, można je wtedy ugniatać dalej lub po prostu rozczochrać przy nasadzie i strąki znikają. Dzięki tym strąkom, włosy schną znacznie szybciej. Takie zjawisko zauważyłam u siebie. 15 minut z suszarką w ręku to jest max! Czasami muszę dosuszyć włosy z tyłu głowy, przy nasadzie, bo tam pozostają nieco wilgotne. 
CREME OF NATURE, idealnie definiuje loki. Od nasady po same końce! Po jego stosowaniu rzadko pojawiał się przyklap, czy rozprostowanie skrętu u nasady. Im dłużej będziecie ugniatać włosy, tym lepszy skręt uzyskacie. Dodatkowo nadaje niesamowitej objętości. Mała rada, im dłużej będziecie odgniatać sucharki, tym większą objętość uzyskacie. Warto też połączyć żel z produktem proteinowym b/s (np. Bounce Curl Light Creme Gel), objętość będzie jeszcze lepsza. Przez to chcę powiedzieć, że świetnie sprawdza się również w duecie! 

Zapach produktu utrzymuje się na włosach długo po wysuszeniu. Mnie to bardzo cieszy, bo pachnie niesamowicie! Zawsze usłyszę, "ładnie pachną Ci włosy.". Dodatkowo zapach nie jest natrętny, więc nie spowoduje bólów głowy, jak przy niektórych innych produktach. 

Mimo gliceryny w składzie, puch pojawia się wyjątkowo rzadko. Na pewno pojawi się, jeśli dacie żelu za mało lub użyjecie za dużej ilości humektantów podczas mycia albo na następny dzień po umyciu. W innych przypadkach puchu nie zauważyłam. 

Ten produkt robi z włosami wszystko co najlepsze! Utrwala na wiele godzin, często nawet następnego dnia włosy wyglądają super. Definiuje skręt od nasady aż po same końce. Zbija loki w mięsiste pasma. Mimo swojej gęstej konsystencji nie obciąża, nie skleja (po odgnieceniu) oraz nie pozostawia na włosach tłustego filmu! Pozostawia włosy pełne blasku, gładkie i miękkie. Czego chcieć więcej? 
Moim zdaniem, CREME OF NATURE, MAXIMUM-HOLD STYLING SNOT jest produktem wartym uwagi. Nie kosztuje wiele, jest bardzo wydajny i sprawdza się świetnie. Bardzo go lubię i z pewnością zakupię ponownie, jeśli kiedykolwiek się skończy. :D 

A co do zmiany upodobań moich włosów... cóż. Loki są zmienne! Kiedyś kochałam kremy, żele totalnie się u mnie nie sprawdzały. Teraz jest zupełnie odwrotnie! Żele kocham, a kremy mnie obciążają. Jak żyć? Za lokami nie dojdziesz. :D Ale to jest temat na osobny post! :) 

Jeśli znacie powyższy produkt, podzielcie się swoją opinią! Jestem ogromnie ciekawa Waszych spostrzeżeń! 

Buziaki! 

BOUCLEME, CURL DEFINIG GEL

Hej!

Bez zbędnego przedłużania, mam dla Was kolejną recenzję stylizatora! Wiele z Was może go kojarzyć z zagranicznych kont Instagrama. Cieszy się dużą popularnością wśród kręconowłosych za oceanem. Efektami po jego użyciu poniekąd zachwyciłam się również ja. W końcu, czemu by nie spróbować? :)

BOUCLEME, CURL DEFINING GEL

Skład:

AQUAGLYCERINALOE BARBADENSIS LEAF EXTRAXTXANTHAN GUMPOLYGLYCERYL-3 CAPRATEPUNCIA GRANATUM (POMEGRANATE) FRUIT EXTRACTARGANIA SPINOSA (ARGAN) KERNEL OILLINUM USITATISSIMUM (LINSEED) SEED OILCOCOS NUCIFERA (COCONUT) OILCITRUS AURANTIUM BERGAMIA (BERGAMOT) FRUIT OILCITRUS GRANDIS (GRAPEFRUIT) SEED EXTRACTTILIA CORDATA (LINDEN) FLOWER OIL LITSEA CUBEBA (MAY CHANG) OILMAGNOLIA FLOWER OILMAGNOLIA LEAF OILCITRUS NOBILIS (MANDARIN) REED) PEEL OILORIGANUM MAJORANA (MARJORAM SWEET) LEAF OILCITRUS AURENTIUM DULCIS (ORANGE) PEEL EXTRACTPALMAROSA LEAF OILPATCHOULI LEAF OILROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) LEAF ESSENTIAL OILMENTHA PIPERITA (PEPPERMINT) LEAF ESSENTIAL OILSTYRAX TONKINENSIS (BENZOIN) RESIN EXTRACTRICINUS COMMUNIS (CASTROL) SEED OILBENZYL ALCOHOLDEHYDROACETIC ACIDLIMONENELINALOOLGARANIOLCITRALBENZYL BENAZOATE.

ZAPACH: intensywny, cytrusowy.
KOLOR: delikatnie żółty, mleczny.
KONSYSTENCJA: lejąca się, delikatna.
CENA: 50 - 110 PLN.
POJEMNOŚĆ: 117ml/300ml.
OPAKOWANIE: solidna, plastikowa butelka.
DOSTĘPNOŚĆ: www.loczek.pl
WYDAJNOŚĆ: wydajny.
ZGODNY Z CG: tak.

O składzie:

Mocno emolientowy, z dodatkiem humektantów. Z racji, że nawilżacze są na pierwszych miejscach w składzie (głównie gliceryna), stylizator może puszyć.
Efekty i działanie:

BOUCLEME CURL DEFINING GEL zawiera w sobie kokos, a dokładniej olej kokosowy. Moje włosy go wręcz nienawidzą. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po użyciu BOUCLEME na mojej głowie pojawił się GHD! Pierwszy kosmetyk z kokosem w składzie, który moje włosy zaakceptowały. Nie wiem jak to się stało, być może "winny" jest dobrze skomponowany skład. Tak czy inaczej, od pierwszego użycia byłam do niego nastawiona pozytywnie.
Żel bardzo dobrze rozprowadza się na włosach, ma lejącą i śliską konsystencję. Z początku ciężko dobrać jego ilość. Łatwo można przesadzić i obciążyć włosy. BOUCLEME trzeba wyczuć.

Mimo delikatnej konsystencji zbija włosy w pasma. Definiuje od samej nasady. Nie skleja, lecz po wysuszeniu pozostawia delikatne strączki do odgniecenia. Jak na bogaty skład, jest zaskakująco lekki dla włosów. Dzięki temu można go stosować również w duetach z innymi produktami stylizującymi. Moim zdaniem sprawdzi się najlepiej na typie skrętu 3. Dla typu 2. (fal) może być za ciężki, ale to kwestia indywidualna. Zależy co lubią Wasze włosy.

BOUCLEME CURL DEFINING GEL definiuje i podbija skręt. Loczki po nim są zbite i miękkie. Nie pojawia się efekt sklejenia, ani tłustych włosów (jeśli nałożycie za dużo). Żel nie pozostawia na włosach tłustego filmu. Jest naprawdę bardzo delikatny, mimo swojego mocno emolientowego składu.

Jako produkt solo może być za słaby, ponieważ nie utrwala dostatecznie. Wtedy może pojawić się problem odstających i rozwianych włosów.

W duecie z dobrze dobranym drugim produktem, nadaje włosom sporej objętości i utrwala na znacznie dłuższy czas. Można z nim kombinować na wiele sposobów, jednak trzeba mieć na uwadze dużą ilość emolientów.
Co do puchu, czasem się pojawia, czasem nie. Jednak w moim przypadku częściej TAK. Tym bardziej jeśli nałożę żel solo. W duecie jeszcze idzie to jakoś zniwelować. Podejrzewam, że to wina pierwszych dwóch składników - humektanty (w tym zmora - gliceryna). Osobiście na puch nigdy się nie boczę, bo go lubię. :) Kwestia gustu jak do tego podejdziecie.

Podsumowując, BOUCLEME CURL DEFINING GEL według mnie jest produktem godnym uwagi. Pierwszy kosmetyk z kokosem, który nie zasiał spustoszenia na mojej głowie! Tak jak kokosa nienawidzę, tak żel BOUCLEME bardzo polubiłam. Zawsze stosuję w towarzystwie innego stylizatora dla jeszcze lepszych efektów. Jeśli Wasze włosy również nie pokochały się z kokosem, CURL DEFINING GEL może zmienić Wasze dotychczasowe odczucia. :)

Dla mnie produkt, a konkretnie jego specyfikacja ma jeden minus. Zapach. Niby cytrusowy i delikatny, ale mój nos skojarzył go z zapachem PASTY DO BUTÓW, takiego zwykłego KIWI. Już tego nie odwącham, co nieco utrudnia mi współpracę z żelem.

Poniżej Wasze efekty!

Paulina :)

Ola :)

Magda :)

Maria :) 

Aneta :) 

Jakie są Wasze odczucia i opinie na temat powyższego stylizatora? :) Dajcie znać!

Buziaki!


THE MANE CHOICE, EXOTIC COOL-LAID, Luscious Lychee & Dragon Fruit Definition of Definition GEL-LO

Hej!

Pomału wygrzebuję się z zapasów kosmetyków, których narobiłam przez ostatnie miesiące. :D
Zapomniałam jakie niektóre z nich dają efekty, więc używam "na nowo", robię fotki i tym sposobem mam kilka recenzji!

THE MANE CHOICE, EXOTIC COOL-LAID, Luscious Lychee & Dragon Fruit Definition of Definition GEL-LO

Skład:

Water (Aqua), Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice, Litchi Chinensis (Lychee) Fruit Extract, Hylocereus Undatus (Dragonfruit) Fruit Extract, Hippophae Rhamnoides (Seaberry) Fruit Oil, Ascorbic Acid (Vitamin C), Biotin, Cholecalciferol (Vitamin D), Equisetum Arvense (Horsetail) Extract, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Extract, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Mentha Arvensis (Wild Mint) Leaf Oil, Mentha Piperita (Peppermint) Oil, Retinyl Palmitate (Vitamin A), Serenoa Serrulata (Saw Palmetto) Fruit Oil, Tocopheryl Acetate (Vitamin E), Urtica Dioica (Nettle) Extract, VP/VA Copolymer (polimer), Glycerin, Ethylhexylglycerin (Derived From Plants - konserwant), PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Red 33 (CI 17200), Yellow 5 CI (19140), Aminomethyl Propanol (rehgulator pH), Fragrance (Parfum & Essential Oil Blend)

ZAPACH: słodki, owocowo-mandarynkowy.
KOLOR: różowy.
KONSYSTENCJA: zbita, galaretkowata.
CENA: 70 - 80 PLN.
POJEMNOŚĆ: 356ml.
OPAKOWANIE: solidny, plastikowy słój.
DOSTĘPNOŚĆ: strona producenta, zagraniczne strony z kosmetykami, np. www.kiyobeauty.com.
WYDAJNOŚĆ: bardzo wydajny.
ZGODNY Z CG: tak.

O składzie:

Humektantowo - emolientowy, bogaty w ekstrakty, działające odżywczo na włosy. 

Efekty i działanie: 

Po stylizatorze The Mane Choice Crystal Orchid Biotin Infused Styling Gel, zauroczyłam się w marce The Mane Choice! Postanowiłam przetestować ich kolejne produkty, również stylizujące. 

The Mane Choice Exotic Cool-Laid nieco różni się od poprzedniego żelu z biotyną. Jest bardziej zbity i treściwy, co przekłada się na jego wydajność i sklejenie loków. Mimo galaretkowatej konsystencji nie obciąża włosów ani nie skleja ich w mocno zbite strąki. Te oczywiście się pojawiają, ale są łatwe do odgniecenia, a po tej czynności włosy są zaskakująco miękkie i mięsiste, nawet spulchnione. 

Żelo-galaretka definiuje, podbija i utrwala skręt. Jak na żel jest bardzo lekki i spokojnie można go stosować w duecie z innymi stylizatorami. 
EXOTIC COOL-LAID, podobnie jak Crystal Orchid Biotin, nadaje nieziemskiej objętości włosom! Aktualnie moje włosy zrobiły się cienkie (wypadanie), więc jeśli chcę wyhodować lwią grzywę na głowie, sięgam właśnie po THE MANE CHOICE EXOTIC COOL-LAID. W moim przypadku żel świetnie współgrał z Kemonem Hair Manya Hi Density Curls. 
Należy jednak uważać przy myciu humektantowym. Jeśli takowe zrobiliście w danym momencie, połączcie żel The Mane Choice z emolientową odżywką b/s, ponieważ może pojawić się puszek. :)

EXOTIC COOL-LAID sprawdził się też świetnie jako reanimator! Mimo zbitej konsystencji pozostawił włosy lekkie, miękkie i zdefiniowane! Nie było widać, że są odświeżane.
Podsumowując, The Mane Choice Exotic Cool-Laid jest bardzo dobrym stylizatorem. Może nie jest to szał pał, jak w przypadku kilku moich poprzedników, ale zasługuje na równie wysoką ocenę. Z włosami robi same cudeńka. Jeszcze NIGDY nie miałam po nim BHD, a stosuję go dość często. :) Do tego wydajność i cena, myślę że warto zainwestować w COŚ pewnego, co starczy na długi czas.

To nie ostatni produkt The Mane Choice jaki mam w posiadaniu! Niebawem podzielę się z Wami kolejnymi recenzjami, a ty czasem zabieram się za post z relacją z wizyty u trychologa. Mamy przyczynę wypadania włosów!

Buziaki!

ECOSLAY, ORANGE MARMALADE CURL DEFINER

Hej!

Pod koniec zeszłego roku, nakupiłam kosmetyków jak szalona! Zdarza się to regularnie, raz na pół roku, kiedy do mojego koszyka ląduje kilka produktów, które od jakiegoś czasu mnie interesują. Najgorzej jest znaleźć czas na przetestowanie wszystkiego, ale małymi kroczkami poznaję nowości i dziś podzielę się z Wami swoim zdaniem na temat jednego z moich nowych ulubieńców!

ECOSLAY, ORANGE MARMALADE CURL DEFINER 

Skład:
FLAXSEED EXTRACTAGAVE NECTAR EXTRACTPECTIN (zagęszczacz)ALOE VERA JUICEMARSHMALLOW ROOT EXTRACT (wyciąg z korzenia prawoślazu)VITAMIN EXANTHAN GUM (substancja konsystencjotwórcza)OPTIPHEN PLUSSWEET ORANGE ESSENTIAL OIL;

ZAPACH:
KOLOR: biało - przeźroczysty.
KONSYSTENCJA: delikatny żel.
CENA: od 50 PLN (w zależności od pojemności i sklepu)
POJEMNOŚĆ: 237ml, 473ml, 946ml.
OPAKOWANIE: plastikowa butelka z pompką.
DOSTĘPNOŚĆ: zagraniczne strony z kosmetykami, www.loczek.pl;
WYDAJNOŚĆ: wydajny.
ZGODNY Z METODĄ CG: tak.
O składzie: 

Dla zwolenników kosmetyków naturalnych czy wegańskich, ECOSLAY ORANGE MARMALADE będzie dobrym produktem. Krótki, prosty skład, bez zbędnych ulepszaczy. Sam skład należy do mocno humektantowych, ze względu na ekstrakt z siemienia lnianego i sok z aloesu. Dzięki gumie ksantanowej naturalnie stylizuje i utrwala włosy.

Działanie i efekty: 

To, na co wszyscy czekają najbardziej! Pamiętam, gdy użyłam ECOSLAY ORANGE MARMALADE po raz pierwszy, w ciemno. Wykonałam wtedy mycie "na szybko", byle odświeżyć włosy, ale jednak coś przetestować. Pozytywnie się zaskoczyłam i zaraz pochwaliłam się efektami na Instagramie.

ECOSLAY pięknie zdefiniował moje loki. Kręciły się od samej nasady, skręt był równy i utrzymał się bardzo długo. Pojawiła się również objętość, która wtedy mnie zaskoczyła. Produktu nałożyłam niewiele, a na głowie nie pojawiło się miejsce gdzie mogłoby go zabraknąć.
Kolejne stylizacje z udziałem ORANGE MARMALADE wyglądały podobnie. Definicja, utrwalenie, objętość. Czy to solo, czy to w duecie, kremożel zawsze zdawał egzamin. Puszek pojawiał się w momencie, gdy w danym myciu pojawiło się zbyt dużo humektantów. Jak wspomniałam, ECOSLAY jest mocno humektantowy, dlatego warto łączyć go z emolientami przy stylizacji. Unikniecie puszku i "rozwalenia" się loków. U siebie odnotowałam TYLKO jedną stylizację, gdzie efekt mi się nie podobał. Z czymś przesadziłam albo o czymś zapomniałam. Pozostałe był równie spektakularne jak te ze zdjęć.

Krótko podsumowując, ECOSLAY, ORANGE MARMALADE jest naprawdę świetnym stylizatorem! Najważniejsze to pamiętać o zachowaniu równowagi PEH przy jego stosowaniu. Działaniem mocno przypomina glutka lnianego. Podobnie skleja włosy, ale nie do tego stopnia co glutek. Utrwala i definiuje loki, nie obciąża i nie przetłuszcza. Wystarczy niewielka ilość, aby móc cieszyć się GHD! Moim zdaniem sprawdzi się na każdym typie skrętu. Fale jak i loki mogą go pokochać.

Jego konsystencja jest lekko śliska, dobrze rozprowadza się na włosach. W żaden sposób się nie klei! Jest bardzo wydajny, bo już trzema pompkami dokładnie mogę wystylizować swoje włosy. Gdy będziecie łączyć go w duety, starczy na jeszcze dłużej.

Istnieje jeden minus produktu, podobnie jak przy glutku lnianym, jeśli nałożycie stylizatora ZA DUŻO, po odgnieceniu sucharków pojawi się biały pyłek na włosach. Nie jest to zauważalne, ale wiem że niektórych może irytować.

Jestem z niego baaardzo zadowolona! Stylizator, który naprawdę potrafi zdziałać cuda. Ląduje na mojej liście "KUPIĘ PONOWNIE". Dla tych bardziej samodzielnych kręconowłosych, skład jest bardzo prosty do odtworzenia, więc spokojnie możecie spróbować upichcić swoją wersję ECOSLAY! Sama jeszcze nie próbowałam, ale kto wie, może kiedyś. :)

Macie już swoje zdanie o ORANGE MARMALADE? 

Buziaki!

SUSZARKA REMINGTON AIR3D D7779

Hej!

Mam dla Was kilka słów o moim największym odkryciu w ubiegłym roku. Od dłuższego czasu marzyłam o suszarce Dyson Supersonic, pewnie kojarzycie ją z Instagramowych tutoriali wśród kręconowłosych. Przyszedł czas, gdzie już byłam niemal zdecydowana na jej zakup i wtedy...

...w proponowanych, podobnych produktach pojawiła się ona, suszarka REMINGTONa! Gdy zobaczyłam to się zakochałam, fizycznie była bardzo podobna do Dysona. Wiecie, mała, bez długiego "dzioba", z ciekawie wyglądającym dyfuzorem. Nie minęła chwila jak dostałam ją w prezencie (dziękuję Ri.)! REMINGTON AIR3D D7779!

Poczytałam o niej na wielu forach. Co ciekawe, wiele zagranicznych dziewczyn i fryzjerów (!) porównało ją do Dysona! Niemalże to samo za 3x mniej pieniędzy. Działanie, poręczność, szybkość suszenia, wyeliminowanie puchu. Teraz przeczytacie, czy to naprawdę takie WOW i czy warto!

REMINGTON AIR3D D7779
Głównym elementem produktu, który ma tworzyć go niepowtarzalnym jest technologia przepływu powietrza w formie 3D. Tworzy on jednostajny, nieprzerwany i równomierny strumień powietrza, a konstrukcja suszarki sprawia, że jego przepływ jest większy. 

Dodatkowo silnik jest umiejscowiony w uchwycie suszarki, a nie w jej komorze! 

Specyfikacja: 

» nowoczesny design;
» poręczna i lekka;
» 3 zakresy temperatury;
» 2 zakresy prędkości nadmuchu ze wskaźnikiem LED;
» przycisk zimnego nawiewu (Cool Shot);
» jonizacja;
» kratka ceramiczna zawierająca mikrocząsteczki odżywki odpowiedzialne za nadanie blasku i zredukowanie puchu;
» system blokujący nakładki (silikonowy bolec w każdej z nich); 
» 3m przewód;
» 2 koncentratory powietrza i dyfuzor;

W pakiecie mata antypoślizgowa oraz futerał. 

Może przejdziemy do mojej opinii? :)

Od początku! Suszarka wygląda pięknie! Klasyczne kolory i ten wygląd, naprawdę robią robotę! Faktycznie jest lekka i BARDZO poręczna. Przy niektórych modelach można spotkać się ze zmęczeniem ręki, czy ciągłym poprawianiem chwytu. Szczerze, trzymanie w ręku AIR3D to sama przyjemność! Jej poręczność sprawdzi się równie świetnie podczas podróży.
Temperatura... to dla większości kluczowy element przy doborze suszarki. Dobrze, gdyby zimny nawiew był zimny. Dobrze, żeby letni nie był gorący i tym podobne. D7779 zaskoczył mnie pod tym względem, bo... zimny nawiew (przycisk Cool Shot) to ZIMNY NAWIEW! Większość sprzętów po kilku użyciach przestaje dmuchać zimnym powietrzem i trzymanie przycisku nie ma sensu, tak jakbyście cały czas używali programu 1. lub 2.
Tutaj "jedynka" odpowiada letniemu powietrzu, "dwójka" ciepłemu, a "trójka" to już gorący wiatr! Po kilku miesiącach użytkowania nic nie zmieniło się w moim modelu, temperatura nawiewów pozostała taka sama jaka była zaraz po zakupieniu, więc ogromny plus dla REMINGTONa.

Prędkości nawiewu są dwie. Z czego drugi dmucha niczym halny, a pierwszy jest odpowiedni - mocny, ale idealny!
REMINGTON AIR3D D7779 jest wyposażony w technologię jonizacji oraz ceramiczną kratkę nasączoną mikroodżywkami. O ile wszyscy wiemy jak działa jonizacja, tak ciężko jest mi wytłumaczyć opcję mikroodżywek. Mają za zadanie zwiększyć połysk włosów, co jest na plus! Nie do końca jednak wiem jak ma to funkcjonować. Czy jest to chwilowe? Wiecie, do momentu gdy odżywki się nie skończą. Jak zatem je uzupełnić? Nigdzie tego nie doczytałam. Mogę tylko snuć domysły, że jest to stworzone na zasadzie takiej jak jonizacja (w końcu ta nigdy się nie kończy :D). Może odpowiedź jest w tym, że kratka jest CERAMICZNA? Ciężko powiedzieć, jeśli macie swoją teorię lub ktoś Wam to dobrze wytłumaczył - dajcie znać!
Bardzo podoba mi się rozwiązanie kwestii mocowania nakładek! W większości suszarek są one albo wkręcane albo wsadzane na tzw. "klik". Tutaj spotkałam się z silikonowym bolcem w nakładkach, który blokuje się od razu po włożeniu. Możecie kręcić nakładkami, trząsać sprzętem, odkładać i przekładać i NIE MA OPCJI, żeby nakładka wypadła.
Moment, na który chyba wszyscy czekacie z niecierpliwością! "A jaki jest czas suszenia?", "Ogranicza puch?", "Zwiększa objętość i podbija skręt?", "Jak z suszeniem nasady?". Razem  osobami, które mają już swojego AIR3D przychodzimy z odpowiedzią!

Czas suszenia:
Kiedyś moje suszenie trwało z 40-45 minut, gdzie w trakcie jeszcze zwilżałam włosy i dokładałam stylizator. Teraz przy takiej metodzie zajmuje mi to... do 25 minut! Było mycie, gdzie wyrobiłam się w 15 minut z zegarkiem w ręku, raz trwało 20 minut. Średnią wyliczam na 20-25 minut!

U innych osób: 15 minut, 20 minut, 25 minut... maksymalny czas to 30 minut. 4/5 osób zamyka się w przedziale do 25 minut!

Ograniczenie puchu i podbicie skrętu: 

W tym modelu dyfuzor jest bardzo podobny do dyfuzora Gama, czy tego z Dysona. Ząbki są umieszczone wewnątrz misy, gdzie w innych sprzętach wystają ona na zewnątrz. To właśnie ten mały szczegół pływa na ograniczenie puchu i podbicie skrętu! Faktycznie ja, jak i inni zaobserwowali zniwelowanie puchu i podbicie skrętu, na długości i od nasady. Dodatkowo utrwala na dłużej, oczywiście przy odpowiedniej stylizacji i dobrze dobranej temperaturze.

Wiadomo, że duże znaczenie ma pielęgnacja i stylizacja. Czasem zdarzy się tak, że puch będzie, a bo to równowaga PEH zachwiana, bo stylizator za słaby lub go zbyt mało. Wszystko do opanowania! :)

Suszenie nasady: 

Kolejny największy problem. Długość już jest sucha i zaczyna się puszyć od nawiewu, a nasada wciąż wilgotna. AIR3D radzi sobie nawet z tym! Suszy włosy równomiernie, jak to w zamiarze miał producent. Nasada w większości przypadków jest wysuszona w tym samym czasie co długość.

Opinie i efekty używających:

"Jestem zachwycona! Moja najlepsza suszarka ever! [...]. Czas suszenia skrócił mi się ewidentnie. Przy poprzedniej suszarce to mniej więcej 40 minut, teraz jakieś 20-25 minut. Definiuje loki bardziej niż poprzedni dyfuzor." ~ Adrianna

"Czas suszenia wydaje mi się naprawdę o połowę krótszy. Dyfuzor jest mega wygodny, ładnie podbija włosy. Jest lekki puszek, ale wydaje mi się, że to dlatego, że nigdy nie mam wystarczająco dużo czasu na suszenie. Starą suszarkę już dawno pochowałam do szafy. Jestem z niej potężnie zadowolona i nie zamieniłabym jej. Czasem zdarza się, że jakieś pasmo wkręca się w suszarkę z tyłu, ale to przez moje niedopilnowanie." ~Martyna

"Czas suszenia to ok. 30 minut. Poprzednim dyfuzorem było sitko. Tak, definicja jest lepsza, a puszek mniejszy, ale jednak jakiś jest. Najczęściej na czubku. Jest zdecydowanie lepsza od mojej poprzedniej suszarki, ale tą była suszarka turystyczna, więc ciężko mi porównać. Poleciłam REMINGTONA już dwóm osobom, więc zdecydowanie jestem zadowolona. Dla mnie przycisk zimnego nawiewu jest taki sam jak tryb 1. Wygodna, dobrze leży w dłoni, bardzo długi kabel!" ~Karolina

"Czas suszenia to 15 minut. Starą suszarką zajmowało mi to co najmniej pół godziny, a włosy mam krótkie. Włosy po AIR3D są bardziej zdefiniowane, ale myślę że to też zasługa lekkości i poręczności, bo nie muszę ciągle zmieniać pozycji przy suszeniu. Mogę skupić się na danej partii bez obaw, że poparzę skórę głowy. Trudniej mi dosuszyć nasadę, ale jak na tak krótki czas suszenia jestem w stanie ten minus zaakceptować. ~Kinga

"Suszenie trwa ok 25 minut. Nie miałam problemu z suszeniem, włosy schły równomiernie!" ~Natalia

Oraz moje na koniec:

Na zakończenie! Biorąc pod uwagę opinie o REMINGTON AIR3D D7779 a Dyson Supersonic, jestem w stanie stwierdzić, że są one bardzo, ale to bardzo podobne w działaniu! Wiadomo, Dyson droższy, ma więcej "bajerów", ale działanie jest w 90% takie samo! Potwierdza się to, co na zagranicznych forach pisali w porównaniach tych dwóch sprzętów.
Różnica w cenie jest ogromna, Dyson kosztuje ok. 1500 PLN, a Remingtona kupicie już za ok. 400/500 PLN. Wiem, że nie dla każdego jest to łatwy wydatek, ale jeśli tylko będzie możliwość NAPRAWDĘ WARTO! Podejrzewam, że posłuży Wam dłużej niż zwykła suszarka. Jej funkcje utrzymają się dłużej niż w przypadku takiego "no name". Szczerze jestem przeogromnie zadowolona! Kto tylko pyta, polecam z czystym sumieniem! :)

Kto już ma? Kto planuje zakup? A może kogoś tą recenzją przekonałam? ;)

Buziaki!

BOUNCE CURL LIGHT CREME GEL

Hej!

Produkt marzenie, idealne loki na instagramie, piękna definicja, zaskakująca objętość... Produkt IDEALNY! Jak jest naprawdę?

Skusiłam się, nabyłam... Po wpisach na IG, po Waszych recenzjach - zdecydowałam się kupić BOUNCE CURL LIGHT CREME GEL. Zanim przyjechałam do Walii, codziennie o nim marzyłam. Te efekty! Idealnie zdefiniowane loki, które szły w parze z objętością. Dziś ja mam swoje zdanie o Bounce Curl :)

BOUNCE CURL LIGHT CREME GEL

Skład:
WATERVP/VA COPOLYMER (polimer, składnik filmotwórczy)GLYCERINHYDROLYZED JOJOBA ESTERS (emulgator)JOJOBA ESTERSHYDROLYZED WHEAT PROTEINHYDROLYZED OAT PROTEINALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACTPANAX GINSENG ROOT EXTRACT (substancja aktywna)SALVIA OFFICLNALIS (SAGE) EXTRACT (substancja aktywna)NIGELLA SATIVA (VIRGIN BLACK CUMIN) OILBOSWELLIA CARTER OILPOLYSORBATE-20 (emulgator)AMINOMETHYL PROPANOL (regulator pH)CARBOMER (zagęszczacz)DISODIUM EDTA (konserwant)CAPRYLYL GLYCOLHEXYLENE GLYCOL (emulgator)PHENOXYETHANOL (konserwant)CITRIC ACID (regulator pH)FRAGRANCE (zapach);

ZAPACH: delikatny, słodko-owocowy.
KOLOR: przeźroczysto-biała.
KONSYSTENCJA: żelo-krem.
CENA: 100 - 120 PLN.
POJEMNOŚĆ: 238ml.
OPAKOWANIE: plastikowa butelka.
DOSTĘPNOŚĆ: zagraniczne drogerie internetowe, strona producenta, www.loczek.pl .
WYDAJNOŚĆ: wydajny.
ZGODNY Z CG: tak.

O składzie:

Skład PEH'owy - humektantowo-proteinowo-emolientowy. Polimer zaraz na początku składu ujarzmi i wygładzi włosy. Zawarte ekstrakty wzmocnią włosy.

Działanie i efekty: 

Zacznijmy od początku.

Bounce Curl SOLO - spodziewałam się efektu WOW! Definicja, objętość i blask. Niestety... produkt solo, o dziwo, obciążył moje włosy! Owszem, były miękkie, błyszczące i zdefiniowane, ale przyklapnięte od nasady, co wydało mi się strasznie dziwne. Większość osób, które stosowały go solo, mogły pochwalić się lokami ze snów. Jak zwykle, u mnie nie było efektu WOW. Zdążyłam się przyzwyczaić, że największe perełki sieją spustoszenie na mojej głowie. Był przyklap... Nie taki jak po przedawkowaniu emolientów, ale był. Zawsze! Nie poprzestałam na próbach. 

Bounce Curl W DUECIE - tutaj kremo - żel spisał się zupełnie inaczej! Potraktowałam go jako odżywka b/s, co okazało się być strzałem w dziesiątkę! Oczywiście duetów było kilka, ale najlepiej współgrał z The Mane Choice Infused Biotin, o którym pisałam jakiś czas temu, w poście: The Mane Choice Crystal Orchid Biotin Infused Gel. Definicja? Była! Objętość? Była! Po całym dniu pojawił się puch, ale był on tak uroczy i tak spektakularny, że nie rzucał się w oczy! Wiecie, nie jak wtedy gdy przesadzicie z humektantami. :) Moje cienkie włosy nabrały efektu mega gęstych, co bardzo mnie zadowoliło. Bounce Curl Light Creme Gel duetowałam jeszcze z innymi stylizatorami np. Kemon Hair Manya Hi Density Curl. Tutaj efekt nie był tak powalający jak w przypadku The Mane Choice, ale również nie mogłam narzekać. Definicja boska, objętość nieco mniejsza, ale również zadowalająca.
(przewaga The Mane Choice Infused Biotin, Bounce Curl wgnieciony na wykończenie)
(przewaga Bounce Curl, The Mane Choice Infused Biotin wgnieciony na wykończenie)

Bounce Curl REANIMACJA - tutaj krótko... jako reanimator nie spisał się u mnie najlepiej. Owszem odświeżyłam loki, znów się zbiły, ale nie było objętości. Włosy w dotyku były klejące i pozostawiały osad na dłoniach.

Bogaty skład produktu powinien już po pierwszej stylizacji (solo) zapewnić Wam wszystko, tj. definicję, objętość i blask. W moim przypadku było inaczej, bo taki efekt uzyskałam w duecie z innymi produktami. Oczywiście nie oznacza to, że u Was będzie tak samo! Być może solo sprawdzi się bosko, od samego początku!

Do teraz, jeśli koniecznie muszę mieć GHD, używam Bounce Curl z moim ukochanym The Mane Choice Infused Biotin! <3 Do tego emolientowa maska przed stylizacją i nie muszę martwić się o włosową katastrofę.

Jak na swoją cenę, spodziewałam się troszkę lepszego działania (solo), ale nie będę zbytnio narzekała skoro w inny sposób sprawdza mi się dobrze. Nie jestem przekonana czy w najbliższym czasie kupię go ponownie, ale w przyszłości z wielką chęcią do niego wrócę. :) 

Jakie są Wasze doświadczenia z tym produktem? HIT czy KIT? :) 

Buziaki!

THE MANE CHOICE CRYSTAL ORCHID BIOTIN INFUSED STYLING GEL

Hej! :)

Ostatnio miałam bardzo dużo czasu, aby przetestować nowe kosmetyki. Teraz mam dla Was ich recenzję! :) Zaczynam od stylizatora, bo wiem, że są one przez Was najbardziej pożądane. Zagraniczna perełka przed Wami!
THE MANE CHOICE CRYSTAL ORCHID BIOTIN INFUSED STYLING GEL

Skład:
Aqua (Purified Water)Polysorbate-20 (emulgator)Persea Gratissima (Avocado) OilVitamin E (Tocopheryl Acetate)BiotinSilk Amino AcidsLavandula Angustifolia (Lavender) Leaf ExtractChamomilla Recutita (Matricaria) Flower ExtractRosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf ExtractUrtica Dioica (Nettle) ExtractTocopheryl Acetate (Vitamin E)Cholecalciferol (Vitamin D)Ascorbic Acid (Vitamin C)Equisetum Arvense (Horsetail) ExtractGlycine Soja (Soybean) Seed Extract Betula Alba (Birch) ExtractMalva Sylvestris (Mallow) Extract Tussilago Farfara (Coltsfoot) Flower Extract Citrus Grandis (Grapefruit) ExtractLonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower ExtractSalvia Officinalis (Sage) Leaf ExtractCalendula Officinalis Flower ExtractAloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf JuicePanthenol (Pro-Vitamin B5) Ulmus Fulva (Slippery Elm) Bark ExtractMarshmallow (Althaea Officinalis) Root (Organic) Aminomethyl Propanol (Water Soluble - regulator pH) Fragrance (Essential Oil Blend) Violet 2;

ZAPACH: owocowy, jabłuszkowy.
KOLOR: delikatny fiolet.
KONSYSTENCJA: zbity żel, glutek, lekko klejąca na mokro. 
CENA: 55-70 PLN (w zależności os strony, z której kupujecie). 
POJEMNOŚĆ: 453 g. 
OPAKOWANIE: solidny, plastikowy słój.
WYDAJNOŚĆ: bardzo wydajny. 
ZGODNY Z METODĄ CG: tak. 

O składzie: 
Humektantowo - emolientowy, z dużą ilością ekstraktów ziołowych, działających wzmacniająco na włosy. 

Działanie i efekty: 

Zdjęcia mówią same za siebie! The Mane Choice Crystal Orchid Biotin Infused, stosowany solo, czy też w duecie, nadaje objętości włosom i definiuje loki! Jest bardzo trwały, utrzymuje loczki w ryzach przez wiele, wiele godzin. Często do następnego dnia. Reanimacja nie jest konieczna, choć jeśli źle dobierzecie duet, może obciążyć Wasze włosy. 

Sam żel jest lekki dla włosów. Nie pozostawia na nich tłustego filmu, nie obciąża, nie powoduje rozprostowania się skrętu. Z ilością ciężko przesadzić, choć raz mi się to zdarzyło. Z początku może wydawać Wam się, że na mokro włosy są tępe w dotyku. Po chwili, gdy żel wniknie we włosy, efekt znika. Na sucho loczki są miękkie i sprężyste. 

W zależności od tego z czym użyjecie żelu, pojawiają się mniejsze lub większe sucharki bardzo łatwe do odgniecenia. Maksymalną objętość zyskacie chwilę po wysuszeniu, u mnie jest to ok. 1h po wysuszeniu dyfuzorem i odgnieceniu. Równie dobry efekt daje podczas "drugiego dnia loków". Objętość pozostaje bez zmian. Skręt? Zależy, ale w głównej mierze też bez zmian. 

Cóż mogę powiedzieć, aktualnie jest to mój numer 1. na GHD! Sprawdza się doskonale! Nie przesusza włosów, nie obciąża, nie powoduje przyklapu, nie rozprostowuje skrętu, a definiuje, nadaje objętości i utrwala na długi, długi czas! Dzięki bogatemu w ekstrakty składowi, odżywia włosy. Najlepiej stosować do mycia emolientowego, żeby uniknąć puchu. W moim przypadku świetnie współgra z Bounce Curl Light Creme Gel.

THE MANE CHOICE CRYSTAL ORCHID BIOTIN INFUSED STYLING GEL jest naprawdę baaaardzo wydajny! Na całe włosy zużywam ok. 4 groszków produktu (po jednym na każdą warstwę). W trakcie suszenia dokładam wielkość ok. pół groszka i stylizuję dalej. Pozwala mi to jeszcze bardziej utrwalić loki i podbić skręt. Cały słoik starczy Wam na wiele, wiele dni!

Żel sprawdza się równie dobrze w roli reanimatora. Niewielką ilością produktu jesteście w stanie odświeżyć włosy na kolejny dzień. :) Niestety nie nadaje się do reanimowania na sucho, przed użyciem żelu należy zwilżyć włosy.

Teraz rączki do góry, kto zna i jest równie zadowolony jak ja? :D

Buziaki!